Powściągliwy Dynamitard
Any writard who writes dynamitard shall find in me a never-resting fightard
8 obserwujących
31 notek
39k odsłon
436 odsłon

LGBT a fiksacje seksualne prawicy

Wykop Skomentuj15

Polityczne żerowanie na kompleksach seksualnych zwolenników to w Polsce wbrew pozorom modus operandi nie lewicy a prawicy, zwłaszcza tej pod sztandarem Konfederacji i Solidarnej Polski.

Tak naprawdę wbrew cynicznemu wykorzystywaniu (skutecznie przez PiS, nieskutecznie przez opozycję) tematu LGBT jako pałki czy zacietrzewieniu godnym lepszej sprawy w kwestii podważenia kompromisu aborcyjnego przez obie strony (!!) przy znikomych przypadkach aborcji zarówno legalnych i nielegalnych (Patrz [1]), to polski prawicowy wyborca nie ma poważnych obsesji na punkcie seksu. Poza jedną grupą. 

Mamy pewną liczbę młodych chłopaków z mniejszych ośrodków, którzy na skutek z jednej strony przemian ekonomicznych (globalizacja, niskie stawki za pracę fizyczną), urbanizacyjnych (młode kobiety dużo częściej migrują do coraz większych miast [2]) oraz społecznych (jak choćby sfeminizowane szkolnictwo podstawowe i średnie[3]) stają się implicite wykluczeni z ról społecznych. Nie mogą założyć rodziny, bo nie mają z kim tego zrobić, a gdy nawet są jakieś potencjalne kandydatki na horyzoncie to oni często odstają od nich in minus i takie związki (zwłaszcza wg relatywnie konserwatywnego „zdrowego rozsądku” w Polsce) nie mają zbyt wielu szans. No i na samym końcu tego maratonu przeciwności – nie mają gdzie mieszkać ani jak na mieszkanie zarobić [4]) 

I o ile problemy mieszkaniowe były zawsze wielką bolączką w Polsce to problemy niedopasowania geograficzno-edukacyjnego kobiet do mężczyzn na taką skalę są nowością. Owszem – stereotyp wykształconych ponad swoją kohortę demograficzną kobiet jest bardzo stary (na pewno spotkamy go w XIX-wiecznej literaturze) to przez relatywnie niewielką skalę tego zjawiska nie dotykał drugiej strony tego równania – młodych mężczyzn. A dziś odsetek mężczyzn w wieku 18-24 którzy nie są w związkach wzrósł z 19% do 31% w ostatnich 20 latach (u kobiet 15->20) [5]

Fenomen społeczny za programem „Rolnik szuka żony” (90 kobiet na 100 mężczyzn na wsiach, w praktyce w istotnych przedziałach – jeszcze gorzej) jest jak najbardziej realnym problemem. Na polskiej prowincji nie ma młodych kobiet.

Gdy do tych trudności dołożymy potencjał frustracji jaką generują media społecznościowe i wyidealizowany obraz życia celebrytów i znajomych oraz specyficzny model randkowania istniejący w świecie Tindera/aplikacji randkowych – to się można dziwić że zamachów terrorystycznych organizowanych pod hasłem #incel i #przegryw jest tak mało [6].

Tak więc mamy realny problem dotykający w mniejszym lub większym stopniu około miliona osób. I w tą niszę wchodzi Ruch Narodowy z fantastycznym plakatem wyborczym: 

image

To oczywiście prześmiewcza karykatura stereotypowego kongresu narodowego z punktu widzenia liberalnego salonu, ale „coś w tym jest”. W miastach „Polski powiatowej” widziałem plakaty zachęcające do wpłat na Stowarzyszenie Marszu Niepodległości. Nie wydaje mi się by wisały one w metropoliach. Więc ktoś praktycznie to „ztargetował”.

Polska prawica nigdy nie była zbyt konserwatywna – i nie tylko chodzi tu o drugi ślub Jacka Kurskiego (Lisickiego, Cejrowskiego, Ziemkiewicza, Gosiewskiego czy Marty Kaczyńskiej a Korwinie to lepiej nie wspominać), ale także o jej silną frakcję instytucjonalno-rewolucyjną („wojująca reakcja”) symbolizowaną przez Zbigniewa Ziobrę i jego (nieskuteczne) reformy.

Ale prawicowi działacze o centrowych biografiach odkryli wspomniany problem młodych mężczyzn z kobietami i postanowili rozgrywać towarzyszące mu kompleksy politycznie („Panie doktorze, moja żona ma kompleks niższości. Co mam zrobić by go nie straciła?”) mantrą, że to wina emancypacji kobiet. Zgniłego Zachodu. Pigułki antykoncepcyjnej i rewolucji 1968 (te dwa ostatnie to oczywiście absolutny kult cargo, bo polskie przemiany obyczajowe działy się zupełnie kiedy indziej i po innych liniach). 

Wtórują mu pronatalistycznie nastawieni przedstawiciele episkopatu, czasem aż zahaczając o herezję - bo oficjalnie stan bezżenny zarówno duchownych i świeckich, zwłaszcza tzw. dziewic konsekrowanych jest większym tytułem do chwały wg doktryny Kościoła niż małżeństwo. Ale po prostu w tym wypadku lęki społeczne idą ręka w rękę ze skrytym marzeniem polskich tradycjonalistów, by być tak muzułmanie - „ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą” – wśród tradycjonalistów jest dużo takich wannabie-krypto-muzułmanów których urzeka skuteczność wojującego islamu na Zachodzie.

Więc zamiast tworzyć mechanizm umożliwiające tym chłopakom awans społeczny, znalezienie dobrze płatnego zawodu, lub podnosić prestiż społeczny rzemieślników i urealniać (niewielką) wartość szeregowych pracowników biurowych i dyplomów różnych „szkół gotowania na gazie” to raczej nakręca się mizoginiczne frustracjach. Że kobiety są zbyt wybredne bo chcą dla siebie lepiej. Pomijając skądinąd bardzo piękne motto „Semper in altum” to takie poszukiwanie lepszego życia dla siebie i swojego potomstwa jest od zawsze motorem cywilizacji.

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale