Dowiadujemy się czasem, że ktoś, kogo lubimy i szanujemy, zrobił lub powiedział coś, czego nigdy byśmy się po nim nie spodziewali i co, mówiąc oględnie, chwały mu nie przynosi. Dowiadujemy się, dajmy na to – teoretycznie i dla zilustrowania zjawiska - że nasz dobry znajomy, człowiek miły i sympatyczny, nie lubi psów i gdy widzi dużego psa, przechodzi na drugą stronę ulicy, a gdy widzi psa małego, za to bez opiekuna, lubi tupnąć nogą lub zgoła sprzedać psiakowi kopniaka. Albo nieoczekiwanie okazuje się, że nasz sąsiad, z którym zawsze miło nam się gawędzi w windzie, codziennie jadąc samochodem do pracy zatrzymuje się na przystanku autobusowym i wrzuca śmieci do stojącego tam kosza. Nie są to wprawdzie zbrodnie, ale przecież większość z nas czuje się w takich sytuacjach jakoś tak niefajnie i coś się (czasem nawet nieodwracalnie) zmienia w sposobie, w jaki patrzy się potem na tych ludzi.
Podobnego uczucia doznaję od pewnego czasu słuchając radiowej „Trójki”. Zwykle słucham „Trójki” z przyjemnością, ale coś się we mnie burzy, gdy promują „Sorry Polsko” Marii Peszek. Taka piosenka mogłaby się pojawić w prywatnym radiu, ale w publicznym grać jej po prostu nie wypada. Może warto przypomnieć kierownictwu Programu Trzeciego, że jest to Program Trzeci Polskiego Radia. Tak, polskiego, i nie powinno się w takim radiu promować piosenek zachęcających, aby mówić Polsce fuck you. Czy taka piosenka mogłaby lecieć w publicznym radiu w Niemczech? A w Stanach? A jeśli ktoś odpowie, że tam nie, a u nas tak, to co to mówi o naszym państwie i o jego elitach?
Ktoś może oczywiście powiedzieć, że „Sorry Polsko” to taki współczesny „Herostrates”. Moim zdaniem to co najwyżej dobry przykład degradacji języka polskiego i degeneracji sztuki. Lechoń pisał o pragnieniu zwykłego życia, bez brzemienia historii i bez wielkich słów, ale chciał też Polskę obudzić, a nie wyrzucić na śmietnik.
A nie mogę się oprzeć wrażeniu, że właśnie wyrzucenie polskości na śmietnik coraz częściej promuje się również w „Trójce”. (W ostatnim notowaniu Listy Przebojów Programu Trzeciego utwór „Sorry Polsko” znalazł się na miejscu 11-tym – jako najwyżej notowana nowość).
Inny przykład, dotyczący innej kwestii niż polskość i patriotyzm, ale również symptomatyczny, bo pokazuje, w jakim kierunku steruje Program Trzeci. Zwykle budzi mnie „Trójka” i gdy słyszę Wojciecha Manna, to wiem, że już piątek. Co tydzień jestem wdzięczny redaktorowi Mannowi za tę świadomość. Dziś redaktor Mann oburzył się na, jak stwierdził, pełną jadu Krystynę Pawłowicz. OK, oburzenie mogę zrozumieć i słowa o jadzie też, ale czy profesor Pawłowicz to pierwszy przypadek agresji słownej w polskiej polityce? Jeśli nawet przekracza pewne granice, to czy nikt inny tych granic nie przekroczył już wcześniej i nie zabrnął naprawdę o wiele dalej? Czy wtedy redaktor Mann również się oburzał?
Mam nadzieję, że nie przyjdzie czas, by powiedzieć „Sorry, Trójko”.




Komentarze
Pokaż komentarze (59)