dzida dzida
200
BLOG

Smoleńsk: o wpływie władzy i polityków PO na przebieg śledztwa

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 14

Donald Tusk (PO, Premier):Prokuratura jest w pełni niezależna od rządu. Jest ona całkowicie obiektywna, a to bardzo dobrze. To właśnie prokuratura będzie ustalała przebieg zdarzeń, zakres odpowiedzialności i ewentualnej winy.

Wypowiedź z 28.04.2010

Dość częstym zarzutem ze strony obecnej władzy, skierowanym przeciw poprzedniej, było to że jakoby PIS masowo miał wpływać na poszczególne śledztwa, ręcznie sterował dochodzeniami, wywierał naciski itp. Pomijam już fakt, że praktycznie wszystkie z tych zarzutów kończyły się umorzeniami (najlepszy przykład to sprawy wytaczane Zbigniewowi Ziobrze - każdy zarzut przeciwko niemu był przez media celebrowany, komentowany, lamentowany ale każde umorzenie przemilczane albo spychane na 15 stronę i wciskane gdzieś pomiędzy jakieś nieznaczące informacje).

Oczywiście takiemu pałowaniu towarzyszyły zapewnienia, że teraz nastał czas nowych standardów i wszystko będzie odwrotnie, w słusznej nadzieji, że ogarnięte amokiem antykaczyzmu media (poza tymi wyklętymi) nie będą się nadmiernie kłopotać weryfikacją (przypomina się stary dość dowcip - "jak jest różnica pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem?", "kapitalizm to wyzysk człowieka przez człowieka, a socjalizm - odwrotnie").

Zapewnienia o całkowitym braku wpływu na przebieg dochodzeń i śledztw ze strony polityków PO ma oczywiście również miejsce w przypadku tego (wydawałoby się) najważniejszczego śledztwa III RP vs. wydarzeń w Smoleńsku z 10 kwietnia 2010 r. I znów scenariusz jest małpio prosty - władza zapewnia, że wszystko jest zgodne z prawem, prokuratura pracuje niezależnie (co potwierdza sama prokuratura - tak, jakby jakiś prokurator przyznał się chętnie, że ulega naciskom) i wszystko jest OK. Portale internetowe przedrukowują wypowiedź, dziennikarze telewizyjnie montują "setkę", fotoreporterzy robią fotki, a pytań jak jest naprawdę, nikt sobie zadać nie raczy (poza jakimś oszołomstwem na niezależnych portalach lub w blogosferze).

A jak jest naprawdę? Sprawa Smoleńska może być papierkiem lakmusowym na niezależność dochodzenia i śledztwa ws. Smoleńska (dla tych co myślą, ale mają złudzenia oczywiście). Kiedyś napisałem tekst (link poniżej - warto przeczytać, aby lepiej zrozumieć mój tok myślenia ), że każda hipoteza wydarzeń z 10 kwietnia jest niekorzystna dla rządu - poczynając od błędu pilota, poprzez bałagan po stronie polskiej, bardak po stronie rosyjskiej, aż po świadome działanie osób trzecich w celu spowodowania katastrofy statku powietrznego o charakterze ciężkim (czyli po naszemu - zamach z ofiarami śmiertelnymi). Prokuratorzy i śledzczy powinni więc sformułować wnioski takie, które w sposób bezsporny po prostu MUSZĄbić w obecną władzę. A więc jest to najlepszy test na ich niezależność i niezawisłość, o której tak mocno wszyscy gardłują.

W mojej opinii politycy PO są tego świadomi (to też żadna rewelacja ani odkrycie), dlatego też zainteresowani są tym aby sprawa utknęła, tudzież się rozmyła, rozwodniła, oddaliła w czasie, albo ostrze oskarżenia wymierzone było w tych co się bronić już nie mogą, albo - jeżeli się nie da - padły płotki a grube ryby miały się zupełnie dobrze (też żadna sensacja). Myli się jednak ten, kto pomysli, że ingerowanie w śledztwo będzie miało charakter jakiejś notatki, okólnika itp. Nie, nie - coś takiego może wycieknąć, spowodować ferment i będzie z tym więcej kłopotów niż korzyści. Trzeba to robić więc w sposób inteligentny, przy nieustannej (koniecznej w takiej sytuacji) kakofonii, że wszytko jest zgodne z prawem, prokuraura działa niezależnie itp. (przypomina mi się taki minister sprawiedliwości z czasów SLD - Jerzy Jaskiernia, który jak zapewniał, że się czym zajął i będzie to prowadzone niezależnie, to jak raz miałem wrażenie, że im bardziej zapewnia tym bardziej jest odwrotnie).

Osobiście wyróżniłbym dwa rodzaje możliwości wpływu polityków PO na przebieg śledztwa i dochodzenia:
A. Wpływ bezpośredni
B. Wpływ pośredni

A. WPŁYW BEZPOŚREDNI


1. Oddanie dochodzenia w ręce Rosjan
Sprawa jest dla Premiera Tuska wyjątkowo wstydliwa. Cytuję za mecenasem Stefanem Hamburą:


"Strona internetowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – Centrum Prasowe – podaje w dniu 10 kwietnia 2010 r. (zobacz załącznik – oraz adres strony internetowej:http://www.kprm.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/id:4471/),że odbyła się rozmowa telefoniczna premiera Donalda Tuska z premierem Władimirem Putinem i prezydentem Dimitrijem Miedwiediewem. Cytat fragmentu tej informacji jest następujący: „(...) Prezydent Miedwiediew zapewnił, że śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy w Smoleńsku będzie prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich.”Rozmowa ta miała miejsce jeszcze przed odlotem premiera Donalda Tuska na miejsce tragedii, gdzie się spotkał z premierem Władimirem Putinem.

Jednak ze stenogramupodkomisji stałej do spraw transportu lotniczego i gospodarki morskiej Komisji Infrastruktury, obradującej w dniu 6 maja 2010 r. pod przewodnictwem posła Krzysztofa Tchórzewskiego wynika, że tylko przez pierwsze trzy dni po katastrofie w Smoleńskuśledztwo było prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich. Podkomisja ta przesłuchała pełnomocnika Polski, akredytowanego przy Komisji Badania Wypadków Federacji Rosyjskiej, płk dr Edmunda Klicha"
.

Wnioski jakie formułuje mec. Hambura w zawiadomieniu o przestępstwie popełnionym m.in. przez Premiera są takie, że z jakiś powodów Donald Tusk ODRZUCIŁ propozycję Prezydenta Miedwiediewa co do wspólnego śledztwa ws. katastrofy (przy okazji - w całym procesie WOGÓLE nie uczestniczył Bronisław Komorowski, ówczesny p.o. Prezydenta RP - to tak gwoli przypomnienia dla tych co pisali o BK "kompetentny", "gotowy do sprawowania najwyższych funkcji" itp.).

WNIOSEK: przekazując prowadzenie dochodzenia stronie rosyjskiej premier Tusk odciął polską prokuraturę od materiału dowodowego, przez co WPŁYNĄŁ na jej pracę praktycznie uzależniając ją od woli struktur państwa ościennego.

2. Członek rządu na czele Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.
Tym członkiem rządu o którym mowa jest oczywiście minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. Donald Tusk poinformował o zmianie na tym stanowisku w dniu 28 kwietnia 2010, informując że rezygnację złożył dobrowolnie jej dotychczasowy przewodniczący płk. Edmund Klich.

Tymczasem 24 kwietnia płk. Klich bardzo ostro skrytykował szefa MON i całość organizacji dochodzenia, mówiąc że "śledczy zamiast w pełni wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia chcą ukryć prawdę, całą winą obarczając pilotów polskiej maszyny" albo "że Polska występuje w śledztwie w roli petenta" i "projekt raportu (o przyczynach katastrofy) przygotowuje strona rosyjska, a „my mamy 60 dni na odpowiedź i to wszystko".

Dopiero kilka dni później rozpętała się burza w związku z nominacją min. Millera na to stanowisko. Okazło się, że 27 kwietnia szef MON zmienił rozporządzenie regulujące działania komisji, m.in. wprowadzając przepis, że przewodniczący komisji podlega bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów i że decyzję w przedmiocie udzielania informacji o przebiegu i rezultatach badań prowadzonych przez komisję podejmuje premier.
 

Niewykluczone, że na decyzję E. Klicha wpłynęły jednak także napięcia pomiędzy nim a członkami komisji – żołnierzami zawodowymi, zmuszonymi pracować pod cywilnym kierownictwem (o czym wspominał premier Donald Tusk podczas niedawnej konferencji prasowej). Rozwiązaniem sytuacji wg Tuska było mianowanie w miejsce b. wojskowego płk. Klicha... cywila Millera.

WNIOSEK: powołując w miejsce przewodniczącego Komisji płk. Edmunda Klicza swojego podwładnego (ministra Jerzego Millera) Donald Tusk niejako ustanowił się sędzią w swojej sprawie. Co charakterystyczne, po przejęciu przewodnidztwa Komisji przez Millera, właściwie KBWL nie wydał praktycznie żadnego istotnego komunikatu (raportu cząstkowego) itp. (MAK - czyli rosyjski odpowiednik KBWL robił to kilkukrotnie), co rodzi podejrzenie, że praca Komisji została spacyfikowana (jedyne informację dochodzą z prokuratury) i skierowana na jedynie słuszne tory.

WPŁYW POŚREDNII


3. Nominacja generalska dla płk. Parulskiego
Naczelnegy Prokurator Wojskowy płk. Krzysztof Parulski był konsekwentnie pomijany przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w nominacjach na stopień generalski. Dopiero Prezydent Komorowski wyraził zgodę na nadanie płk. Parulskiemu weżyka generalskiego.

WNIOSEK: niby wszystko odbyło się zgodnie z prawem, niby sytuacja gdy zastępcą Parulskiego był oficer wyższy szarżą była niezręczna (choć wcale nie tak niespotykana - przykład choćby GRU pokazuję, że kapitan czy major może zarządzać pułkownikami czy nawet generałami i wszystko pracuję sprawnie - kto nie wierzy nie poczyta "GRU - Radziecki Wywiad Wojskowy" Wiktora Suworowa), ale przecież Krzysztof Parulski nadzoruję śledztwo w której podejrzanymi mogą okazać się jego dobrodzieje...

4. Kneblowanie dziennikarzy na podstawie art.241 KK.
Art. 241 KK mówi:
§ 1. Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zapis tego artykułu to typowa spuścizna po PRL, dzięki któremu ówczesna władza mogła skutecznie zwalczać wszelkie objawy nieprawomyślności w mediach (oficjalnych ale bardziej nieoficjalnych).

Sprawa z Art. 241 KK była głośna w styczniu 2010 roku, gdy o ujawnienie informacji oskażono dziennikarzy Radia Zet i TVN24 - Mariusza Gierszewskiego i Krzysztofa Skórzyńskiego (ujawnili wtedy informacje ze śledztwa w sprawie przecieku w CBA). Jak informował Prokurator Krajowy p. Zalewski "Minister sprawiedliwości powołał w resorcie zespół, który we współpracy z Prokuraturą Krajową, ma działać w kierunku zmiany art. 241 Kodeksu karnego". Jak widać zespół nie zdążył i artykułu nie zmienił.

Tymczasem jak dowiedział się PAP, 28 sierpnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi postępowanie sprawdzające z wniosku prokuratury wojskowej (jej szefem jest świeżo mianowany gen. Parulski) w sprawie przestępstwa "publicznego rozpowszechniania bez zezwolenia" wiadomości ze śledztwa dotyczącego katastrofy prezydenckiego samolotu 10 kwietnia br. w Smoleńsku - zamierza wzywać wszystkich którzy mieli dostęp do materiałów ws. Smoleńska.

Planujemy przesłuchać wszystkie osoby, które miały dostęp do tych materiałów w WPO oraz autorów tekstów prasowych na ten temat - zapowiedział prok. Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

WNIOSEK: głównymi osobami, które mieli dostęp do materiałów i informacji w tej sprawie są dziennikarze, i - jak łatwo się domyślać - to zapewne oni będą wzywani do składania wyjaśnień. Widać, że Prokuratura Wojskowa pod przewodnictwem gen. Parulskiego nie wycofała zarzutów z lipca 2010 z prokuratury okregowej tylko brnie dalej w sprawę, co może zostać odebrane jako próba zastraszania dziennikarzy zajmujących się katastrofą. Dodatkowo nałożono szczelne embargo na jakiekolwiek informacje ze śledztwa, tak że społeczeństwo odcięte jest praktycznie od wiedzy nt. temat.

5. Rozpowszechnianie opinii o wyłącznym błędzie pilota.
To dość często powtarzana teza, lansowana od początku tj od 10 kwietnia przez Rosjan (skąd wiedzieli?) dość
wygodna dla wszystkich. Błąd pilota, jak wiadomo wyklucza z grona bezpośrednich podejrzanych osoby odpowiedzialne za przygotowanie lotu Prezydenta w dniu 10 kwietnia 2010 r. i zlekceważenie instrukcji HEAD (min. Arabski, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów). Co ciekwe, taką opinię prezentował - już kilkadziesiąt minut po katastrofie - minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, informując o śmierci prezydenta RP w telefonie do Jarosława Kaczyńskiego (całość w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" z 14/07/2010). Skąd minister wiedział, że to błąd pilota i że zginął prezydent, skoro rzecznik MSZ w tym czasie mówił, że sprawdzają informację agencyjne, że 3 osoby przeżyły katastrofę?

O sprawie nacisków na uznanie błędu pilota mówił również płk. Edmund Klich 24 kwietnia 2010 roku (patrz punkt 2).

HIPOTEZA: czy opinie takie jak Sikorskiego (potwierdzone w sposób pośredni przez E. Klicha) nie są elementem budowania presji i oczekiwań co do ustalenia przyczyn katastrofy?


---------------
PRZECZYTAJ TAKŻE:

Smoleńsk: każda hipoteza jest niekorzystna dla rządu
http://dzida.salon24.pl/211661,smolensk-kazda-hipoteza-jest-niekorzystna-dla-rzadu

Smoleńsk: koszty katastrof w Polskich Siłach Powietrznych
http://dzida.salon24.pl/212698,smolensk-koszty-katastrof-w-polskich-silach-powietrznych

---------------
ŹRÓDŁA:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-ujawnil-nowe-informacje-o-sledztwie-ws-katastrofy,wid,12217587,wiadomosc.html?ticaid=1acbb&_ticrsn=3

http://hambura.salon24.pl/212729,smolensk-art-129-kk

http://www.kprm.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/id:4471/

http://www.tvp.info/informacje/polska/raport-ze-sledztwa-ws-katastrofy-w-srode/1701973

http://lotniczapolska.pl/KBWLLP:-kto-bada-katastrofe-Tu-154M,1314
2

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7476342,Min__Sprawiedliwosci_zapowiada_zmiane_art__241_o_ujawnieniu.html

http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/przeciek-ws-katastrofy-w-smolensku-kto,1510947

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/przesuchaja-dziennikarzy-za-przeciek_151534.html

http://blogpress.pl/node/4952

http://promilitaria21.org/fresh/showpage.php?pageID=56&idgtxe10=5077

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka