25 obserwujących
295 notek
266k odsłon
  279   0

Proroctwo Wernyhory – przepiękny sen o Polsce.

internet
internet
Legendarny 18-wieczny kozacki lirnik Wernychora prorokował upadek Polski i jej późniejsze odrodzenie i rozkwit. Budujących przepowiedni potrzeba nam jak najwięcej.

Kto zacz Wernyhora, Polakom tłumaczyć nie trzeba; ale - na ogól, o tej postaci większość Polaków wie z grubsza.

Legendarny 18-wieczny kozacki lirnik albo bandurzysta, który prorokował upadek Polski i jej późniejsze odrodzenie i rozkwit, "od Morza Czarnego do Białego".

Do Wernyhory miałem osobistą złość, bo sprowadsził mnie na manowce w maturalnym wypracowaniu tematu wolnego który wybrałem – „Sen srebrny Salomei według wizji Juliusza Słowackiego". Był to akurat Rok Słowackiego, obchodzony w polskiej literaturze. Na srebrnym śnie o Salomei i dziadu Wernyhorrze sporo sobie pohasałem; z Hetmanem który miał wąsy i był podobny, było nielepiej i komisja egzaminacyjna miała wątpliwości. Wybroniła mnie polonistka.

Potem, wesele Wyspiańskiego w adaptacji teatralnej w teatrze Powszechnym w Warszawie, i dziesięć lat potem, w wersji filmowej Andrzeja Wajdy, sporo moją opinię o Wernyhorze skorygowały... Dla mnie od tamtej pory,  polskie Wesele to wieszcz-Dziad  Wernyhora, chocholi taniec i przywódca - Hetman... W tej kolejności.

Na stare lata, Wernyhora et consortes zaczęli do mnie przychodzić jako męczące zjawy senne.

O powtarzających się periodycznie snach w których pojawiały sie ważne historyczne postaci; zarówno dobrze ożywione jak i nieboszczycy, pisałem na Salonie kilkakrotnie... Postaci te nawiedzały mnie w różny sposób; jako upiory i jęczące zjawy, ale też jako żywizna ludzka z którą podejmowałem różne dyskusje...

Reportowałem na Salonie dwu- a nawet trzykrotnie sny z przepowiedniami Towarzysza Stalina kóre się sprawdziły, ale wspominam to niechętnie, wiadomo dlaczgo.

Z innych nieboszczyków pojawiał mi się też m.in. Aleksander Macedoński i Winston Churchill. Z postaci ciągle aktywnych, bywali u mnie Donald Tusk i Jarosław Kaczyński; stale się kłócili. Lech Wałęsa bywać w moich snach dawno przestał....

W poprzedniej salonowej wspomince o Wernyhorze, jakiś rok temu albo więcej, przytaczałem jego recytowany na lirze czterowiersz – przekaz, który jakoś mi w pamięci został. Wernyhora miał oczy w słup, brzdąkał na lirze i mówił natchnionym głosem: 

„Kiedy niedźwiedź rozzuchwalony wyciągnie łapy po łupy

My te łapy odetniem i  wsadzim do  wrzącej zupy.

To się nie zdarzy w sobotę, jak przepowiadał Goworek;

To będzie zaraz w niedzielę, albo pojutrze, we wtorek”.

Jakoś tak mi się to śniło, ale szczegóły wierszowania mogły  być trochę inne.

Ulicę Goworka w Warszawie na Mokotowie znam, w moich czasach ulicą Goworka kursowały tramwaje na linii od ul. Puławskiej do Wilanowa...Nie miałem wedy pojęcia kim był Goworek, i że zjawa Wernyhory będzie poźniej  wiele dla mnie znaczyła.


Mamy teaz smutne, wojenne czasy... powróciła historia i wspomnienia ukraińskich lasów i stepów, pachnącej czeremchy; jarów, Bohunów, jaskółek i latających sokołów.

"Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,

Omijam koralowe ostrowy burzanu.

Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu 


Wydarzenia ostatnich miesięcy przypomniały nam Lwów, Stanisławów, Żytomierz, Równe i sporo innych miasteczek i mmiast.

Mnie, okolice Gródka Jagiellońskego, gdzie dziadek-wujek Henryk był przed wojną starostą... Zosi, wołyńskie rubieże i praszczurów Wielhorskich - Czerwertyńskich od których pochodzi... Ukraina stała się po sąsiedzku bliska, a jej zniszczenia wojenne łamią nam serca.

Ostatnia zjawa Wernyhory w moim nie śnie sprzed przed kilku tygodni była - jakaś taka...dramatyczna... W obłoku chmur i przy łopocie sztandarów, siwowłosy Wernyhora przenosił się lekko nad ziemią z wyciągniętą w ręku szablą; w drugiej trzymał lirę i coś wykrzykiwał... Albo odwrotnie.

Łopot okazał się szumem husarskich skrzydeł które go otaczały... Zjawisko nie trwało długo, husaria z Wernyhorą przemnkęły jak wicher... Zupełnie nie było słuchać o czym przemawiał, to trwało zbyt krótko.

Autentyczny tekst proroctwa Wernyhory jest długi; każdy może go sobie wyguglować, jeśli mu się będzie chciało, of course... Dobrze żeby tak było, bo jest bardzo ważny jako przepowiednia dla wszystkich Polaków.

Proroctwo jest obszerne, ale warto przedstawić je w skrócie, żeby się łatwiej czytało.

"Polacy teraz w swoich zamiarach upadną i Polska trzykroć będzie rozszarpana. .. Przyjdzie wielki mąż od zachodu: Polacy oddadzą się jemu na usługi... wiele im przyobieca, a mało uczyni... chociaż nazwą się znowu narodem, będą jęczeli pod jarzmem Niemców i Moskali.... potem zostanie ich królem człowiek zły i zacięty, który wiele krwi przeleje... Polacy powstaną przeciw niemu, i jeszcze upadną przez nieład i niezgodę... aż na koniec zajaśnieją błogie czasy, kiedy naród bogaty sypnie pieniędzmi... Moskale dwa razy na głowę pobici zostaną... od tego czasu Polska zakwitnie od Czarnego do Białego morza i będzie trwała po wieki wieków".

Zapiera dech; te słowa od stuleci są miodem spływającym na duszę i serca zgnębionych Polaków... Nie jest lekko, ciągle jesteśmy pod jarzmem i nadal musimy walczyć o nasze.

Nieprawdą jest, że przepowiednia Wernyhory jest mistyfikacją powstałą już po opisanych w niej wydarzeniach i uaktualnianą w Polsce w ciągu wielu lat.

Za autentycznością utworu przemawia jego zbieżność z kilkoma innymi przepowiedniami, m.in. z przepowiednią z Tęgoborza. Poza tym, jest niemożliwością żeby przepowiednia powtarzana tak długo i tak wiele razy, nie zawierała jądra prawdy...

Przepowiednia z Tęgoborza jest wierszowanym utworem literackim nieznanego autorstwa z 1893 roku, opisującym, z użyciem licznych alegorii, wydarzenia dotyczące dziejów świata i Polski.

23 września 1893 w pałacu hrabiego Władysława Wielogłowskiego we wsi Tęgoborze, odbył się seans spirytystyczny, podczas którego "medium niewiadomego nazwiska" podało właśnie ową, publikowaną później w "Kurierze", sensacyjną przepowiednię zanotowaną przez Wielogłowskiego.

Według legendy przytoczonej przez Czesława Miłosza przepowiednię podyktował "duch Mickiewicza".

Szyderców którzy twierdzą że przepowiednia z Tęgoborza jest mniej warta niż przepowiednie znanego spirytysty Krzysztofa Jackowskiego słuchane przez miliony odbiorców w medium wirtualnym - należałoby napiętnować i pogonić, gdyż hrabia Wielogłowski dostępu do Internetu nie miał.

Czas pokaże czy przepowiednia Wernyhory się spełni, ale jesteśmy na dobrej drodze, jak nigdy w dziejach.

Dziad Wernyhora w filmie Wajdy był grany przez Henryka Borowskiego prawie 50 lat temu; przez pół wieku wiele się zmieniło.

Inne Wesele, inne Chochoły, inny Wernyhora, inny Hetman...

Budujących przepowiedni potrzeba nam jak najwięcej.


Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale