No i po wyborach.
Ostanie wyniki PKW z 95 procent okręgowych komisji dają Komorowskiemu niewielką przewagę na Kaczyńskim (52,6 vs 47,3). Do południa w poniedziałek spłyną wyniki z zagranicy i dużych miast, więc przewaga Komorowskiego pewnie minimalnie wzrośnie.
Tak czy inaczej rozstrzygnięcie zapadło. Oglądając wczorajsze relację w TV ze sztabu Kaczyńskiego, to co rzuciło mi się w oczy to chyba jednak pewna ulga Prezesa PIS. Myślę, że Kaczyński chciał wygrać wybory (jak każdy kto startuje w zawodach) ale z drugiej strony tej wygranej się trochę obawiał (ogólnie atmosfera ze sztabu PIS nie przypominała stypy jak np. w sztabie Pawlaka po I turze)
Pisałem o tym jeszcze przed wyborami, że jednym z celów JK było aby się policzyć. Zobaczyć na ile szabel można liczyć, na czym stoimy, na czym warto budować, jak wyglądają nastroje społeczne po 10 kwietnia. JarKacz znalazł się w sytuacji, w której był zmuszony kandydować na urząd, który zupełnie nie odpowiadał jego temperamentowi.
Pytanie "co dalej?" jest niezwykle interesujące dla obu stron.
Jeśli chodzi o PIS na pewno wróci sprawa Smoleńska (i to ze wzmożoną siłą, bo ilość znaków zapytania jest z każdym dniem większa) - odłożona ad acta na czas kampanii. Myślę, że Kaczyński będzie musiał odbudować struktury managmentu partii, zdziesiątkowanego w katastrofie (chodzi o budowanie autorytetu delfinów). Musi to zrobić, aby projekt pod nazwą PIS stał się czymś trwalszym. Wybory udowodniły również, że pomysł ze zmianą narracji okazał się bardzo celny, trzeba więc znaleść formułę krytykującą rząd ale w taki sposób by uniknąć zarzutów o pieniactwo i recydywę "starego" Kaczyńskiego. Do przemyślenia jest też sprawa "IV RP" (kto pamięta, że to ówcześni członkowie PO - Rokita i Śpiewak - wymyślili i wprowadzili do obiegu tą nazwę?).
Co do PO sytuacja jest chyba nawet trochę trudniejsza. W kampanii naobiecywano bardzo wiele (licytacja z ostatnich dni to już było lekkie szaleństwo) - czas więc realizować postulaty. A czasy są niespokojne i bez radykalnych reform sytuacja Polski może być wcale nieciekawa (kolejne fale kryzysu, rosnące zadłużenie kraju, niepewna sytuacja waluty). Tak więc pierwszym krokiem PO pewnie będzie uciszenie TVP - to jest punkt wyjścia. W reformy wierzę średnio (delikatnie ujmując), bo koszty społeczne mogą być zbyt wielkie - trzeba więc skupić się na aparacie PR. Potem będą ruchy pozorowane pod tytułem jakieś konfitury dla poszczególnych grup wyborców, którym trzeba się było podlizywać (taki los polityków), rozliczenia wewnątrz partii (zawsze mają miejsce po wyborach)... i koniec. Czy to wystarczy aby wygrać kolejne próby? To się zobaczy.
Podsumowując - Prezydentowi Komorowskiemu gratuluję wyboru. Będzie Prezydentem Mojego Kraju. Prezesowi Kaczyńskiemu gratuluję świetnego rezultatu. Trzeba pamiętać, że wynik Komorowskiego to w dużej mierze PO + Lewica + antykaczyści, zaś wynik Kaczyńskiego to PIS + plankton.
Czas chyba powrócić na łono PIS (o ile będą mnie chcieli).
P.S. W sobotę gościłem znajmego b. posła wraz z żoną, bardzo dobrze zorientowanych w sytuacji wewnątrz PO (poprzez ich jednego znajomego z Rady Naczelnej PO). Powiedział ciekawą rzecz, że Stary (Tusk) obawiał się zwycięstwa Komorowskiego. Dlatego dał mu m.in. Nowaka jako szefa sztabu (który uchodzi w partii za popychadło). Ale o tym w następnym wpisie.
P.S. 1. Niesiołowski to jednak wyzwanie dla neurologa.
P.S. 2. Krzysztof Leski - spać! ;-)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)