dzida dzida
97
BLOG

Polityczny rachunek sumienia dla Jarosława Kaczyńskiego

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 9

Nazywam się Jarosław Kaczyński. To mój polityczny rachunek sumienia za ostatnie tygodnie:

1. Zabiegając o poparcie lewicy w wyborach prezydenckich rehabilitowałem komunistycznych
rzezimieszków, przez co traciłem na wiarygodności, stawiałem w kłopotliwej sytuacji i zrażałem swoich zwolenników bardziej niż pozyskałem nowych na lewicy (mój wynik w Sosnowcu jest tego przykładem).

2. Po wyborach i kampanii prezydenckiej porzuciłem narrację Jarosława Spokojnego, choć widziałem, że pozbawiam się broni, przed którą moi oponenci z mediów i Platformy Obywatelskiej byli cokolwiek bezradni. Zamiast więc umacniać swój wizerunek z kampanii dałem powód do tego by sprawdziły się prognozy moich przeciwników, którzy mówili, że po kampanii powróci "stary" Jarosław.

3. Swoimi wypowiedziami spuściłem ze smyczy Brudzińskiego, który choć zaczął opowiadać prawdziwe rzeczy ale w takiej formie, że nieprzychylne mi media znów bardziej zajmują się zmianą strategii PIS niż samym przekazem.

4. Wdałem się w zastępczą walkę o krzyż przed Pałacem Prezydenckim, przez co wybawiłem z kłopotu Platformę i Komorowskiego (nie musiali się spowiadać ze swych obietnic i skandalu ze śledztwem smoleńskim).

5. Nie zablokowałem pomysłu, aby szefem komisji parlamentarnej ds. katastrofy został Antek Macierewicz (zamiast np. Paweł Kowal), który jest osobą na pewno kompetentną, ale wizerunkowo mocno kontrowersyjną. No i zapomniałem o tych jego zdolności do nieprzemyślanego chlapania językiem.

6. Zamiast powołać komisję parlamentarną złożoną z członków mojej partii, nie zadbałem najpierw o poparcie posłów z innych klubów (i niezależnych) przez co całość robi wrażenie partyjnej wycieczki. Nie postawiłem nawet na elitarność (Romaszewski i kilku by wystarczyło) tylko na masowość co rodzi skojarzenia z czasami jedynie słusznymi, kiedy cały aktyw musiał wspierać misję wodza. A jak już zespół wydał głos ("za katastrofę odpowiada rząd, który zawalił przetarg na samoloty"), to w taki sposób, żeby lepiej by zrobił niż siedział cicho...

7. Przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy Smoleńskiej postawiłem na emocje, zmarnowałem szansę (chyba bezpowrotnie), aby szachować rząd poprzez zadawanie bardzo konkretnych pytań o skandaliczne dochodzenie w sprawie katastrofy. A przecież tych niejasności jest tak wiele, że rząd ma się czego wstydzić.

8. Zupełnie zapomniałem lekcję z II debaty prezydenckiej, kiedy ustawiłem Komorowskiego pod ścianą faktami a nie emocjami. Sprowadziłem dyskusję o Smoleńsku do poziomu pyskówki, w której Platformie (z Palikotem, Niesiołowskim i Kutzem) nigdy nie dorównam.

9. Zapomniałem, że trzeba odmiotlogizować profesjonalizm PO ws. Smoleńska, ale trzeba to robić w sposób profesjonalny, z wykorzystaniem kapitału ludzkiego, który udało mi się zgromadzić w trakcie wyborów prezydenckich.

10. Nie mam pomysłu na Palikota i jego kalumnie pod adresem moim, Brata i mojej partii, choć Jadzia Staniszkis pokazała w "Teraz My!" jak łatwo można pana z Biłgoraju (operującymi kłamstwami i żerującego na niewiedzy dziennikarzy i społeczeństwa) sprowadzić do parteru. Zamiast więc szybko i merytorycznie rozprawić się z jego wynurzeniami (np. insynuacje o pijaństwie mojego Brata) wybieramy wraz PIS sytuację unikania i uciekania, czym sprawiamy wrażenie, że pan P. ma rację. Zamiast też spuścić na niego mojego buteriera z Gdańska i załatwić sprawę jakimś dziadkiem z Wermahtu, pozwalam mu zawłaszczać przestrzeń publiczną na różne performance, będące zasłoną dymną przed nieudolnościa jego pryncypałów.

11. Nie rozgrywam wcale karty powodzi, choć tutaj Donek z ekipą ma sporo zaniedbań na sumieniu.

 

Więcej grzechów nie pamiętam...


Nie wiem, czy za któryś żałuję..
.

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka