Ewidentnie nasza historia musi koniecznie składać się ze zmarnowanych prób dojścia do jako takiej normalności.
Właściwie nie mam złudzeń, że tragedia w Łodzi nie będzie żadnym przełomem dla naszej rzeczywistości a jedynie doprowadzi do eskalacji tego co niektórzy szczególnie dowcipni politolodzy uważają jeszcze za "dyskurs polityczny".
W zależności od punktu siedzenia winą za morderstwo dla jednych będzie polityka Jarosława Kaczyńskiego (czyli sam fakt, że istnieję właściwie, bo pamiętam z czasów kampanii prezydenckiej, że to jego istnienie jest problemem - ale nie o tym), dla innych działanie psychopaty a dla innych efekt klimatu, który zbudował Palikot, Niesiołowski i s-ka.
Głosy apelów typu "zachować spokój" (I.Janke) są oczywiście potrzebne, po to choćby by pokazać jak bardzo są nieskuteczne.
Już teraz (kilka godzin po zdarzeniu) widać, w którym kierunku będzie szła "debata" na temat przyczyn i skutków wydarzeń z Łodzi. Będzie obóz potępienia Jarosława Kaczyńskiego za jego opinię, którą wypowiedział o "przemyśle nienawiści" - i dla części sceny to będzie główny kierunek wyznaczający azymut kolejnej krytyki prezesa PIS ("wykorzystuję śmierć", "nie na miejscu", "gra trumnami" - coś mniej więcej takiego się przewali przez część mediów).
Po drugiej stronie będzie wywlekanie kolejnych wypowiedzi Niesiołowskiego, Kutza, Palikota (czy kogo tam jeszcze), w celu wykazania, że klimat do tego wydarzenia był budowany przez obecnie rządzący obóz (a klimat jak wiadomo jest istotny - tak twierdziła Platforma, po śmierci Blidy).
Gdzieś po środku będą się pałętać ci, którzy uważają, że świrów w każdym społeczeństwie jest pewnien stały odsetek - ale zostaną kopnięci w rzyć przez przedstawicieli jednej lub drugiej strony albo - w najlepszym razie - zignorowani.
Oczywiście, czeka nas teraz zlot komisji, festiwal wypowiedzi polityków, kaskada zapewnień i zaklęć, że coś takiego nie powinno się powtórzyć i trzeba zrobić wszystko aby się nie powtórzyło.
Po czym zajmiemy się jakimś nowym "przełomowym" wydarzeniem typu rozwód jakiejś celebrytki albo kolejnym show jakiegoś klowna z Wiejskiej lub okolic.
Do następnego razu...
Otrzeźwienia nie będzie. Wojnę prowadzi się do ostatecznego zwycięstwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)