Dzisiaj zwolniły się dwa miejsca w Radzie Etyki Mediów (po rezygnacji Teresy Bochwic i Tomasza Bieszczada), myślę że jako bloger mam prawo zgłosić swoją kandydaturę (choćby tylko na swoim niszowym wszak miejscu w sieci) do tego grona.
A więc chciałbym zgłosić swojego kandydata. Jestem strasznie dumny, że mogę zaproponować red. Tomasza Wołka na to zaszczytne stanowisko. Uważam, że po rezygnacji w/w osób - niejako niezbyt pasujących do kierunku w którym obecnie zmierza Rada - należy szukać, takich kandydatów, którzy nie będą budować podziałów a jedynie pomosty.
MOJA LAUDACJA:
Tomasz Józef Wołek urodził się 14 października 1947 roku a Rada Etyki Mediów swój komunikat potępiający "Gazetę Polską" na wniosek prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krystyny Mokrosińskiej (która z tą gazetą jest w sporze prawnym) opublikowała 16 października 2010 roku, a więc prawie dokładnie 63 lata później. Już ten sam fakt powinien być powodem, dla którego nominacja redaktora Wołka musi być nieunikniona.
Zaznaczyć trzeba, że R.E.M. w tym samym piśmie potępiła również "Nasz Dziennik", który jakowoż nic takiego nie napisał - "ale na pewno chciał, albo tak myślał".
Pan redaktor Tomasz Wołek niewątpliwie nie lubi i nie znosi Jarosława Kaczyńskiego, co dowodzi tego, że jest dziennikarzem niezależnym i obiektywnym. Lubi pisać to i tamto oraz wypowiadać się na tematy takie i owakie, a więc spełnia cele stawiane Radzie: Celem Rady Etyki Mediów jest zajmowanie stanowisk i wydawanie opinii(...).
Oddanie pana Tomasza Wołka obecnemu rządowi nie ulega najmniejszej kontrowersji. Nie ośmieli się więc podnieść ręki na obecną władzę, przez co będzie realizował dramatyczny apel wicemarszałka Niesiołowskiego, że "Nie możemy oddać naszego miasta tym, którzy ośmielają się z nami walczyć". Redaktor Wołek walczyć na pewno nie będzie, bo gdyby walczył mógłby nie zostać zaproszony już więcej do piątkowej audycji TOK FM - i chwała mu za to.
Redaktor Wołek był prześladowany poprzez reżimowych redaktorów sprzyjających "czarnej sotni" z PIS. Nie sposób tutaj nie przytoczyć artykułu niejakiego Warzechy Łukasza (ur. 1975), który porównał red. Wołka do Pana Wiadro (to ze skeczów Monty Pythona). Co prawda stało się to w 2009 roku, i to już pod rządamu PO ale za czasów prezydentury ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Jest więc Tomasz Wołek niewątpliwie ofiarą IV RP, którą to obecny rząd - po 4 latach! - wciąż obciąża winą za to, że nic się mu nie udaje (co dowodzi jak głęboko idee rządów PIS niszczyły Polskę).
Dodać należy, że red. Wołek dwukrotnie prowadził - jako redaktor naczelny - dziennik "Życie", który ostatnie tchnienie wydał właśnie w 2005 roku, czyli czasie, który zapisał się w historii Polski mrocznymi zgłoskami [rok zwycięstwa PIS w wyborach parlamentarnych i Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezeydenckich - przyp. moje]. Od czasu klapy dziennika "Życie" jakoś nikt nie chce powierzyć panu Tomaszowi żadnego odpowiedzialnego stanowiska (nie licząc posady Dyrektora Publicystyki w Tele5 - stacji, która żadnej praktycznie publicystyki nie ma wcale, a więc się stanowisko się nie liczy).
Mając na względzie powyższe (i poniższe, co się ewentualnie ukaże w komentarzach pod tą notką) wnoszę o posadę dla red. Wołka w R.E.M.
Bloger dzida (ur. 1979 roku, też w październiku - jakby co).
-----------------
www.radaetykimediow.pl/index.html
lukaszwarzecha.salon24.pl/133874,pan-wiadro
P.S. Autor bloga dziękuję innemu blogerowi o nicku @Łysy nurek za podsunięcie tematu na niniejszy felieton.


Komentarze
Pokaż komentarze (60)