Blog
Dziewanowski
Dziewanowski Jestem kim jestem, byłem kim byłem, kim będę nie chcę wiedzieć...
0 obserwujących 31 notek 18949 odsłon
Dziewanowski, 10 sierpnia 2011 r.

500 Szkop na rozkładzie...

786 0 0 A A A
Henryk Pietrzak
Henryk Pietrzak

Piloci I Polskiego Skrzydła Myśliwskiego wystartowali z Northolt 31 grudnia 1942 roku o godzinie 13.55 w celu wykonania operacji Rodeo 140. Całością dowodził - W/C Stefan Janus, dywizjonem 306 - F/Lt Józef Gil a "dębliniakami" z 315 - S/Ldr Tadeusz Sawicz. Nie byłoby w tym locie nic szczególnego, gdyby nie fakt, że od ponad dwóch miesięcy na koncie zwycięstw, pilotów Polskich Sił Powietrznych (PSP) widniała liczba 499. Mimo wielu lotów bojowych, Polakom nie udało się uzyskać żadnego zestrzelenia.

Przez lata ugruntowała się - propagowana przez licznych publicystów - opinia o rywalizacji pilotów, którzy za wszelką cenę chcieli zestrzelić 500 samolot niemiecki dla PSP. Wacław Król wspominał: Otóż konto zwycięstw polskich dywizjonów myśliwskich w Anglii osiągnęło w połowie listopada liczbę 499 zestrzałów nieprzyjacielskich samolotów (...). Marzyło się każdemu pilotowi, aby uzyskać pięćsetne zwycięstwo. Bohdan Arct zauważał w jednej ze swoich książek: Jeśli zaś były zwycięstwa, to prawdopodobnie zestrzelono pięćsetnego Niemca, o którego zniszczenie nasze dywizjony zabiegały od dawna . Andrzej Morgała posunął się nawet do stwierdzenia, iż: Sytuacja była ze wszech miar irytująca dla naszych myśliwców, ponieważ każdy z nich pragnął zaliczyć kolejną 500 maszynę nieprzyjaciela, zniszczoną przez lotnictwo PSP w Wielkiej Brytanii.

Inne wspomnienia zachował z tego dnia Zygmunt Jeliński, ówczesny pilot 306 dywizjonu: Przed lotem nikt tam specjalnie nie wiedział ile zwycięstw polskie dywizjony miały, więc na ten temat nie było specjalnie dyskusji. Był to zwyczajny lot. Normalnie było sześciu pilotów w pogotowiu. Każdy z nich robił co innego, ale przeważnie grali w karty a reszta kibicowała. Dopiero jak zawołali nas na odprawę do "operations room" i powiedzieli jakie było zadanie, w jakim rejonie, na jakiej wysokości, gdzie były stanowiska artylerii, gdzie i w jakim stanie były bazy myśliwskie. Po powrocie do sali pilotów nastrój się zmieniał, było przeważnie cicho, bo normalnie to było jakieś 20 minut do startu. Każdy myślał, że może to być jego ostatni lot. I tak zostawało, aż do przekroczenia francuskiego brzegu, bo już przeważnie słychać było w radiu odgłosy jakiejś akcji.

Lot przebiegał spokojnie. Dopiero podczas powrotu do Anglii w okolicach miejscowości Berck, poniżej własnej formacji, Polacy dostrzegli 12 Fw 190 z 5./JG 26 "Schlageter". Dywizjon 306 zaatakował Niemców, natomiast 315 osłaniał walczących kolegów. Piloci zgłosili dwa samoloty zestrzelone na pewno, dwa prawdopodobnie i dwa uszkodzone. Z lotu nie wróciło dwóch lotników - F/Lt Józef Gil (Spit. IX, BS455) i P/O Leon Kosmowski (Spit. IX, EN125). Poniżej przytoczono komplet raportów bojowych pilotów z tego lotu. Zostały one zaczerpnięte z Public Record Office.

P/O Henryk Pietrzak: Eskadra i sekcja nie podana. Walka o 14:40 na północny wschód od Le Crotoy.

Dywizjon podzielił się i zaatakował z lotu nurkowego 12 maszyn nieprzyjaciela lecących 4 tys. stóp poniżej nas, na wysokości 22 tys. stóp. Zaatakowałem jednego (Focke Wulf'a) Fw 190 wchodząc mu na ogon. Ogień prowadziłem od 100 do 30 jardów. Potem zobaczyłem czarny dym i ogień. Fw 190 zrobił pół beczki i przeszedł w nurkowanie. Leciałem za nim do 18 tys. stóp. Fw 190 nadal się palił, ale musiałem zawrócić i dołączyć do dywizjonu, który formował się u wybrzeża Berck. Wtedy zauważyłem sześć Fw 190 wznoszących się do ataku na samotnego Spitfire'a, lecącego 400 jardów na lewo od dywizjonu. Skręciliśmy w jego kierunku (i) wtedy zobaczyłem, że samolot przeszedł w lot nurkowy ciągnąc za sobą białą chmurę dymu. Grupa Fw 190 widząc nas zanurkowała w chmury. Wylądowałem w Northolt o godzinie 15.25. Zgłaszam jednego Fw 190 jako zestrzelonego na pewno. Wynik: Focke Wulf Fw 190 pewny. Źródło : PRO AIR, sygn. 50/118, k.33

F/O Zdzisław Langhamer: Eskadra i sekcja nie podana. Walka o 14:40 na południowy - wschód od Berck.

Byłem dowódcą mojej sekcji. Zanurkowaliśmy na kilka (Focke Wulfów) Fw 190 lecących 4 tys. stóp niżej nas na wysokości 22 tys. stóp. Skręcając w locie nurkowym zobaczyłem jednego Fw 190, który manewrując zaczął uciekać. Otworzyłem ogień do niego z 300 jardów. Wtedy samolot nieprzyjaciela wyrównał, zrobił dwie szybkie beczki i przewrócił się na plecy. Nie zgłaszam tego samolotu (jako zestrzelonego). Wtedy zobaczyłem następny samolot nieprzyjaciela, skręcający w prawo w głębokim przechyle. Z 200 jardów oddałem trzy serie, ostatnią ze 100 jardów i wtedy zobaczyłem jak moje pociski biją po skrzydle Fw 190. Samolot przewrócił się na plecy i zniknął mi z oczu. W tym momencie następny Fw 190 przeleciał mi przed nosem uniemożliwiając pościg za tamtym, którego zgłaszam jako uszkodzonego. Następny Fw 190 nawinął mi się pod rękę w mocnym przechyle. Oddałem do niego długą serię zaczynającą się z 200 a kończąca się na 100 jardach. Musiałem odskoczyć bo miałem już następnego Fw 190 na moim ogonie. Tego Fw 190, do którego wcześniej oddałem długą serią widział F/O Górniak z mojej sekcji jak się zamienił w pochodnię. Tego właśnie zgłaszam jako pewne zestrzelenie. Gdy wychodziłem z walki widziałem Fw 190 idącego w dół i ciągnącego za sobą smugę czarno - białego dymu. Do tego Fw 190 wcześniej strzelał F/O Górniak. Wszyscy z mojej sekcji wrócili razem i lądowaliśmy w Northolt o godzinie 15.25. Wynik: Focke Wulf Fw 190 pewny i Focke Wulf Fw 190 uszkodzony. Źródło : PRO AIR, sygn. 50/118, k.27

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Nick "Dziewanowski" bardzo znamienny, ale tylko dla tych którzy wiedzą...

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @rob london Ręce opadają jak się czyta takie artykuły w Gazecie Polskiej. Mam nadzieję, że...
  • @amelia007 Kochany ten mój naród...
  • @all Bardzo dziękuję wszystkich lekarzom, znachorom i terapeutom za cenne rady. Pomogło......

Tematy w dziale Kultura