dzida dzida
1314
BLOG

Porównanie wprost Kaczyńskiego do Hitlera jest kwestią czasu...

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 30

Gdyby zrobić listę epitetów, jakim obdarzono Jarosława i Lecha Kaczyńskich (z naciskiem jednak na Jarosława) to trzeba przyznać, że niewiele jest już możliwości do zagospodarowania.

Jarosław był już wiechrzycielem i szkodnikiem (patrz: Wielki Etymolog), co jest określeniami nadzwyczaj łagodnymi i jedynie uwerturą do dalszych rozważań.

Był też wywrotowcem, bo uwalił próbę powstania rządu Geremka (wrogowie Geremka = wrogami Narodu i Państwa), co jak wiadomo z mediów salonowych w demokracji nie powinno mieć miejsca. Niewdzięcznikiem był również, bo gdy Lechu W. powiedział po swojej elekcji narodowi "mam Was w d...e", to Kaczyńskim się to raczej nie spodobało.

Był też człowiekiem nienawistnie milczącym, kłótnikiem obłudnym i fałszywym, antydemokratą. Sugerowano mu skłonności homoseksualne, śmiano się że nie ma konta w banku (jak Tusk się przyznał, że również nie ma tylko przelewa kasę na konto żony to - nie wiedzieć czemu - śmieszne to nie było). Śmieszne było też to, że nie ma prawa jazdy (choć kilku prominentnych PSL-owców też mówiło, że wożą ich żony, a gdy syn Premiera Tuska oświadczył u Wojewódzkiego, że prawo jazdy ma i chce je wykorzystać, bo szczytem jego ambicji jest być kierowcą autobusu - znów nikt nie drwił albo się nie śmiał).

Chorób wszelkich odkrywano u JK całą masę (głównie w sferze psychiki). Paranoja (zwykła i polityczna - cokolwiek to znaczy), psychozy i inne dewiacje - wszystkie (no przesadzam, ale skoro był już nekrofilem i pedofilem według "prawie profesora" Bartoszewskiego, to już nie wiem co jeszcze można wymyśleć) były już eksploatowane i nie mają efektu świeżości (istnieje jadnakowoż opcja tzw. refreshu, ale to nie to samo).

Ostatnio powracają oskarżenia o rasizm na podstawie słów, których cokolwiek Jarosław nie wypowiedział "ale na pewno tak myślał" (niezawodny Andrzej Jonas, jest autorem tej wnikliwej analizy). Marsze z pochodniami kojarzą się wiadomo z czym. Prof. Król chcę nawet stawiać posła Kaczyńskiego przed Trybunał Stanu choć prawo określa wyraźnie kogo i zacz można przed to bezrobotne gremium pociągnąć, a panią Kidawę-Błońską sam fakt, że ktoś się nie zgadza z polityką rządu miłości napawa przerażeniem i przywołuję najgorsze myśli.

Co do oskarżeń Kaczyńskiego o morderstwo, to sprawa jest w toku i Komisja Kalisza ciągla bada dowody że to ówczesny premier zamordował własnoręcznie (będzie trudno udowadnić ale coż - trzeba badać wszelkie wątki) lub przez swoich siepaczy (to się okazuję - niespodziewanie - równie kłopotliwe do wykazania) panią Blidę.

Z TVNu i GW wiadomo, że istnieje coś takiego jak "polityczna korupcja" i - jak wiadomo - Jarosław jest prekursorem w tej dziedzinie (wszystko na podstawie filmu z pokoju jednej pani poseł z kurwikami, która nagle stała się celebrytką w mediach salonowych, które jeszcze nie tak dawno powrównywały ją do....).

Wczoraj chyba Niesiołowski oskarżył PIS, że jest na prochach - a wiadomo kto brał środki uspokajające po stracie brata i bratowej (ergo kto niechybnie zajmuję się dilerką psychotropów w partii, jak nie Jarosław - pewnie mu trochę zostało po kuracji?). Pan Migalski zaś sugerował, że ufole (kosmici) uprowadzili prawdziwego Jarosława a ten jest podstawiony - motyw podrzucenia klona jest więc już użyty (choć jeszcze można go rozbudować). Wiadomo też, że rządy Kaczyńskiego źle wpływały na klimat (polityczny co prawda, choć cóż to znaczy to Bóg raczy wiedzieć), więc nie jestem pewien czy można to rozciągnąć na dewastację powłoki ozonowej i ocieplenie klimatu Ziemi (której efektem jest zresztą spadek temperatur - ale to szczegół).

Jak widać z tego zestawienia określeń "wolnych" do określenia działalności i przymiotów pana Kaczyńskiego nie ma za wiele. Wydaje się, że słabo zagospodarowana jest zoofilia (koty - wiadomo), kiepsko wykorzystane są porównania wprost do Adolfa Hitlera, Józef Stalin też pojawia się bardzo rzadko i tylko w komentarzaczh na Onecie, Gazeta.pl i TVN24.pl (choć już Adam Michnik porównał PIS do KPP, którą to nawiasem mówiąc towarzysz Soso potraktował dość brutalnie - ale co tam). Nie pojawia się Pol Pot, pewnie dlatego, że są ludzie na salonie, którzy mogą tego pana darzyć jakąś estymą. Hirochito był postacia dość nieznaną co dla lemingów może stanowić problem, ale takie porównanie do zwierząt (małpy czy choćby trzody) - tak, to już można objąć światłym rozumem i nie stanowi przeszkody dla "młodych wykształconych z dużych miast".

Tak więc widać, że trochę wolnych skojarzeń jest - ale znów nie tak wiele.

Tylko co potem - ja się pytam?

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka