Wczoraj media poinformowały, że przeprowadzono szereg symulacji, z których jedna - próba poderwania maszyny na 20 m - zakończyła się katastrofą.
Mnie zastanawiają następujące rzeczy:
1. Czemu próbowano zasymulować poderwanie samolotu z 20 m?
2. Na czym polegały pozostałe próby, które zakończyły się - jak mniemam - wyjściem z opresji?
Zestawmy kilka i faktów, lub informacji podejrzewanych o bycie faktami:
A. Na tzw. stenogramach 20 m pojawia się jako ostatnia wysokość odczytana przez nawigatora Tupolewa
B.W tzw. stenogramach na 80 m pada komenda "drugiego" (Grzywna) - "odchodzimy"
C. Brak jest informacji z DFR czy rzeczywiście odchodzili czy nie (brak ujawnionych zapisów z rejestratorów, brak informacji kiedy będą ujawnione, albo brak informacji czy będą ujawnione)
D. Przeciek z MAK mówiący, że na 20 m nie mogli odejść na drugi krąg.
Symulację odbywały się w czerwcu lub lipcu a więc zapewnie już po pojawieniu się odczytów z FDR (trwa to od 3 do 5 tygodni - w zależności od stopnia zniszczenia nośnika - pózniej wprowadza się dane do programu, który może zasymulować zachowanie maszyny).
Stawiam dwie hipotezy "cząstkowe":
HIPOTEZA NR 1- wypuszczono kolejnego szczura prasowego mającego sugerować, że na 20 m nie mieli szans na odejście (co dla tych co trochę się orientują nie powinno być zaskoczeniem).
HIPOTEZA NR 2 - Protasiuk naprawdę próbował lądować i nie zareagował na komendę "drugiego".
W sprawie odpowiedzi proszę pisać na Berdyczów...
--------------------


Komentarze
Pokaż komentarze (26)