Sprzeciw kojarzących się z Tomaszem Raczkiem środowisk spowodował, że nawet najzagorzalsi PeOfobii zaczęli spoglądać przychylniejszym okiem na kandydaturę Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego.
Z drugiej strony, poparcie którego udzielił mu Lech Kaczyński sprawiło, że dla odmiany PeOfile nie są już tak stuprocentowo przekonani o słuszności promowania do tej roli charyzmatycznego jak Ryszard z Klanu byłego awuesowskiego premiera.
W ten sposób równowaga w przyrodzie została zachowana i można przyjąć, że generalnie i per saldo to czy zostanie on wybrany społeczeństwu zwisa i jak (niekoniecznie unijna) flaga powiewa.
Jest to wiadomość bardzo optymistyczna ponieważ dowodzi, że jeszcze nie do końca daliśmy się zwariować.
Teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że Buzek zostanie przewodniczącym Parlamentu Europejskiego i pełniąc tę funkcje udowodni gejom i lesbijkom, że nie jest homofobem, a Jarosław Kaczyński ożeni się z posłanką Szczypińską i manifestując w ten ostentacyjny sposób swój heteroseksualizm stwierdzi konserwatywnie-narodowo, że zrobił to by odkupić błąd brata, który żałuje teraz poparcia Buzka, bo ten okazał się być hołubiącym mniejszości tęczowym homolubem.
Oburzy to oczywiście gejów i PeOfilów i odwrotnie - zachwyci hetero i PeOfobów.
Najważniejsze jednak, że dzięki temu wrócimy szybko do stanu błogiej równowagi, gdzie każdy może bez zbędnych dywagacji swoim faworytom kibicować.
Dlatego też ponad podziałami, trzymajmy wszyscy kciuki za kandydaturę Buzka i ekumenicznie módlmy się wspólnie, by jakiś Mario Mauro nie śmiał nam jej zaburzać!
Komentarze
Pokaż komentarze (2)