Powściągliwy Dynamitard
Any writard who writes dynamitard shall find in me a never-resting fightard
16 obserwujących
69 notek
107k odsłon
  829   8

Polski konserwatyzm nie istnieje

Czyli Polak jest z natury liberałem i dlatego zachodnia lewica, która zawłaszczyła sobie termin liberalizm nas nie rozumie.

Z resztą ten nasz protoliberalizm był taki od zawsze. Specjaliści od ideologii i ustrojów zawsze się krzywo patrzą na polską tolerancję, liberalizm i demokrację szlachecką z czasów Konfederacji Warszawskiej, że to nie był prawdziwy nowoczesny liberalizm, tylko po prostu indyferentyzm religijny. Trochę odpowiednik bycia „tutejszym” w epoce kształtowania się postaw narodowych. I mają częściowo rację: o tyle o ile nasz liberalizm czy tolerancja ma inny rodowód niż liberalizm francuski czy amerykański, to tak. Natomiast prymitywnym marksistowskim determinizmem jest założenie, że każdy naród musi przejść przez te same stany świadomości zanim dotrze do współczesności. Prawda jest taka, że idee, podobnie jak technologia i przemysł pozwalają na „leapfrogging”, czyli przeskakiwanie pewnych rozwiązań uznawanych za przestarzałe, kiedy zaczynamy nadganiać. Z jednej strony Polska piastowska była bardzo nowoczesnym państwem narodowym jak na średniowiecze, tak sam jak ówczesna Francja. I my to rozumieliśmy, czego dowodzi fantastyczny materiał przedstawiony przez Włodkowica na soborze w Konstancji. Ale z drugiej strony, na skutek zmian politycznych, nie dane nam było budować absolutyzmu monarchicznego i późniejszego odgórnego liberalizmu. Pomijając krótkie chwile reform Sejmu Wielkiego, my od razu wkroczyliśmy z quasifeudalnego rozproszenia suwerenności (demokracja szlachecka) w nowoczesną myśl narodową (romantyzm) a potem w państwo biurokratyczno-wojskowe (II RP). Estonia się informatyzując nie musiała przechodzić przez etap modemów i BBSów. A Chiny rozbudowując swoją sieć kolejową od razu zaczęły od TGV.

I na tle tego długiego wstępu, widać, że przykładanie naszych miar do zachodniego konserwatyzmu i vice versa świadczy o niezrozumieniu sytuacji. W socjologii jest coś takiego, jak okno Overtona, czyli nasz consensus +/- dwa stopnie radykalizmu poglądów. Zakres debaty akceptowanej przez główny nurt. Wg. Overtona zmiana poglądów zaczyna się od przeniesienia centrum dyskusji w stronę skrajności. Elon Musk przedstawiający się ostatnio jako konserwatysta (haha) umieścił na twitterze komiks ilustrujący ewolucje poglądów w USA w kontekscie okna Overtona.

I o ile rzeczywiście może to dobrze oddawać debatę publiczną w USA, to w Polsce uwierzyć w to może tylko ktoś, kto nie zna świata poza bańką na twitterze. Mamy za sobą 30 lat protestów przeciwko zaostrzeniu jak i za zaostrzeniem prawa antyaborcyjnego. I mimo zmian prawnych (1993, 1997, 2020), zmian politycznych, społecznych, sekularyzacji, etc, nasze Okno Overtona jest dokładnie tam gdzie było, tzn. mniej więcej tyle samo osób jest za i przeciw. Minęło 30 lat odkąd Jarosław Kaczyński (Nocna Zmiana) jest czarnym ludem dla liberałów i to nadal on wyznacza swoją osobą centrum debaty. Na lewo od niego są liberałowie (KO) na prawo libertarianie-narodowcy (Konfederacja). Może jeszcze PSL w swojej chłopskiej chytrości się zawsze obraca tam, gdzie mogą być jakieś frukta, jak typowe centrum. Lustrację zastąpił Smoleńsk, ale generalnie nic się u nas nie przesunęło, tzn. tematy które są uskokami tektonicznymi sceny politycznej pozostają bez zmian. A tematy, które na Zachodzie są istotne, u nas nie są trwałym paliwem sporów politycznych: Przyjmowanie muzułmańskich uchodźców – wszyscy są przeciw; zmiany klimatu – wszyscy mają to gdzieś; LGBT+ to jeden ze stu tematów dyskusji o roli Kościoła w Polsce.

Co to oznacza dla nas? Że dominująca większość debaty publicznej z lewej strony ma charakter wtórny i jest po prostu kopiowaniem narracji z Zachodu. A z drugiej strony tzw. “Konserwatyści” są intelektualnie jałowi i niczym scholastycy po raz 137 interpretują pisma klasyków (Koneczny) i wbrew wszelkim faktom wierzą, że tylko zwrot ku Wschodowi może przynieść Polsce dobrobyt. Młodzi rekonstruktorzy brygad szwoleżerów po 7 żołnierzy kłócący się o to czy lepiej będzie rządzić Polską elita ziemiańska (jak w II RP) czy faszyzm (jak w II RP) a niepotrafiący przepuścić kobiety w drzwiach i żyjących z pensji ojca, typowego “janusza biznesu”. Z ziemiaństwa, Ordo Iuris i Kurskiego, to ja już wolę Obajtka i jego pałacyk+.


Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo