dzida dzida
1997
BLOG

TOK FM na tropie śladów zbrodni reżimu PIS

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 15

W TOK FM kolejna pasjonująca dyskusja, w której Michał Karnowski ("wPolityce.pl") w sposób okrutny rozjechał Rafał Kalukina (nowy "Wprost" Lisa) w sprawie tzw. inwigilacji dziennikarzy za rządów PIS.

Dzisiejszy dzień to niemiłe zaskoczenie dla niestrudzony tropicieli śladów i śledzczych tropów fali zbrodni reżimu Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005 - 2007.

Otóż okazało się po raz kolejny (który to już raz?), że zdaniem szefa komisji ds. służb specjalnych Janusza Krasonia (SLD) "wszystkie działania podejmowane przez służby były podejmowane zgodnie z prawem albo za zgodą prokuratora, albo z polecenia prokuratora lub z polecenia sądu, zgodnie z prawem zlecone do realizacji".

Dalej jest jeszcze lepiej bo jak ujawnił Krasoń: "skala opisywanych (przez media - red. GW) zjawisk nie była taka, jak w rzeczywistości". Żeby nie było - wszystkie cytaty pochodzą z portalu Gazeta.pl.

Jeśli się pamięta, że lamentowi "GW" towarzyszyły dramatyczne oświadczenia jak np. Izby Wydawców Pracy, które w specjalnym oświadczeniu pisało:W kraju będącym członkiem Unii Europejskiej takie działania nie mogą mieć miejsca, a wszelkie próby ingerencji służb specjalnych w działalność niezależnych mediów winny być natychmiast szczegółowo wyjaśniane i ukrócane. Zaniechanie pełnego wyjaśnienia tej sprawy i wszystkich jej okoliczności byłoby ze szkodą dla standardów demokracji - to sytuacja robi się conajmniej groteskowa.

Co ciekawe - umorzenie sprawy przez dwie instancję sądu (za czasów rządów PO), zielonogórską prokuraturę (za czasów rządów PO), zdecydowana opinia komisji sejmowej (za czasów rządów PO, pod przewodnictem posła SLD) okazały się - dla niezależnego dziennikarza spod brandu nowego "Wprost" - dowodem na to, że ... nieprawidłowości miały miesjca, bo służby nie chroniły źródeł dziennikarzy co - według Kalukina - stanowi złamanie prawa ... prasowego. Niestety, na pytanie Karnowskiego, w którym konkretnie miejscu prawa prasowego jest obowiązek ochronny źródeł dziennikarzy przez służby specjalnie red. z "Wprost" nie odpowiedział. Szkoda, że koło ratunkowe w postaci serwisu informacyjnego TOK FM, nie pozwoliło rozwinąć myśli pana Kalukina.

Poszukiwania zbrodni więc trwają dalej. Bo że były - nie ulega wątpliwości - klimat był wszak wtedy duszny (jak to wytrzymało serce Olbrychskiego, Kory czy Wajdy?). Wniosek jednak taki, że były to zbrodnie niemalże doskonałe, których wykrycie wymaga jeszcze większej naprężenia i wysiłku.

Aż dziw, że ten PIS był zdolny do takiej przewrotności w zacieraniu śladów. Dobrze, że nastały rządu światłości, które jak podsłuchują dziennikarzy (Gmyza i Rymanowskiego), to przynajmniej wiadomo że w konkretnym celu - aby wykorzystać informację w prywatnych porachunkach płk. Mąki (z-ca Krzysztofa Bondaryka, szefa ABW) z redakcją jednego z dzienników.

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka