Gdy pisałem wczorajszą notatkę o nowym spocie Prawa i Sprawiedliwości nie spodziewałem się, że odpowiedź zainteresowanych będzie tak natychmiastowa. Ledwie główny bohater tego filmiku odciął się całkiem zgrabnie i dowcipnie dziękując za darmową reklamę i przelewając 5 tysięcy złotych na kampanię Michała Kamińskiego, a już artyleria znacznie cięższa stanęła w obronie Platformy zwarta i gotowa.
Na pierwszy ogień poszło nie najnowsze dzieło pisowskich speców od propagandy, ale znacznie słynniejszy materiał pod tytułem „Kolesie”. Ten sam, za który partia Kaczyńskiego musi przeprosić w tym zakresie, który nie dotyczy informacji o zwalnianiu przez rząd stoczniowców i przyznania premii przez prezydent Warszawy swoim ludziom.
Ciętą ripostę zainteresowanych zobaczyłem we wczorajszej „Kropce nad i”, gdzie obiektywna i dociekliwa jak Karpiniuk w Komisji ds. Nacisków Monika Olejnik przesłuchiwała Joachima Brudzińskiego.
Spot zatytułowany jest „Wóda Czyni Cuda” i jego myślą przewodnią jest właśnie alkohol. Widzimy więc pijącego piwo Kaczyńskiego, zataczających się meneli, nawiązujący do ekscesów Karskiego latający wózek golfowy, coś tam bełkoczącą Elżbietę Krukową, żenujące tłumaczenie o wynikających z jedzenia jabłek promilach jakiegoś Łatasa pisowskiego, dalej ciągnącą z gwinta piwsko matkę na spacerze, a wreszcie małpę w ZOO i twierdzenie, że Kancelaria Prezydenta rozdaje 492 małpki kolegom.
Generalnie spot utrzymany jest w poetyce prześmiewczej i jako taki doskonale wpisuje się w styl debaty do którego wczorajszym filmikiem z Palikotem PiS z pełną świadomością doszlusował.
Osobiście jestem z tego obrotu sprawy zadowolony. Lubię bowiem takie zagrania i przepychanki. Utwierdzają mnie one po prostu w przekonaniu, że nawet sami zainteresowani doskonale wiedzą, że wybór kandydatów do Parlamentu Europejskiego to jedna wielka promocyjna blaga i kpina, a poza tym nie zostawiają złudzeń, że nie faktyczna praca, a marketing i pijar działają w tym kraju cuda.
W każdym razie spot „Wóda Czyni Cuda” wyraźnie ukłuł Brudzińskiego i dla odmiany szczerze rozbawił Monikę Olejnik. Wszystko odbyło się więc zgodnie z obowiązującym dogmatem mówiącym, że gdzie dwóch się bije, tam ten się śmieje, kto ma do dyspozycji telewizję.
Zabawne bowiem w tym wszystkim jest nie to, że PiS z Platformą tak zaciekle walczą na miny udając, że chodzi o jakieś europejskie dyrdymały, lecz to, że odpowiedzią na antyplatformiany spot przygotowany przez PiS jest antypisowski spot przygotowany nie przez Platformę, ale przez Szymona Majewskiego - związanego z ponoć niezależną telewizją komika etatowego.
To naprawdę znamienne, że nikogo to ani nie dziwi, ani nie oburza.
Komentarze
Pokaż komentarze (7)