dzida dzida
1850
BLOG

Smoleńsk: w TVN24 wraca sprawa awarii czy... błędu pilotów?

dzida dzida Polityka Obserwuj notkę 12

TVN24 donosi (napisało mi się niechcący, ale chyba wszystkie podobieństwa są zamierzone), że w Tu-154M nr 101 kilka miesięcy przed katastrofą stwierdzono problem z wysokościomierzem barycznym.

Już w powietrzu okazało się, że awarii uległ jeden z najważniejszych przyrządów potrzebny do lądowania - wysokościomierz baryczny, zwany też ciśnieniowym. Ujawnił to w końcu czerwca kpt. Grzegorz Pietruczuk z 36 pułku. W rozmowie z polskimi prokuratorami stwierdził, że po starcie z Okęcia nastąpiło wyłączenie wysokościomierza ciśnieniowego. Uszkodzenie go spowodowało niewłaściwą pracę systemu nawigacyjnego UNS. - podaje TVN24. Za sterami maszyny siedział w trakcie opisowanego lotu kpt. Protasiuk.

Dalej wyjaśnienie: Wątek awarii systemów Tu-154 M 101 to jedna z ewentualnych przyczyn katastrofy Tu-154 M 101. Bada go polska prokuratura. Polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego za jedną z przyczyn katastrofy leżących po stronie polskiej załogi uważa korzystanie radiowysokościomierza zamiast z wysokościomierza barycznego.

A ponieważ MAK wykluczył awarię maszyny a fachowość tej instytucji podają w wątpliwość głównie tzw. oszołomy - wniosek jest więc dość oczywisty. Mjr Protasiuk był uprzedzony do niezawodności tego urządzenia, rekomendował więc nie korzystać z "baro", co w przypadku lądowania na lądowisku z urządzeniami w jakie wyposażone był Siewiernyj, dorzucając do tego "naturalną mgłę" zapadającą i znikającą na bagnach ("strażak - meloman") daję przepis na katastrofę (podlane jeszcze Błasikiem w kabinie pilotów, której wszak nie ma, ale którą widział płk. Szeląg bo wszak musiała istnieć skoro badano DNA na drążkach sterowych pod kątem wykluczenia sterowaniem samolotem przez "szalonego" generała).

Ogólnie wogół katastrofy robi się "informacyjny" (lub "dezinformacyjny") tłok.

Najpierw był raport MAK, na 210 stronach udowadniający wersję samobójstwa pilotów, niekompetencję Polaków oraz profesjonalizm Rosjan. Oczywiście, oficjalnie raportu nie znamy, ale po tym co obejrzeliśmy w maju 2010, jeśli ktoś ma wątpliwości co tam przeczytamy, niech poda jakiąś argumentację, która by uprawdopodobniła tezę przeciwną.

Następnie wypowiedział się płk Klich, który stwierdził, że minister Miller pomijał go jako akredytowanego w niektórych procedurach a dodatkowo - wg jego oceny strona rosyjska łamała postanowienia konwencji chciagowskiej, nie udzielając mu dostępu do informacji do których dostęp mieć powinien.

Z tym łamaniem umowy z Chicago to właściwie nie powinna być jakaś straszliwa sensacja, bo biorąc na tapetę choćby punkt załącznika 13 w sprawie sekcji zwłok widać, że zupełnie czystego sumienia strona rosyjska nie ma (gdyby tylko o sekcję chodziło...)

5.9 Państwo, prowadzące badanie wypadku z ofiarami w ludziach, organizuje przeprowadzenie pełnej autopsji zwłok członków załogi statku powietrznego i w szczególnych okolicznościach, zwłok pasażerów i załogi pokładowej przez anatomopatologa posiadającego doświadczenie w badaniu wypadków. Badanie takie należy prowadzić sprawnie i w pełnym zakresie. [podkreślenie moje - nie jest to zalecenie ale nakaz, który powinien być bezwzględnie realizowany - przyp. dzida]

Potem mieliśmy zeznania ministra Millera przed sejmową komisją. Pan minister i szef KBWL w jednym, raczył się kompletnie skompromitować, po pierwsze uznając że wrak to pamiątka a po drugie uznając śledztwo rosyjskie za bardziej istotne niż polskie (tak tłumaczył się z memorandum na mocy którego "pożyczył" na wieczne nieoddanie stronie rosyjskiej oryginały rejestratorów crashowych na czas ichniejszego dochodzenia, bo rosyjska prokuratura musi pracować na oryginałach [polska jak wiadomo - nie musi]). Minister indagowany przez posła L.Dorna czy dalej upiera się, że status lotu był cywilny dał się poznać, jako pilny (choć początkujący) uczeń swojego szefa rzucając w eter, że nie da się namówić na rozmowę o wątkach pobocznych.

Następnie była sprawa (dość dęta)  z ppor Jackiem Surówką, a ostatnio "Wprost" dotarł do kilkudziesięciu (!) tomów z tajnego wciąż śledztwa polskiej prokuratury (ciekawe czy po rosyjsku czy już przetłumaczone - inaczej kiepsko widzę możliwości budżetowe redakcji Tomasza Lisa), z czego zdążył opublikować wpis posła PSL Deptuły, który nagrał się na pocztę głosową swojej żony tuż przed (albo tuż po?) katastrofie.

Specjalnie nie podaję informacji z tzw. mediów "poza mainstreamowych" bo wiadomo, że władza dialog ze swoim elektoratem prowadzi jedynie poprzez te redakcje, które taki elektorat ogląda lub czyta (często zresztą bezkrytycznie). Dla tych ludzi, jak o czymś nie napisała "GW", "Polityka" lub "Wprost" i "Newsweek"  i jeszcze nie pokazała TVN24 - nie miało prawa zaistnieć. Dlatego obecnie czekam na powrót "debeściaków".

Jest jeszcze jedna strona, która wydaje się milczeć lub mówić niewiele, a która co nieco powinna się bronić lub mieć coś więcej do powiedzenia. Chodzi o pilotów wojskowych - kolegów mjr. Protasiuka - ale przede wszystkim osoby odpowiedzialne za szkolenie (gen. Czaban i s-ka) oraz utrzymanie taboru lotniczego 36 SPLT. Na nich trochę wiesza się obecnie psy (zasłużenie - niezasłużenie?), więc czekam chwili, gdy zaczną się bronić.

A wtedy może być wesoło... Tylko czy powiedzą o tym w TVN- nie?

--------

http://www.tvn24.pl/-1,1680457,0,1,cztery-miesiace-przed-katastrofa-zepsul-sie-wysokosciomierz,wiadomosc.html

www.wpolityce.pl/view/3414/_Oznacza_to__ze_general_Janicki_klamie__mowiac_o_obecnosci_funkcjonariuszy_BOR_na_lotnisku_.html

 

dzida
O mnie dzida

Staram się pisać krótko. Nie zawsze wychodzi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka