24 obserwujących
255 notek
237k odsłon
  109   0

Reguły Rapoporta – komentarze krytyczne i bachanalia na Salonie

Z Internetu
Z Internetu

W ciągu ostatnich dwóch tygodni bloger @dziobaty podsunął Salonowi cichaczem dwa opowiadania... Nazywam je „opowiadaniami” gdyż były długawe; inaczej – nazwałbym je „notkami”.

Pierwsze opowiadanie znaczącego zainteresowania tematem nie wywołało... Niewielu otwieraczy i niewielu komentatorów... Z drugim było lepiej – otwarć było sporo, ale komentarzy też niewiele... Komentatorów jeszcze mniej...

Zastanawiam się, co jest ważniejsze - liczba otwarć artykułu, czy ilość komentarzy?... Odkąd mój rodzony Brat, profesor doktor habilitowany, powiedział mi że artykuły otwiera (przez uprzejmość) ale ich nie czyta, w liczbę "otwarć" przestałem wierzyć. Tak samo jak w ilośc czerwonych albo zielonych łapek... Jest pewien żelazny elektorat otwarć ustanowiony przez osobników którzy mnie znają, co wcale nie oznacza że moje zdanie i poglądy akceptują... Co do krytycznych komentarzy - jestem rozczarowany.

Krytycznym komentatorem cudzych wypowiedzi być - to sama rozkosz, jakby się jadło śmietankowe lody w upalny dzień... Rzecz jasna w kawiarni, pod jakimś parasolem ochronnym.

Niektóre artykuły na Salonie komentuję, ale więcej ich pisuję niż komentuję. Z wieloma blogerami jest odwrotnie... Piszą mało albo wcale, ale do komentowania są gotowi każdego dnia i o każdej porze...Niektórzy blogerzy posuwają się do tego, że mienią się analitykami, nawet ekspertami-analitykami... są też tacy którzy stali się, albo są na dobrej drodze, bycia „autorytetami”.

Są blogerzy – redaktorzy, albo ich grupy i organizacje, jako osobna kategoria pisarzy „z urzędu”. Krytykować ich nie należy, albo nie wolno, albo (z różnych przyczyn) – nie warto.

Zupełnie odrębną grupą są uprzywilejowani blogerzy których komentować nie można, żeby nie wiem co!... Za słowa krytyki niemiłosiernie „banują”... Wcale nie za krytykę złośliwą (w ramach przyzwoitości), ale za krytykę jakąkolwiek, in extensio... Wszystko, co nie zgadza się z ich sposobem myślenia, punktem widzenia albo siedzenia (o horyzontach nie wspominając), podlega natychmiastowej egzekucji... Gilotyna, ciach, babkę w piach – albo "wont-stont"... Indeed, moja babka ze stony ojca taka była.

Podobno do tego mają prawo, bo takie są salonowe reguły... Nie tylko salonowe, bo cenzurowanie niektórych opinii, niewygodnych politycznie i niepolitycznie – to znamię naszych czasów.

Blogerzy których teraz dotykam uważają się chyba za ramię (albo ramionko) władzy i społecznej sprawiedliwości i żadnej krytyce nie podlegają. Nawet w ramach salonowych komentarzy... Ponieważ są tolerowani albo często nagradzani, niemiłosiernie się panoszą. Jest ich coraz więcej... Cóż, jeśli takie jest prawo – wolno im!

Bez nazwisk i imionisk! Jest ich cała lista - od tych starych, bardzo dojrzałych lub przejrzałych jak stara klapsa – poprzez dojrzałych „jędrnych” przez naturę - do najmłodszych, tych niedojrzałych lub wręcz sflaczałych, albo już w dzieciństwie wyjałowionych.


Krytyk (łac. criticus – osądzający), jest kimś kto w ramach niezbędnego procesu myślenia, analizuje i ocenia dobre i złe strony - z punktu widzenia określonych wartości - praktycznych, naukowych, etycznych, estetycznych, poznawczych i innych.

Krytyk może się imać wielu tematów i dziedzin - np. być krytykiem nauki , poprawności formalnej (czyli krytykiem - logikiem); poprawności merytorycznej, empirycznej albo metodologicznej... Może też krytykować kogo się da i co się da.

Tzw. „krytyka autorytatywna”, często staje się kontrolą autorytatywną, szczególnie w dziennikarstwie i literaturze politycznej. Jest to to określenie procedur zapewniających utrzymanie w sposób konsekwentny haseł (nazw, ujednoliconych tytułów, tytułów serii i haseł przedmiotowych) w katalogach bibliotecznych, przez zastosowanie wykazu autorytatywnego zwanego kartoteką wzorcową.

Ponieważ jestem niekiedy posądzany, że zazdroszczę blogerom którzy stali się (i nadal pozostają) salonowymi gwiazdami bez względu na to co piszą, oficjalnie oświadczam – zazdrośnikiem nie jestem; temperament posiadam, ale nie wybuchowy. Przy dobrej pogodzie sam jestem pogodny (właśnie dlatego mieszkam z Zosią na Florydzie). Tu na prawdę jest dobra pogoda ... Jeżeli nie zawsze – to prawie!

Jestem człowiekiem z przeszłością, to znaczy „bywałym”, i znacznie większe przykrości niż salonowe posądzenia, mojego dobrego nastroju nie popsuły... After all; o swoim podejściu do pisania (które jest moim hobby) oraz salonowego piszenia (różnice wyjaśniałem,) komunikowałem czytelnikom dawno; powiedzmy sobie – rok temu.

Komentarze do artykułów lub książek bywają krytyczne, mało krytyczne lub bezkrytyczne... Komentowanie wydarzeń „z życia wziętych”, a szczególnie wydarzeń politycznych, odbywa się w oparciu o zdarzenia i fakty...

Fakty, które kiedyś bywały albo zdarzały się często jako fakty, zostały zastąpione przez „fakty prasowe”... Podobno był to wynalazek niejakiego Geremka Bolesława (R.I.P.), ale ja w to za bardzo nie wierzę...

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale