Ciekawa dyskusja w TOK FM na temat wypowiedzi, którą wymyślił sobie TVN24 (aby mu lepiej pasowała do pochodni i roku 1933), po czym sprostował na portalu TVN24.pl ... a potem znów jechał i swojego sprostowania nie zauważył (Katarzyna Kolenda-Zalewska).
W studiu Andrzej Jonas ("The Warsaw Voice") i Aleksandra Pawlicka (nowy "Wprost" Lisa).
Pani Pawlicka stwierdziała, że co prawda Kaczyński nie powiedział tych słów, które mu w usta wsadził TVN24 ale ... na pewno tak myślał, więc nie ma sprawy. A więc doszło już do tego, że TVN24 ma prawo odczytywać myśli Prezesa PIS, wkładać mu je w usta, komentować i ubolewać nad nimi. Nie ma w tym wszak nic dziwnego.
Andrzej Jonas dodał, że właściwie Kaczyński nie powinnien się wstydzić tych słów, których nie powiedział bo przecież i tak dzieli Polaków na lepszych i gorszych. Zupełnie odwrotnie jak np. pan Niesiołowski w wywiadzie dla "Polska. The Times", czy panowie Palikot i Kutz - którzy jak wiadomo łączą, bo zwolenników PIS nazywają czubkami albo ciemniakami (co jak wiadomo nie dzieli - tylko łączy, a łączenie jest dobre a podział jest zły). Więc PO łączy wszystkich co mają merytoryczne uwagi do opozycyjności Kaczyńskiego (jak wspomniany wicemarszałek Niesiołowski, którego Tusk dla żartu zrobił vice - Sejmu, na zasadzie chyba takiej jak Kaligula zrobił konia senatorem).
Redaktor z "The Warsaw Voice" pokreślał, że to co robi Kaczyński to ogólnie prawie rewolucja (rokosz - red. Pawlicka dorzuca), bo ... krytykuje rząd fundamentalnie i niemerytorycznie (może krytykować, ale nie tak), a ta władza została wybrana przecież w legalnych wyborach. Co prawda redaktor nie powiedział, że krytyka rządu przez legalną opozycję w inny sposób niż chciałby legalny rząd - jest rzeczą podłą i nielegalną (zapomniał, że taki Prezydent Nixon też był wybrany w sposób legalny, a ze stołka poleciał za "Watergate") - ale trudno.
Na pewno tak myślał.


Komentarze
Pokaż komentarze (45)