Z dnia przed wyborami najlepiej zapamiętałem bilbord Adama Gierka. Z radosną młodzieżą w tle, rozkładającym przyjaźnie ręce kandydatem i optymistycznym napisem: „Po pierwsze CZŁOWIEK”.
Powodem zakodowania sobie tego akurat obrazka nie był bynajmniej zachwyt nad niesamowitą oryginalniością sloganu syna słynnego
Edwarda ale fakt, że takich dziwów u nas na Śląsku nie widziałem. Owszem, reklamowali się też inni pretendenci do europoselskiego żłobka, ale jeżeli chodzi o różne odcienie czerwieni, w najgorszym razie byli to ci z Platformy. Wystarczyło jednak tylko zerknąć na drugi brzeg Brynicy lub Przemszy, a już człowiek przypominał sobie dlaczego
czerwonym jest Zagłębie nazywane.
Pewne rzeczy się po prostu nie zmieniają i tak już chyba na zawsze zostanie.
Z dnia wyborów natomiast najdokładniej przypominam sobie ciocię mojej żony. Elegancka, starsza pani. Czekałem na nią pod kościołem i gdy skończyła rozmowę z innymi „moherami” paniami, zawiozłem ją do szkoły, gdzie odbywało się głosowanie.
Po drodze dowiedziałem się, że poprze Buzka, bo to Ślązak, więc musi być porządny. Ponieważ ja akurat tego przekonania nie tylko o Ślązakach w ogóle, a o Buzku w szczególności nie podzielam, chciałem coś powiedzieć. Widząc jednak w lusterku zmęczone starością, ale też odbijające głębokie przekonanie o słuszności głoszonych poglądów oczy cioci mojej żony odpuściłem.
Czasem potrafię, choć dużo mnie to kosztuje.
Dziś powyborczy krajobraz specjalnie się nie zmienił. Pewnie plakaty z Gierkiem nadal zdobią Zagłębie, a starsza pani cieszy się, że jej kandydat został wybrany. Ja siedzę w pracy i zastanawiam się, dlaczego jestem tym wszystkim aż tak bardzo znużony.
Może chodzi po prostu o to, że nie można się już nawet specjalnie różnić? Nawet tak neutralnie i przyjemnie – regionalnie.
Bo niby w jaki sposób, skoro tak naprawdę identycznych ludzi na podstawie identycznie-medialnych i bezkrytycznych kryteriów wybieramy?
Komentarze
Pokaż komentarze (4)