dzida dzida
183
BLOG

Subiektywna segmentacja dziennikarzy

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 4

Kiedyś Łukasz Warzecha dokonał klasyfikacji wyborców  Bronisława Komorowskiego (1). Postanowiłem wykazać się pewnym epigonizmem i pokusić o segmentację postaw dziennikarzy - oczywiście tylko tych, którzy piszą na tematy polityczne (choć polityka w jednej redakcji na ul. Czerskiej wkrada się nawet w program TV i dział sportowy).

Zaproponowałem subiektywną klasysyfikację kilku typów postaw dziennikarzy wobec wydarzeń politycznych, ich uczestników itp. Nie są to zbiory rozłączne, tj. możliwe jest, aby jeden dziennikarz znalazł się w kilku grupach. Żeby było ciekawiej pokusiłem się o przypisanie do każdej grupy co bardziej charakterystycznych przedstawicieli.

1. Zoologiczni antykaczyści
To grupa dziennikarzy i publicystów, którzy mają względem Prezesa PIS uprzedzenia tak głębokie i tak silnie umocowane w ich jestestwie, że właściwie jakikolwiek ruch ze strony JarKacza będzie przedmiotem ich krytyki. Nawet gdyby Kaczyński mówił oczywistą prawdę (np. odpowiedział na pytanie o godzinę) to jest to bez znaczenia. Zawsze będzie to działanie polityczne (co wszak powinno być obce politykowi), służące podziałowi społeczeństwa, zawłaszczaniu czegoś tam itp. Często wypowiedziom tych przedstawicieli towarzyszy spory ładunek emocjonalny, przy okazji także pewne upośledzenie w ocenie motywacji podobnych zachowań u swoich faworytów (tzw. kalizm). Grupa obecnie już niezbyt wpływowa, więc nadrabiająca ekstremizmem.

Przedstawiciele: Tomasz Wołek, Waldemar Kuczyński (?), Adam Michnik.

2. Zdeklarowani antypisowcy
Trochę łagodniejsza forma "antykaczyzmu" (patrz punkt 1), choć zdecydowanie bardziej liczna (szczególnie w redakcjach na ul. Czerskiej i Słupeckiej). Dopuszczają do myśli istnienie w Polsce opozycji w wydaniu PIS (choć niektórym przychodzi to z wyraźnym trudem), choć nadzieje lokują zdecydowanie po stronie obecnej władzy. Ślepo zapatrzeni w autorytety które kreują (sam fakt akurat nie dziwi, choć lista autorytetów jest już conajmniej zadziwiająca), choć co jakiś czas (kilka lat) następuję ich przewartościowanie (vide przydadek Lecha Wałęsy, ostatnio Leszek Balcerowicz - za krytykę rządu). Przerażeni widmem powrotu kaczyzmu w stopniu nie mniejszym niż "zoologiczni", uważają że nadmierna krytyka rządu może doprowadzić do restauracji rządów PIS (ta wizja to według nich zgroza ostateczna, zagrożenie demokracji, spadek znaczenia Polski na świecie itp) - dlatego nie krytykują rządu wcale lub nie robią tego nadmiernie gorliwie (w przeciwieństwie do
"zoologicznych", którzy błędów rządu czy PO nie dostrzegają wcale i gotowi są bronić swoich faworytów do utraty tchu). Formułują i pielęgnują podział swojego środowiska na dziennikarzy obiektywnych (siebie i popierających swoje poglądy) oraz "pisowskich (tych co się nie zgadzają z nimi), co w ich mniemaniu ma być sposobem na dyskusję polityczną. Salonowcy, nierzadko klakierzy rządu.

Przedstawiciele: Janina Paradowska, Jacek Żakowski, Mariusz Janicki, Piotr Pacewicz, Dominika Wielowiejska, Piotr Stasiński, Agata Nowakowska, Agnieszka Kublik, Paweł Wroński.

3. Neutralni obserwatorzy.
Potrafią rozmawiać z każdym i to w sposób nieupadlający drugiej strony, co jest niestety zjawiskiem wcale niezbyt częstym. Mają swoję poglądy (jak każdy) ale potrafią je wyrażać w sposób "nieinwazyjny". Nie boją się zadawać trudnych pytań, choć nie zawsze widzą chyba taką potrzebę (co dziwi i niepokoi). Bez specjalnych uprzedzeń do przedstawicieli opozycji, w szczególności PIS. Czasami niestety przeraźliwie nudni.

Przedstawiciele: Michał Karnowski, Bogdan Rymanowski.

4. Symulujący obiektywizm.
Dość wpływowa ale i dość (niestety) destrukcyjna kasta, bo uważających się i kreująca na wzór dziennikarstwa, choć w rzeczywistości posiadająca w niektórych sprawach wiedzę dość pobieżną, uginający się nieraz pod ciężarem autorytetu swoich politycznych idoli, co powoduję, że ci mogą czuć się bezpieczni, wiedząc, że najbardziej niewygodne pytania nie padną w audycjach z ich udziałem (są więc siłą rzeczy słabymi benchmarkami obiektywnego dziennikarstwa). Na oczywistości często kreują sprawy dość dyskusyjne (taka metoda dyskursu), bezwzględni wobec polityków, którzy mają czelność mieć inną wizję. Niektórzy przemawiający w tonie prorockich uniesień, niektórzy zachwyceni swoją inteligencją lub erudycją staczają się w jakąś formę narcyzmu, niektórzy czasem wykorzystywani w politycznej nawalance jako użyteczne narządzia propagandowe albo źródło przecieków.

Przedstawiciele: Tomasz Lis, Monika Olejnik, Andrzej Morozowski, Katarzyna Kolenda-Zalewska.

5. Publicyści-banaliści.
To tacy przedstawiciele IV władzy, którzy od wielu lat zajmują się wypisywaniem lub wygadywaniem banałów, odkrywaniem odkrytego, formułowanie diagnoz oparych o płytką obserwację albo budowaniem piętrowych analiz i wniosków opartych o jakieś stwierdzenia sofizmatyczne, albo zwykłą propagandę lub obiegowe opinie. Słowem - zajmują się głównie wyrabianiem wierszówki czy wypełnianiem czasu antenowego (tudzież podrywaniem pogodynek - co niektórzy). Ich "tfurczość" można sobie z czystym sumieniem darować, bez żadnego uszczerbku dla umysłu - nie potrafie przytoczyć żadnego tekstu, czy sformułowania w którym błysneliby jakąś zaskakującą tezą godną uwagi.

Przedstawiciele: Wiesław Władyka, Jarosław Kuźniar, Tomasz Machała, Małgorzata Łaszcz, Bogusław Chrabota, Jarosław Gugała, Mariusz Janicki.

6. Antyplatformerscy kaczyści
.
Wcale nie tak bardzo liczna grupa, która sercem i umysłem oddana jest PIS i jej Prezesowi, z powodu na zbieżność diagnozy i poglądy. Bardzo niechętni mainstreamowi, często ze względu na nieuzasadnionione wybanowanie ich z głównego dyskursu publicznego, w którym chcieliby uczestniczyć na równych zasadach. W PO upatrują zagrożenie dla demokracji, na co wskazują często ich doświadczenia osobiste. Czasem dają się ponieść emocjom, niekiedy formułują tezy niezbyt przekonujące choć nie raz często okazuje się w przyszłości, że mają rację. Wyklęci poprzez część środowiska (antykaczystów). Zdolni do dość ograniczonej krytyki swoich idoli.

Przedstawiciele: Tomasz Sakiewicz, Piotr Lisiewicz.

7. Pryncypialni.
To ci przedstawiciele środowiska dziennikarskiego, którzy posiadając pewną spójną wizję potrafią jej bronić z dużym zaangażowaniem. W myśleniu skrajnie niezależni, często posiadają w redakcji status "gwiazdy" (ze względu na rozpoznawalność). W obronie swoich przekonań potrafią dokonać głębokiej (ale konstrukcyjnej) krytyki środowisk, z którymi można podejrzewać sympatyzują (kibicują - może być lepszym słowem) w jakiś sposób (rzecz nie do pomyślenia dla przedstawicieli grupy nr 4). Bardzo sprawnie fechtują słowem, szukają głębiej, uciekają najczęściej przed banałami. Nie boją się iść pod prąd, myśleć inaczej.
Są to osoby, obok których pracy staram się nie przechodzić obojętnie.

Przedstawiciele:Łukasz Warzecha, Rałał Ziemkiewicz, Piotr Semka, Igor Janke, Paweł Lisicki, Bronisław Wildstain, Andzej Stankiewicz, Piotr Zaremba, Marek Magierowski.

8. Supporty.
Dziennikarze drugiego planu, nie prowadzący zbyt ambitnych projektów publicystycznych (choć w ich mniemaniu jest inaczej), którch praca polega czasem na podgrzewaniu atmosfery w obszarach 17-to planowych (ale najczęściej w linii swojej redakcji). Wypełniają czas antenowy albo szpalty gazet w miejscach w których nie poszła reklama. Elokwentni w sprawach pierduł mają niejednokrotnie niewiele do powiedzenia w sprawach naprawdę ważnych.

Przedstawiciele: Grzegorz Miecugow, Tomasz Sianecki, Małgorzata Ziętkiewicz.



***


Kogoś został pominięty? Lista jest niepełna? Proszę bardzo - każdy może stworzyć swoją.
Katalog jest nieobiektywny, wybiórczy, pobieżny? Nic nie szkodzi - jest mój.

To jest moja ocena stanu IV władzy.


----------------------
(1)
http://lukaszwarzecha.salon24.pl/204134,klasyfikacja-wyborcow-komorowskiego

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka