Chyba będę częściej tak robić w piątki, bo nerwowe podniecenie i chęć bicia po mordzie, które wywołują u mnie mlaskania red. Żakowskiego są niewątpliwie uczuciami mniej szlachetnymi i budującymi od szczerego rechotu wywołanego żartami Wojciecha Manna.
Muszę tylko uważać, by nie trafić na audycję pani Grażyny Dobroń, bo ta dla odmiany wprowadza mnie w taką melancholię i zwątpienie, że mam ochotę najeść się kiełków i tofu, puścić indyjską muzykę progresywną, zapalić trociczki i mrucząc ‘Ohmmm’ leżeć i o niczym nie myśleć. Gdybym bowiem tego nie zrobił i słuchając jej audycji miał pod ręką powietrzne dzwonki bambusowe feng-shui, mógłbym się na nich powiesić.
W każdym razie jadąc do pracy byłem już w wyśmienitym nastroju i myśląc o niczym przypomniałem sobie najpierw wicepremiera Pawlaka, a za chwilę anonimowego osobnika z Internenetu twierdzącego, że niepowołanie generała Franciszka Gągora na szefa Komitetu Wojskowego Sojuszu jest winą PiS.
W swoje notatce „Dlaczego nie zagłosuję na PO - powody na serio i te trochę mniej.” napisałem w punkcie trzecim, że po wygranej Platformy czeka nas ciągłe zwalanie winy na poprzedników, a temat generała Gągora jest tego jasnym przykładem.
Nie chcę tutaj jednak rozwodzić się nad absurdalnością tego zarzutu i udowadniać, że to raczej jasny sygnał, co Amerykanie myślą o PO.
Mam w końcu dobry humor i miałem wspominać czasy uczelniane. Z nich pamiętam między innymi macierz BCG.
Bardzo ogólnie mówiąc, opisuje ona względny udział produktu w rynku i wyróżnia tak zwane gwiazdy, znaki zapytania, dojne krowy i psy.
Pomyślałem, że chyba nie urażę nikogo twierdząc, że Prawo i Sprawiedliwość jest dla naszych mediów produktem i patrząc tak na tę partię można rozważyć w którym miejscu macierzy BCG się znajduje.
Gwiazdą PiS było przed wyborami, znakiem zapytania dużo wcześniej, a teraz jest dojną krową. Po przegranych wyścigach na Wiejską ma względnie niski udział w rynku, ale nadal zapewnia wysoką rentowność, bo żarty z Kaczorów są tanie, ma więc omen-nomen małe potrzeby finansowe.
Tak moim zdaniem PiS jako produkt się plasuje. I chyba nic nie wskazuje na to, by Prawo i Sprawiedliwość mogło szybko stać się szybko dla mediów tylko mało wymagającym „psem”.
W końcu cuda mają to do siebie, że rzadko się spełniają i dobrze mieć winnego, a (pozostając przy zwierzęcych porównaniach), nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka.
Tak więc drodzy członkowie PiS: Na jeszcze długie dojenie nastawcie się.



Komentarze
Pokaż komentarze