Powściągliwy Dynamitard
Any writard who writes dynamitard shall find in me a never-resting fightard
10 obserwujących
35 notek
47k odsłon
597 odsłon

Covid atakuje też mózgi czyli rząd planuje krnąbrnych lekarzy wysłać na roboty przymusowe

Wykop Skomentuj36

Covid atakuje nie tylko płuca ale też śmiertelnie atakuje mechanizmy państwowo-biurokratyczne. PiS straszył, że państwo PO to było z kartonu, a okazuje się, że po pięciu latach w państwie PiS to już nawet tego kartonu zaczyna brakować. Sytuacja z drugą falą korony jest poważna, szkoda tylko że rząd za cenę krwawicy polskich firm (lockdown na wiosnę) zamiast kupić sobie czas na przygotowanie Polski do pandemii, kupił sobie reelekcję Andrzeja Dudy. 


Covid powiedział sprawdzam dla systemu demokratycznego i pokazał wiele słabych ogniw europejskiego państwa dobrobytu. Jednym z najbardziej obciążonych ogniw jest służba zdrowia (to wiadomo nie od dzisiaj) i covid doskonale pokazuje jak jest skala jej dysfunkcji. Bądźmy uczciwi - tu wina oczywiście nie jest tylko PiSu, bo dysfunkcyjna jest od dekad i lekarze - zwłaszcza ci ze szczytu hierarchii - sami pilnują by ten chaos trwał w najlepiej dla ich kieszeni rozumianego interesu. Pomińmy już aspekt organizacyjny finansowania służby zdrowia i tego czy NFZ ogarnia na co daje pieniądze i czy ktokolwiek w ministerstwie i NFZ rozumie takie pojęcie jak zachęta strukturalna. Obok ekonomii behawioralnej to nawet nikt w NFZ nie stał - no bo jak się dyrektorom szpitala tyle samo płacili za zwykłego pacjenta co za covidowego, a ten covidowy zajmuje całą salę - to rachunek jest prosty. Każdy myślący (ponoć są jeszcze tacy pomimo utworzenia siec szpitali) uzna, że że lepiej testów nie robić, zwłaszcza że nikt do niczego nie przymusza. 


Zajmijmy się prostym problemem: brakami kadrowymi w służbie zdrowia. One towarzyszą nam pewnie jeszcze od czasów PRLu i z roku na rok jest coraz gorzej (lekarze, pielęgniarki i pacjenci nie robią się coraz młodsi - wprost przeciwnie). I gdy nagle po ponad pół roku pandemii gdzie od samego początku było wiadomo że będziemy mieć zarówno braki sprzętowe jak i kadrowe rząd postanowił na gwałt doszkalać pielęgniarki (jakbyśmy ich w Polsce mieli nadmiar) i powoływać pod przymusem do szpitali lekarzy 60+ (bo wiadomo, że po pandemii już lekarze nie będą potrzebni). W PiSie zawsze była obecna frakcja mentalnych siłowników, która wierzy, że omnipotentne Państwo jak coś Zarządzi to tak się na pewno stanie (legendarni “lekarze w kamasze”, wybory pocztowe) - i zawsze ich potem zaskakuje, że papier zniesie wszystko ale zmienianie rzeczywistość to jest już wyższa szkoła jazdy.

 

Braki kadrowe w medycynie wynikają z dwóch oczywistych powodów: z kompletnie anachronicznego systemu kształcenia oraz z schizofrenicznego systemu finansowania pracy lekarzy. Zaraz się wytłumaczę. 


“Ale przecież lekarze dużo zarabiają!”, tak - dużo zarabiają specjaliści 50+, albo tacy co uwłaszczyli się na deficytowych dziedzinach i blokują kolejnym dostęp do specjalizacji. Natomiast mechanizm kariery lekarza jest kompletnie dysfunkcyjny, bo taki lekarz do 30 roku życia praktycznie nie zarabia w ogóle, a jak już to tyle co kasjer w supermarkecie (medycyna kierunek dla studentów z bogatych domów). Studenci medycyny poświęcają nauce nieproporcjonalnie dużo czasu (częściowo dlatego że uczelnie są źle zorganizowane) a finalnie wchodzą w dorosłość po trzydziestce (pozdrawiamy Przemysława Czarnka). Z resztą gdyby ktokolwiek na tyle ogarnięty by skończyć medycynę bez łapówek poszedł ze swoimi lekarskim pracoholizmem do finansowej lub technologicznej korporacji, to już w wieku 25 lat zostawiłby drugi próg podatkowy daleko w tyle. Lekarze w stosunku do godzin pracy i do poziomu specjalizacji zarabiają po prostu mało i tak naprawdę na studia medyczne ludzie nie idą dla pieniędzy ale dla prestiżu - bo prestiż zawodu lekarza w Polsce jest nieporównywalny z niczym innym i parcie jakie mają niektórzy studenci oraz niektórzy rodzice nie mieści się w głowie. Na medycynę idzie się dla prestiżu a nie dla pieniędzy. 


Jednym z konsekwencji takiego systemu niedofinansowania na początku kariery jest kosmiczne obłożenie dobrze płatnymi dyżurami (100h+ tygodniowo) - przecież gdyby wprowadzić ograniczenia czasowe 40h/tydzień i jeden etat dla lekarza, to by się okazało że połowa stanowisko jest w ogóle nieobsadzona. System jest skonstruowany od początku do końca tak by był zasilany przez niskopłatnych początkujących lekarzy i wyciskał ich dyżurami jak cytrynę - ze szkodą dla pacjentów oczywiście. O tym że prawie połowa czasu pracy lekarza to wypełnianie papierologii dla NFZ i ZUS (w końcu wszyscy są na samozatrudnieniu bo szpital tak każe) nie wspomnę. Cytując klasyka: jak do tego doszło? Nie wiem. 


Druga wspomniana tu kwestia czyli patologie uczelnie medycznych - np. ostatni skandal na Uniwersytecie Medycznym w Katowicach - to bagno niczym teatr w Gardzienicach, wojskowe koszary czy ośrodek wychowawczy Boromeuszek. Nie tylko medycyna, ale wszystkie “prestiżowe kierunki kształcące przyszłe elity” jak np. prawo (gdy słyszę “elity prawnicze” otwiera mi się nóż w kieszeni). Z resztą mamy ostatnio mały skandal w Gdańsku, gdzie zrezygnował oskarżony o plagiat rektor uniwersytetu, ale tajemnicą poliszynela jest że nie chodzi tu o wszechobecne w naszym szkolnictwie wyższym niesamodzielne pisanie prac ale o to, że pozwolił studentom na naukę zdalną i przez to niejedno mieszkanie na wynajem kupione przez elity “polskiego Palermo” przestało się samo spłacać. Nie o takie Trójmiasto mafia deweloperska i sklejone z nią elity walczyły. Gość musiał więc odejść. 


Kształcenie na medycynie jest skonstruowane tak by możliwie jak największym wysiłkiem studentów stworzyć jak najmniej przejrzysty i uznaniowy system, by kilka mogła kontrolować dostęp do zawodu. A przecież powinno być zupełnie na opak! Przy brakach kadrowych chcemy kształcić jak najwięcej jak najbardziej obiektywnie kompetentnych lekarzy, a do tego jak najtaniej. Ale czego się po kadrach akademii medycznych spodziewać, jak w czasach covidu z jednej strony zabraniają przychodzić chorym studentom na zajęcia w szpitalu, a z drugiej strony mówią wprost że jakiekolwiek nieobecności będą skutkowały niezaliczeniem przedmiotu. Studenci na szczęście nie są w grupie ryzyka, co innego pacjenci, ale kto by się tam nimi w służbie zdrowia martwił.


A lekarze to tylko wierzchołek góry lodowej. 



Wykop Skomentuj36
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo