Powściągliwy Dynamitard
Any writard who writes dynamitard shall find in me a never-resting fightard
12 obserwujących
46 notek
71k odsłon
  1488   0

Co po Covidzie? Czyli o drogach do awansu społecznego w XXI wieku.

Czas wolny od Bożego Narodzenia do “Sześciu Króli” jest dobrą okazją, nie tylko by dobrze zjeść, ale też żeby posłuchać o różnych drogach życiowych i zawodowych rodziny i przyjaciół. Słyszymy tam, że dziś już pora się nie martwić o Covid, co o to co po nim będzie. 


Okazało się, że praca wielu z nas jest w sumie bez sensu i pracując zdalnie to spokojnie w 2h wszystkie obowiązki zawodowe ogarniemy, a w razie czego zawsze można się na Zoomie schować przed szefem za kamerką. Co gorsza, coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że pomimo ciężkiej pracy i studiów szanse na awans społeczny w jedno pokolenie istotnie maleją. 


W Polsce, na szczęście, ten proces nie jest jeszcze tak zaawansowany jak na Zachodzie Europy czy w USA. Jednak już przykładowo, młodzi na południu Europy (zwłaszcza Hiszpania czy Włochy) groźnie szemrają na boomersów, że sami po II wojnie światowej to chętnie po drabinie awansu społecznego weszli na górę.. a potem wciągnęli ją za sobą, żeby “było tak jak było”. To powoduje, że młodzi są obecnie w dość trudnej sytuacji: ciężko o pracę która pozwala na samodzielne życie bez wsparcia rodziców do 35 roku życia, rekordowo wysokie bezrobocie oraz rosnące ceny nieruchomości, które stały się “instrumentem finansowym” albo “aparthotelem” zamiast miejscem do mieszkania. 


A do tego jeszcze grupa gerontów 65+ u władzy, która tak samo jak nie chce oddać pozycji społecznej czy opuścić drabiny awansu społecznego dla młodych, równie mocno nie rozumie zmian XXI wieku: świat bardzo przyspieszył i w wielu państwach rządzący ewidentnie nie są w stanie pilnować wszystkich frontów: klimatycznego, demograficznego, obyczajowego, technologicznego czy transformacji energetycznej, nie mówiąc już walce z wirusem, czy bieżącym zarządzaniu państwem.


Pewną wskazówką dla okiełznania tego zamieszania może być tutaj jeden z najczęściej dyskutowanych, lecz najrzadziej czytanych (po co on pisze takie długie książki?) ekonomistów - Thomas Piketty, który swoją pracę naukową skupił właśnie na sprawach akumulacji kapitału, czyli szukaniu odpowiedzi na pytanie dlaczego w XXI wieku niektórzy bogacą się szybciej niż inni. Doszedł on do wniosku, że obecnie większy dochód przynosi kapitał (nieruchomości, inwestycje finansowe i inne) niż praca. Słowem, coraz mniej opłaca się pracować, a już na pewno na amerykański mit od pucybuta do milionera to nie ma co liczyć. 


Przyjmując za dobrą monetę to co Piketty zbadał i powiedział o kapitale w XXI wieku, można z tego wyciągnąć pewne wnioski o drogach awansu społecznego. Ja się przy okazji opychania serniczkiem nad tym zastanowiłem, lamentów znajomych pracujących w korporacjach o drogich mieszkaniach i wysokich ratach kredytu hipotecznego nasłuchałem i wychodzi mi niezbicie że obecnie jest sześć dróg do awansu społecznego, co pozwala np. wyrwać się z 25-letniego kieratu kredytu hipotecznego i nieco banksterską pentlę na szyi poluzować: 

1. Wysoko wykwalifikowany rzemieślnik (albo cyfrowy albo klasyczny). Tutaj łapią się wszyscy programiści i większość sektora IT. Najlepiej mają Ci, którzy pracują z Polski dla zachodnich firm na zachodnich stawkach. Ale żeby IT nie miało tak dobrze, to do tej grupy należy zaliczyć też rzemieślników klasycznych, czyli wszystkich sprytnych hydraulików, dentystów, biznesowych prawników. Tacy to pożyją, bo obecnie każdy ma dwie lewe ręce i w domu nic nie zrobi, a wszyscy co byli nie na tyle mądrzy żeby robić STEM, to zarabiają za godzinę mniej niż dobry budowlaniec. 

2. Założyć start-up, wkręcić się bezpośrednio w strumień unijnych grantów na B+R i jak się ma szczęście - sprzedać go z zyskiem (gorączka złota XXIw). Droga ryzykowna, ale niektórym się udaje i chwała im za to (widać to przykładowo po listach najbogatszych Polaków, że te nowe prywatne biznesy spoza układu magdalenkowego to głównie sektor IT, gier itd). 

3. Trzecim sposobem jest wykorzystanie relatywnie dostępnego kredytu hipotecznego (dla klasy średniej), zakredytowanie się po korek i wejście “all-in” w bańkę na nieruchomościach i innych aktywach. Całkiem sporo kieszonkowych fortun zbudowano z niczego na odnawianiu starych mieszkań, sprzedawaniu ich drożej i podnajmowaniu turystom. Albo na budowaniu osiedli na działkach rolnych strategią “jakoś to będzie”. Taka powszechnie szanowana forma hazardu na której przejechało się część frankowiczów. 

Dwie pierwsze drogi mają tą przewagę, że się skalują; trzecia jest bardziej ryzykowna ale też relatywnie dostępna. Owszem, są inne opcje, bo wygranie w totolotka, Wimbledonu, zostanie gwiazdą TikToka o zasięgach idących w dziesiątki milionów, sprzedać pizzę na 1000 bitcoinów etc.. też daje nam przeskok do klasy wyższej..ale to nie jest recepta która ma jakieś sensowne stany pośredni. Hollywood to miejsce zdruzgotanych marzeń. 

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości