Czasem jednak, dla tak zwanej higieny umysłowej oraz w ramach śledztwa mającego wyjaśnić, dlaczego jakiś autor ze strony głównej bloga Dzierzby nie poleca, przebiegam wzrokiem po literkach wyprodukowanych przez pozostałych blogowiczów.
W ten sposób udało mi się trafić na notatkę Michała Szułdrzyńskiego zatytułowaną „Pierwszy cud Platformy?”.
Nie przeczę, że sam chciałem napisać coś o wczorajszym zwycięstwie nad Belgami w kontekście obiecanego cudu, ale autor tej notatki mnie ubiegł.
I bardzo dobrze.
Bo żartobliwa teza, że naszą wygraną można rozpatrywać w kategoriach zjawisk nadprzyrodzonych obiecanych przez Donka i Jego Drużynę, jest mocno naciągana. Gdybyśmy przegrali, wtedy i owszem, można politykować.
Ewidentne zaniedbania poprzedniej ekipy, Minister Lipiec, brak stadionów, zaległości w szkoleniu młodzieży, pozorna walka z chuligaństwem itd. Jednym słowem Lech i Jarosław Kaczyńscy.
Odnieśliśmy jednak zwycięstwo, które było do przewidzenia i na które zasłużyliśmy, więc moim zdaniem nawet żartobliwe nazywanie tego sukcesu cudem jest niewłaściwe, a wręcz nie na miejscu.
Trzeba jednak być uczciwym i pamiętając incydent z poprzedniego spotkania oddać nowemu rządowi co jego:



Komentarze
Pokaż komentarze (1)