dzida dzida
260
BLOG

Smoleńsk: każda hipoteza jest niekorzystna dla rządu

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 22


Jarosław Kaczyński (PIS): Ustalenie osób odpowiedzialnych politycznie za katastrofę smoleńską nie wymaga śledztwa.

źródło; wywiad dla "Gazety Polskiej"

Jak zwykle w takich sytuacjach zostawianie stwierdzeń tego typu bez pewnych twardych faktów, które ją uprawdopadabniają wydaje mi się pewną chorobą, z której nie może się PIS wyleczyć. Przypomnienie, że to rząd odpowiada za przygotowanie logistyczne takiego jest ważne, ale bez zlewarowania tego jakimiś bezspornym dowodem może zostać odebrane jako publicystyka, nie odbiegająca od codziennego pałowania politycznego - ergo przemyka bez echa.

Tymczasem wystarczy przyjrzeć się wszystkim hipotezom towarzyszącym wydarzeniom w Smoleńsku (zarówno oficjalnym jak i nieoficjalnym), by łatwo wykazać, że żaden scenariusz nie jest korzystny dla rządu, niektóre są dodatkowo niekorzystne dla Rosjan, a dosłownie jedna czy dwie okoliczności mogą rzucić ewentualnie cień na stronę prezydencką.

Przyjrzyjmy się wszystkim możliwym scenariuszom dochodzenia ws. katastrofy Tu-154M z punktu widzenia odpowiedzialności politycznej:

***


HIPOTEZA 1: AWARIA MASZYNY
Ta hipoteza została wykluczona przez MAK na podstawie badań rejestratorów parametrów lotu. Ponieważ jednak zaufanie do tej instytucji jest - powiedzmy - dyskusyjne, ze względu na istniejący konflikt interesów  (odpowiada również za certyfikowanie zakładów w Samarze, w których całkiem niedawno był remontowany Tupolew), osobiście czekam na oficjalny komunikat Prokuratury i KBWL, ale również na szczegóły postępowania, które doprowadziły do wysunięcia lub odrzucenia takiej tezy.

Ale zakładamy, że do katastrtofy doprowadziła jakaś niesprawność Tupolewa. Odpowiedzialność za stan techniczny samolotu ponosi jego właściciel. Tu-154M Lux nr 101 należał do 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, będącego w gesti struktur podległych MON czyli rządowi. To również rząd odpowiada za zmianę zakładów remontowych Tupolewa z Wnukowa na Samarę (umowa pomiędzy MON a MAW Telecom Olega Dieripaski - przy okazji znanego oligarchę i znajomego pana Putina), gdzie Rosjanie zdażyło się remontować maszyny typu Tupolew bez dokumentacji technicznej, która powstawała dopiero w trakcie prac! (1)

Trzeba uczciwie zaznaczyć, że z artykułu nie wynika wcale, że poprzedni tupolew to polski Tu-154M Lux nr 101 czy też maszyna tego samego typu tylko innego właściciela, jednak sama tego typu praktyka zakładu w Samarze (certyfikowanego przez MAK) jest niespotykana.

Podsumowując: w przypadku potwierdzenia tej hipotezy, potencjalnych winnych należy szukać w 36 Pułku (podlega MON), gdzie w bazie warsztatowej odbywały się przeglądy floty jednostki, jak i w samym MON, odpowiedzialnym za kontrakt z MAW Telecom w Samarze (gdzie remontowana była tragiczna "tutka") jak i stan sprzętowy specpułku.

***



HIPOTEZA 2: BŁĄD PILOTÓW
O tym, że ze stanem osobowym rządowego specpułku nie było najlepiej wiadomo już od pewnego czasu. W maju 2008 roku Pułk opuściła grupa doświadczonych pilotów, w tym jego ówczesny dowódca płk. Tomasz Pietrzak, podkreślając że stan techniczny maszyn na wyposażeniu pułki jest bardzo zły:
- Wylatałem 5200 godzin po całym świecie[kpt. Protasiuk miał nalot 3480 godzin, z czego na Tu-154 - 530 godzin - przyp.moje]. Odchodzę w sierpniu i to po 23 latach służby - odgraża się płk. Tomasz Pietrzak, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego odpowiedzialnego za przeloty VIP-ów. - Przede wszystkim z powodu braku nowych samolotów w pułku - wyjaśnia i przyznaje, że nie jest jedynym, który odchodzi: -Jest cała fala odejść. W tym roku do cywila odeszło już siedem osób, sześć kolejnych złożyło wypowiedzenia. I będą je składać następne (2).

Dodatkowo nad całym lotnictwem wiszą wciąż katastrofy wojskowych maszyn Mi-24D, Bryza, śmigłowca Kania (SG) a w szczególności samolotu CASA C-295M w Mirosławcu w styczniu 2008 r.

Przypomnieć można, iż w protokole zdarzenia lotniczego nr 127/2008/2 (4 kwietnia 2008), powstałego po zdarzeniu KBWL podała, że bezpośrednią przyczyną wypadku była "było nieświadome [a więc związane z jakimś brakiem wyszkolenia - przyp. moje] doprowadzenie przez załogę do nadmiernego przechylenia samolotu, w wyniku nieprawidłowego rozłożenia uwagi w kabinie [j.w.], powodujące postępujący spadek siły nośnej, co doprowadziło w końcowej fazie lotu do gwałtownego zniżania z utratą kierunku i zderzenia samolotu z ziemią". Brzmi to przerażająco podobnie, jeżeli porównamy ze szczątkowymi informacjami i opiniami co do pracy załogi w Tupolewie (pojawiały się głosy, że obaj piloci wypatrywali ziemi zamiast kontrolować przyrządy - ale na pełen osąd trzeba będzie poczekać do oficjalnych ustaleń KBWL i polskiej prokuratury).

Błąd pilota to jest zawsze wynik pewnej szerszej sekwencji zdażeń. Pilot jest niejako finalnym "produktem" procesu szkolenia. Jeżeli więc błąd popełnia załoga, to może oznaczać że problem główny jest zupełnie gdzie indziej. I jeżeli taka katastrofa jak pod Smoleńskiem ma miejsce po wydarzeniach pod Mirosławcem to powody do niepokoju są naprawdę skrajnie duże. I znów wracamy do resortu pana ministra Klicha.

Dodać trzeba jeszcze, że w umowie przeniesiena remontu Tupolewów z Wnukowa do Samary, nie zabezpieczono możliwości szkolenia polskich pilotów na symulatorach (którego egzemplarz znajdował się właśnie we Wnukowie). I mimo, że prasa pisała że było to urządzenie dość archaiczne, to piloci specpułku twierdzili, że okazywało się przydatne. O całej sprawie pisał na Salon24.pl poseł Ludwik Dorn (5).

Ponadto wspomnieć warto, że ze względów na cięcia dokonane przez MON w 2009 roku (pan minister Klich), polegające na znacznym ograniczeniu limitów paliwa (z 52 200 ton do 22 000 ton) program szkolenia pilotów za poprzedni rok nie został zrealizowany (nie dotyczyło to programu F-16) (9). Zresztą na braki w wyszkoleniu wskazywał pan Edmund Klich, przywołując kontekst katastrofy CASY (8).

Odmienną sprawą jest sprawa roszczeń przy stwierdzeniu błędu pilotów. W takim przypadku kolejka rodzin ofiar ustawi się do Skarbu Pańsktwa. Czy Tusk był tego świadomy oddając śledztwo w ręce tak szemranej instytucji jak MAK, orzekającej chętnie winę pilotów? Zakładu takiego bałbym się chyba przyjąć.

W hipotezę z błędem pilota trzeba wpisać również tezę o domniemanych naciskach na załogę przez gen. Błasika i Prezydenta Kaczyńskiego (uleganie presji to również błąd pilota). O tezie tej, lansowanej zresztą od początku przez Rosjan (co jest pewnym sygnałem alarmowym, bo uprawdopodabniającej winę załogi, ergo
- odciążającej gospodarzy) mają świadczyć słowa, które padły w tzw. scenogramie cyt. "na razie nie ma decyzji prezydenta co dalej". Sprawę skomentował w jednej z audycji bardzo dobrze płk. Pietrzak (były dowódca 36 Pułku), który powiedział, że pytanie dysponenta samolotu o wybór opcji awaryjnej, na wypadek braku możliwości lądowania na lotnisku docelowym jest praktyką jak najbardziej zasadną.

Sam się zastanawiam nad jeszcze jednym aspektem domniemanych nacisków Prezydenta. W drodze do Tbilisi Lech Kaczyński dostał bardzo poważną lekcję od pilota, co do ingerencji w jego pracę. O sprawie było dość głośno (i był to rozgłos niezbyt dla Prezydenta łaskawy), wg słów żony gen. Błasika "W tej sprawie przy najbliższej okazji rozmawiał [mąż czyli gen. Błasik - przyp. moje] ze śp. panem prezydentem Lechem Kaczyńskim, broniąc stanowiska pilotów. Pan prezydent, który bardzo szanował męża i liczył się z jego zdaniem, przyjął jego wyjaśnienia ze zrozumieniem (14). Nie wiem, czy Prezydent byłby gotowy na jeszcze
jeden taki numer, po takim coachingu.

W naciski gen. pilota Andrzeja Błasika wierzę w jeszcze mniejszym stopniu. Pamiętam, że bardzo przeżywał śmierć kolegów pod Mirosławcem, oskarżenia o wpływanie przełożonych na lądowanie, szczególnie wyrzuty wdowy po gen. Andrzejewskim (był najwyższym rangą oficerem Sił Powietrznych na pokładzie CASY nr 019, identycznie jak gen. Błasik na pokładzie Tu-154), która zarzucała mu że wojsko nie dba wcale o rodziny ofiar (15). Wtedy, też pojawiały się niedyskretne sugestię, że Błasik próbuję zatuszować bałagan w armii i MON
(gdzieś nawet słyszałem, że kryję min. Klicha - ale nie mogę odnaleść tej informacji, więc zostawiam temat).

Na koniec warto przypomnieć również opinię mjr. Michała Fiszera, który formułował tezę, że to załoga mogła zaprosić generała do kokpitu. "Załoga mogła go sama poprosić, by pomógł podjąć decyzję. Trudno mi sobie wyobrazić, by gen. Błasik z własnej inicjatywy pobiegł do pilotów, przechodząc przez salon prezydencki. Może ktoś go poprosił, by się dowiedział, jaka jest sytuacja i czy dojdzie do lądowania. Gen. Błasik latał w 36. pułku na jakach 40. Był swój, oni wszyscy go znali" (16) Z punktu widzenia psychologicznego jest to prawdopodobne - kpt. Protasiuk nie miał żadnego wsparcia co do swojej decyzji (brak nawigatora polskiego na lotnisku w Smoleńsku), obawiał się trochę nagonki jaka spotkała kpt. Pietruczuka (choć zakończonej medalem od ministra Klicha), więc chciał mieć świadka na najwyższym szczeblu na wypadek formułowania jakiś zarzutów służbowych.

O sprawie nagonki na kpt. Grzegorza Pietruczuka po "incydencie gruzińskim" mówiła również pani Błasik: "Doskonale pamiętam, co mąż mówił do pilota, który odmówił wykonania tego lotu. Akurat tego dnia w Białej Podlaskiej w obecności m.in. kilku generałów z dowództwa Sił Powietrznych odbywał się pogrzeb mojej mamy. Stojąc obok męża, słyszałam jego słowa skierowane do któregoś z pilotów, że nikt nie ma prawa niczego nakazywać dowódcy załogi, bo on o wszystkim decyduje i ma prawo odmówić wykonania lotu, jeżeli w jakikolwiek sposób zagraża to bezpieczeństwu" (14).

Jest jeszcze jedna kwestia dotycząca Gruzji. Po tzw. incydencie śp. poseł Przemysław Gosiewski składał w tej sprawie interpelację (zapytanie nr 2496 z dnia 23 września 2008 r.), już po odznaczeniu kpt. Pietruczuka. W punkcie 7 zapytania Gosiewski formułuję pytanie :"Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?". I choć cel posła Gosiewskiego był chyba raczej inny, to pytanie wg mnie było kapitalnie ważne. Osobiście uważam, że należało z dużym skupienie przyjrzeć się procedurom i wprowadzić do nich zmiany pod kątem jeszcze większej ochrony pilotów przed wpływem pasażerów rangi VIP na pokładzie. Być może należało wręcz wprowadzić do programu szkolenia treningi z asertywności. Nic mi nie wiadomo, czy takie zmiany wprowadzono ale treść odpowiedzi ministra Klicha na powyższe zapytanie wskazuję, że niekoniecznie (odpowiedź ministra Klicha z dnia 27 października 2008 r. (17)).

Potem nastąpił wypadek CASY pod Mirosławcem (i te same zarzuty), oraz katastrofa Tupolewa pod Smoleńskiem (i te same zarzuty).

Podsumowując: w przypadku potwierdzenia tej hipotezy, potencjalnych winnych należy szukać przede wszystkim w MON.

***


HIPOTEZA 3: DZIAŁANIE OSÓB TRZECICH, W TYM ZAMACH

Zawsze, gdy w katastrofie czy wypadku giną ważne osobistości życia publicznego, to pytanie o udział w tym wydarzeniu osób trzecich jest rzeczą naturalną. Jeżeli dodatkowo dzieje się to w kraju, który ma pewną tradycję w tego typu działaniach (Juszczenko, Maschadow, Dudajew, Politkowska, Litwinienko) to pojawienie się hipotezy o zamachu wydaje się być uzasadnione. Jeżeli dodać do tego fakt, że ginie osoba niezbyt polityce tego kraju przychylna i w samolocie produkcji kraju w którym wydarzyła się katastrofa, to rozważania tego typu nie są bezpodstawne.

Oczywiście podejrzenie zamachu a udowodnienie to dwie różne sprawy. Pamiętam takie zdarzenie z grudnia 2009 roku, gdy w aucie żony Radosława Sikorskiego wybuchła instalacja gazowa (3). Pani Appelebaum-Sikorski do czasu wyjaśnienia sytuacji dostała ochronę BOR co oznaczało, że służby bierą pod uwagę możliwość umyślego pozbawienia jej życia. Co ciekawe, kilka godzin po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. w rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim, Radosław Sikorski stwierdził, że przyczyną katastrofy był błąd pilota (skąd to wiedział?). Jeżeli dobrze pamiętam słów Prezesa PIS Sikorski nie zdementował. Daje to pewien niezbyt korzystny obraz szefa MSZ.

Z tego co udało mi się znaleść w internecie odnośnie tezy o zamachu warto wymienić eksplozję w samolocie przy użyciu ładunku termobarycznego, zakłócenia urządzeń pokładowych (meaconing), świadome naprowadzanie przez wieżę na zderzenie z ziemią. Bez względu na to, trzeba powiedzieć, że jeżeli teza o zamachu zanalazła by potwierdzenie (prokuratura wykluczyła jedynie wstępnie wersję zamachu przy użyciu tradycyjnych środków wybuchowych (4)) to za zabezpieczenie wywiadowcze wizyty głowy państwa odpowiadają służby podległe rządowi w MON (znów pan minister Klich). Chodzić może  tutaj o Służbę Wywiadu Wojskowego, która ma za zadanie (zgodnie z ustawą z dnia 9 czerwca 2006 r. o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz o Służbie Wywiadu Wojskowego) m.in. uzyskiwanie, gromadzenie, analizowanie,
przetwarzanie i przekazywanie właściwym organom informacji mogących mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i zdolności Sił Zbrojnych RP jak i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, mającego na celu przeciwdziałanie m.in. tym zagrożeniom. Pozostaje jeszcze kwestia odpowiedzialności za zabezpieczenie wywiadowcze remontu samego Tu-154M nr 101 w Samarze (jedna z hipotez głosi, że ładunki zamieszczono w poszyciu kadłuba w trakcie remontu w Rosji), poprawności działania awioniki (prasa donosiły między innymi o awarii systemu ABSU), ale tego nie udało mi się ustalić (nie wiem w kompetencji której z rządowych agencji jest taki obowiązek - ABW, AW, SKW czy SWW). Dodać do tego trzeba jeszcze podległe strukturom rządowym Biuro Ochrony Rządu, odpowiedzialne za ochronę osobistą (w tym zabezpieczenie ochrony VIP-a na lądowiskach awaryjnych).

Podsumowując: w przypadku potwierdzenia tej hipotezy, głównymi sprawcami są wykonawcy i zleceniodawcy zamachu, ale potencjalnych winnych zaniedbań należy szukać również w MON (SKW, SWW) lub ewentualnie MSWiA (ABW, AW).

***


HIPOTEZA 4: BŁĄD OBSŁUGI NAZIEMNE
J
Chodzi oczywiście o taką sytuację, gdy kontroler rosyjski i obsługa lotniska w sposób niezamierzony doprowadziła do zderzenia rządowego samolotu z ziemią (gdyby robili to w sposób świadomy to podpadałoby pod hipotezę nr 3).

MAK we wstępnym raporcie z maja 2010 roku wykluczył błąd służb lotniskowych (które zresztą sam certyfikował), ale co bardziej dociekliwi pamiętają również że kiedyś "zdażyło" mu się zataić istotne dowody złego wyposażenia i obsługi lotniska w Soczi, co było jedną z przyczyn katastrofy Airbusa A320 linii Armavia nr 967 w dniu 3 maja 2006 roku (chodziło m.in o to aby nie zepsuć opinii lotniska w mieście, które starało się o organizację Zimowej Olimpiady w 2014 roku - decyzję w tej kwestii MKOL podjął 4 lipca 2007 roku - niekorzystny wynik dochodzenia ws. lotu 967 mógłby pogrzebać szansę miasta kadnydata).

Pytania o kompetencję osób będących w obsłudze naziemnej zarówno w dniu 7 kwietnia (wizyta Putina i Tuska) jak i w dniu 10 kwietnia (wizyta Kaczyńskiego) wydają mi się bardzo na miejscu. Zresztą są one przedmiotem interpelacji posła Jerzego Polaczka (m.in. interpelacja poselska nr 16794).

O tym, że coś mogłobyć nie tak, świadczą sprzeczne zeznania kontrolera ze Smoleńska (dotarła do nich "Rzeczpospolita" (6)) czy zeznania dowódcy JAK-40 por. Artura Wosztyla, i technika JAKa Remigiusza Musia, którzy twierdzili, że wieża zezwoliła załodze Tupolewa na zejście do wysokości 50 m. (7).

Jakkolwiek w takim scenariuszu wina Rosjan jest wiodąca, obowiązkiem polskich służb podległych MON i MSZ było takie dopilnowanie strony rosyjskiej, aby obsługa naziemna, realizująca operację prowadzenia samolotu rządowego z prezydentem RP na pokładzie była bezpieczna. Jest to normalna procedura np. w przypadku lądowania Air Force One z prezydentem USA na pokładzie (w obcym państwie) i nie powinno być przedmiotem kontrowersji.

Jeżeli tego nie uczyniono, to znaczy, że ktoś w rządzie poważnie zaniedbał swoje obowiązki - a z tego robi się już poważny zarzut.

Podsumowując: w przypadku potwierdzenia tej hipotezy, potencjalnych winnych należy szukać (oprócz winnych bezpośrednich po stronie rosyjskiej) w MON i/lub MSZ.

***


HIPOTEZA 5: ORGANIZACJA LOTU
Za organizację takiego wydarzenia jak wizyta Prezydenta RP w Smoleńsku odpowiada kilka ogniw. Zapewnienie środków transportu, personelu latającego, lotnisk zastępczych to kwestia 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego (podlega MON). Sprawy ochronny kontrwywiadowczej i wywiadowczej pozostają w gestii odpowiednich służb podległych MON i MSWiA (ABW, AW, SKW, SWW). Ochrona osobistą zapewnia BOR (podlega MSWiA), wsparcie dyplomatyczne MSZ. Listę delegacji ustala Kancelaria Prezydenta, ale np. w takiej sprawie jak kto jak, z kim i czym poleci (chodzi o Dowódców WP) do powiedzenia ma już sporo szef MON (patrz przypadek katastrofy CASY w styczniu 2009 r.). I minister Klich zaaprobował generalski skład delegacji, mimo że wiedział jaki tabor lotniczy przydzielił do obsługi wydarzenia (no, przynajmniej powinien widzieć), co po Mirosławcu jest po prostu działaniem na granicy znamion przestępstwa (bo wskazuje, że katastrofa samolotu CASA nie była dostatecznym szokiem dla MON, choć była wydarzeniem bez precedensu w dziejach Europy - do czasu tragedii naszego Tupolewa, niestety).

Problemami w organizacji lotu o których pisały media to choćby brak rosyjskiego lidera [nawigatora naprowadzania - przyp. moje], zarówno w locie z Premierem 7 kwietnia jak na lot z Prezydentem 10 kwietnia. PSP wystąpiły o lidera już 18 marca, sprawa była w gestii polskiego MSZ i ambasady w Moskwie (8) (z tego co wiadomo opinii publicznej gdzieś utknęła i nikt nie informuję kto zawalił - MSZ czy Rosjanie).

Niejasne jest również, czy piloci Tu-154 i Jak-40 mieli aktualne karty lotniska (11). Nie jest również oczywiste, czemu na wieży kontroli lotów w Smoleńsku nie było polskiego nawigatora (takie praktyki stosuje na przykład USA w przypadku lądowań Air Force One).

Do wyjaśnienia pozostaje jeszcze problem opóźnionego wylotu z Warszawy. Sam fakt, że różne media podawały zupełnie rozbieżne godziny wylotu jest interesujący - TVP 2 podaje 6:50 (12), tą samą godzinę podaję również rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Tymczasem "Biuro Analiz TVN 24" (na marginesie - pierwsze słyszę o tym ciele, słowo biuro wskazuje że jest to jakąś stała komórka - chętnie poznam inne efekty prac tego organu) podaję, ze samolot z Warszawy wyleciał o 7:23 (13). Co ciekawe te same "biuro" za datę katastrofy podaję 08:56 czasu polskiego.

Tak czy inaczej należy wyjaśnić, czy opóźnienie (jeżeli było) wynikało z przyczyn leżących po stronie pasażerów (np. kancelarii Prezydenta, gości z MON, Sejmu itp.) czy po stronie MON i 36 Pułku (pamiętamy, że dziennikarze relacjonowali, że musieli przesiadać się na lotnisku do innego JAK-40, bo w pierwszym nawalił silnik - w przypadku Tupolewa takiej możliwości nie było bo nr 102 nie był dostępny).

Czy ewentualne spóźnienie mogło mieć kluczowe znaczenie dla katastrofy?
W raportach badań wypadków lotniczych najczęściej wymienia się trzy kategorię przyczyn wypadków:
- przyczyna bezpośrednia (np. utrata orientacji przez pilota i zderzenie z ziemią)
- czynniki mające wpływ na zdarzenie (np. niekorzystne warunki atmosferyczne)
- okoliczności sprzyjające (np. brak właściwych procedur).

Osobiście takie opóźnienie samolotu zakwalifikowałbym do tej ostatniej grupy przyczyn, w żadnej mierze nie jest to przyczyna najważniejsza ani rozstrzygająca. Rozpala ona oczywiście emocje ("gdyby wylecieli wcześniej to może nic by się nie stało") ale jest zwykła propabilistyka. Przy działających poprawnie procedurach, odpowiednim przygotowaniu lotu wyjście cało z takiej sytuacji nie powinno stanowić problemu. Jeżeli jednak okazałoby się, że stanowi problem - to jest to bardzo poważne zaniedbanie organizacyjne MON i wojska, bo oznacza, że nie działają żadne rozwiązania backupowe, co jest karygodnym niedbalstwem.

Podsumowując: w przypadku potwierdzenia tej hipotezy, potencjalnych winnych należy szukać przede wszystkim w MON i MSZ.

***

Nie jest dziwne, że rząd nie jest mocno zainteresowany dyskusją wokół Smoleńska i wysyła na front Palikota, aby odwracał uwagę od meritum.

Nie jest dziwne, że PIS ma zainteresowania odwrotne. Jest trochę dziwne, że na front wysyła posła Macierewicza, który odwraca uwagę od meritum.


______________

(1)
http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/282768,czy-pilot-powiedzial-patrzcie-jak-laduja-debesciaki,id,t.html#material_2

(2)
http://www.militis.pl/print.php?type=N&item_id=79

(3)
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/104276,eksplodowalo-auto-zony-sikorskiego.html

(4)
http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/prokuratura;bada;cztery;hipotezy;katastrofy;tu-154,70,0,646982.html

(5)
http://ludwikdorn.salon24.pl/210754,samara-a-smolensk

(6)
http://www.rp.pl/artykul/499033_Sprzeczne_zeznania_kontrolera.html

(7)
http://www.rp.pl/artykul/502942_Dziwne_polecenia_wiezy.html

(8)
http://www.rp.pl/artykul/68342,485140_Gdyby_sie_szkolili___nie_podjeliby_ryzyka.html

(9)
http://www.samoloty.pl/index.php/artykuly-lotnicze/4905-szkolenie-pilotow-wojskowych

(10)
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/piloci-prosili-o-rosyjskiego-nawigatora-do-tu-154,59903,1

(11)
http://www.tvn24.pl/12690,1663804,0,1,czy-zaloga-tu_154-miala-aktualne-dane-o-lotnisku,wiadomosc.html

(12)
http://www.przeklej.pl/plik/opis-00-avi-0012357q56jo

(13)
http://www.tvn24.pl/12690,1651579,0,1,katastrofa-minuta-po-minucie,wiadomosc.html

(14)
http://niezalezna.pl/article/show/id/36939

(15)
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-klich-gen-blasik-jest-zalamany-oskarzeniami,nId,156628

(16)
http://www.wprost.pl/ar/196909/Mjr-Fiszer-to-piloci-mogli-zaprosic-gen-Blasika-do-kabiny/

(17)
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/08690964

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka