24 obserwujących
248 notek
233k odsłony
  186   2

Ciepłe morze i zimna Zośka - proza poezji bycia we dwoje

Z Internetu
Z Internetu

Do rzeczy - „zimni ogrodnicy, zimna Zośka”... to powiedzenie pochodzi z ludowych przysłów, powstałych w wyniku obserwacji przyrody na okres ostatnich dni wiosennych przymrozków.

 Oparte jest na zjawisku klimatycznym charakterystycznym dla środkowej Europy. Analiza danych z lat 1881–1980, przeprowadzona przez Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego wykazała, że najwyższe prawdopodobieństwo ochłodzenia wiosennego występuje między 10 a 17 maja i wynosi aż 34% (wg. Wikipedia).

Zimni ogrodnicy to św. Pankracy (imieniny 12 maja), św. Serwacy (13 maja) i św. Bonifacy (14 maja),  a zimna Zośka – to św. Zofia (15 maja).

Przez długie lata, z tym imieniem nic mnie nie łączyło...W podstawówce graliśmy w „zośkę” – gra polegała na podbijaniu butami kawałka ołowiu ze strzępami wełny; taka Zośka była niby lekka, ale w środku dźwigała ciężar... Gra wymagała zręczności w wielokrotnym podbijaniu... w naszym wydaniu, takie podbijanie wewnętrzną stroną buta należało potem przenieść na czubek buta, a na końcu silnym kopnięciem posłać w kosmos... Może były inne wersje.

Zośkarzem byłem niezłym i zawsze plasowałem się w czołówce szkolnych graczy – zawodowców, ale żadnej Zośki nie znałem... Były Basie, Krysie, Jole; była też Tereska.

Aliści, już jako młody student, wdałem się przypadkiem w casus Zośka, jako korepetytor matematyki... Sprawy komplikowały się coraz bardziej, ale po 4 latach pokręconej znajomości, obustronne Rodziny zadecydowały, że nadszedł czas na poważny Związek... To był i jest związek poważny, bo przetrwał Związek Radziecki, o którym się mówiło, że nic go nie ruszy.

Z kościelnych i szkolnych nauk religii już wtedy wiedziałem, co stoi w Biblii - że „po owocach ich poznacie”; czyli - ludzi poznajemy lepiej po ich czynach niż po słowach.

Chrystus pierwszy to stwierdził: „Strzeżcie się fałszywych proroków (...). Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce” (Mt 7, 15-17).

Tak biblijnie podbudowany, miałem również swobodne dojście do świata zabobonów, bo takie były to czasy... Współcześnie – zabobonów się nie uznaje, chyba że wchodzą w skład teorii spiskowych... Pocieszające jest to, że teoria spiskowa chodzi w parze ze spiskową praktyką, ale o tym przypominać nie trzeba.

Według naukowej definicji Wiki, zabobon albo przesąd – to „bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumentację wiara w istnienie związku przyczynowo - skutkowego między danymi zdarzeniami... Wypływać może ze stereotypów zakorzenionych w tradycji i kulturze. Jest pozbawiona racjonalnych podstaw i niemożliwa do weryfikacji.

Lista przesądów i zabobonów jest długa, szczególnie w Polsce. Przesądy i zabobony określają życie wielu ludzi, choć oni tego nie nawet nie zauważają. Przesądy mają nadal większą siłę niż wiara chrześcijańska.

Z tymi zabobonami i przesądami zawsze walczyłem, jak św. Jerzy ze smokiem, bo zdawałem sobie sprawę, że od nich zależy moje szczęście małżeńskie... O różnych zabobonnych twierdzeniach myślałem.

Mówi się, że niedaleko spada jabłko od jabłoni. Dobro czy zło jest przekazywane już w rodzinie. Trzeba liczyć się z tym, jaki wpływ ma każdy nasz czyn lub każde słowo na nasze najbliższe otoczenie...

Każda rodzina ma swoją historię, legendy i mity; ma też swoje nakazy i kody moralne... To były lata 60-te, kiedy obyczaje i nakazy religijne wiele znaczyły...

Chciałem to sobie dokładnie wytłumaczyć, ale nie zdążyłem... Ostatnie moje przesądne wspomnienie jest związane z obecnością w życiu człowieka zaczarowanych zwierząt...

Jak wszyscy wiedzą, biedronka przynosi szczęście, a sroka i nietoperz – nieszczęście.

Brat Zosi nazywał ją po bratersku „sroką”, o czym wiedziałem... Ale dowiedziałem się też od jednej Cyganki, że mam jakiś skarb podobno; ale że nie są to żadne pieniądze, jeno jakiś brylant lśniący... Chciałem wierzyć i uwierzyłem, a wiara czyni cuda.

Jutro przypada Dzień Imienin Zosi... Wielu znajomych pamiętało, że wczoraj był jej Dzień Urodzin, więc było sporo życzeń Happy Birthday!

Od czasu kiedy moje zagadkowe, zawsze otwarte oczy ujrzały Zosię - mam je otwarte w słup... Rocznic urodzinowych i imieninowych przybywa i przechodzą w górne stany wyższe; ale jedno wiem na pewno – żadna Zośka zimną być nie musi, jak na to wskazuje przesądna kalendarzowa data.

Życiowa anabasis z Zosią - to ciekawa, wręcz fascynująca podróż, godna Ksenofonta albo Aleksandra Wielkiego... Morza, oceany, góry i lasy... Wysokie loty i korkociągi...Postanowiłem, że poświęcę temu tematowi, co najmniej jeden tom w cyklu, pod ogólnym tytułem „Skarby świata całego - albo zwięzły rachunek sumienia jednostki”... Tytuł może się zmienić, na ładniejszy.

Zanim wystawię Zosi okolicznościową laurkę powiem, że to Zosia namówiła mnie do blogowania na Salonie... Zosia powiedziała że dobrze mi to zrobi i w to uwierzyłem i wierzę nadal; póki co.... Nie zawsze wiem co jest w życiu dobre, a co złe; ale Zosia wszystko wie i zawsze, więc z jej zaleceń skwapliwie korzystam. Dla własnego dobra...

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości