Małe porównanie komentarzy w TVN24 po dwóch dość przykrych zdarzeniach (tj. awariach samolotów):
2 grudnia 2008
TVN24 - Prezydent porzuca rządowy samolot
"Na chłodno" pożegnała się Mongolia z Lechem Kaczyńskim. Zgodnie z planem prezydent powinien być już w Japonii. Powinien, ale nie jest, bo plan umarł razem z rządowym TU-154, które poległo w walce z mongolską aurą i swoim leciwym wiekiem. Podczas postoju samolotu na płycie zimnego Ułan Bator doszło do rozhermetyzowania systemu, który wykorzystywany jest przy starcie i lądowaniu maszyny.
Na szczęście prezydenccy współpracownicy postanowili od razu dmuchać na zimne i... pożyczyli dla Lecha Kaczyńskiego mongolską maszynę.
Wylot prezydenta z najzimniejszej stolicy świata Ułan Bator mongolskim czarterem zapowiedziano na 12:00 czasu polskiego. Ale Lech Kaczyński wyleciał dopiero kilka minut przed 13:00. Lot do Japonii potrwa ponad pięć godzin. Rządowa maszyna doleci do prezydenckiej ekipy później, o ile... uda się skruszyć lody i wyrwać ją z mongolskiego lotniska. (...)
http://www.tvn24.pl/0,1575560,0,1,prezydencki-samolot-zamarzl,wiadomosc.html
11 października 2010
TVN24 - Awaria "zintegrowała" rodziny
Wszystkie rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej wróciły do Polski. W południe na wojskowym lotnisku w Warszawie wylądował drugi embraer z uczestnikami pielgrzymki do Smoleńska. Pierwsza z maszyn do stolicy dotarła kilkadziesiąt minut wcześniej.
Problemy ok. 120 uczestników pielgrzymki do Smoleńska zaczęły się w niedzielę na lotnisku w Witebsku, gdy w jednym z samolotów, którym pielgrzymi mieli wracać do Polski, zawiódł rozrusznik silnika.
Samolot zastępczy, wysłany w nocy na Białoruś z powodów technicznych wrócił do Polski pusty.
Ostatecznie rodziny ofiar katastrofy wyleciały w poniedziałek rano dwoma embraerami. Wśród nich była prezydentowa Anna Komorowska.
Paweł Deresz, mąż tragicznie zmarłej Jolanty Szymanek-Deresz powiedział, że przerwa, która wynikła z powodu awariami samolotu, rodziny ofiar niezwykle zintegrowała.
- Po prostu dopiero teraz się zintegrowaliśmy, poznaliśmy. Przedtem poznawaliśmy się w czasie wielkiej tragedii, a teraz poznaliśmy się na co dzień jacy jesteśmy, jak rozmawiamy, jak uśmiechamy, jak dowcipkujemy, jak wspólnie jemy kolację. (...)
http://www.tvn24.pl/-1,1677318,0,1,awaria-zintegrowala-rodziny,wiadomosc.html
***
Co mamy:
Pierwsza relacja: Strasznie "dowcipne" ujęcie kłopotów Prezydenta Kaczyńskiemu, któremu nie udała się podróż do Japonii, z powodu awarii samolotu rządowego (kupa śmiechu). Redakcja popisuję się elekwencja i operuję skojarzeniami ("na chłodno", "plan umarł", "leciwy wiek", "poległa w walce"), które stwarzają wrażenie kabaretu (kupa śmiechu). Ot - pan Prezydent nawet dolecieć nie potrafi na spotkanie. Awaria samolotu również wydaje się kabaretowa - po prostu "staruszek" zamarzł...
Przekazów pozytywnych nie ma za dużo - co prawda jest informacja o tym, że pracownicy Kancelarii Prezydenta znaleźli maszynę zastępczą ale - wiadomo - mongolską (kupa śmiechu). A czarter wyleciał zamiast o 12:00 to przed 13:00 (kupa śmiechu) - co szczerze mówiąc jak na sytuację awaryjną jest rezultatem niezłym.
Tytuł mówiący o tym, że Prezydent porzuca samolot również wielce wymowny (jakby nie porzucił tylko czekał aż go naprawią - też była by kupa śmiechu). Do tego dwuznaczny początek, że Mongolia "na chłodno" pożegnała się z Lechem Kaczyńskim (kupa śmiechu).
Druga relacja:Zaczyna się pozytwyną informacją, że wszyscy dolecieli. Wzmianka o tym, że mieli być poprzedniego dnia podana jest w sposób dość neutralny (żadnego wyliczenia spóźnienia w godzinach).
W sposób ukryty przemycono informację, że 120 osób wracało dwoma samolotami, które dysponują po 82 miejsca (wystarczyła by jeden B 737-400 - które ma pojemność ok. 150 miejsc) -a więc lecieli częściowo na pusto.
Awaria również była niebanalna i nieśmieszna - zepsuty rozrusznik (z tym, że nie "nawalił", nie "poległ w walce" tylko "zawiódł").
Całość podlana jest pozytywnym komentarzem Pawła Deresza, że ten incydent zintegrował rodziny - a więc w sumie całe zdarzenie miało pozytywny wydźwięk. Taki jest zresztą również tytuł notki.
Tekst utrzymany w powadze i majestacie - zawiódł sprzęt, ale państwo sobie poradziło i w sposób godny przywiozło pielgrzymów samolotami, które są wszak w dyspozycji rządu (ciekawe, czy gdyby utknął Jarosław Kaczyński to ktoś by po niego poleciał?)
***
Takie dwie zupełnie bezstronne relację, zupełnie bezstronej i najobiektywniejszej telewizji w Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)