Chyba jeszcze wielu Polaków nadal się zatanawia, czy w Polsce pod datą 1 listopada jest obchodzony Dzień Wszystkich Świętych czy Święto Zmarłych? ... „Wszyscy Święci” są obchodzeni dla pamięci wszystkich w niebie i tych którzy trafili do czyśćca; rzecz oczywista, że święto ma charakter religijny i katolicki... Nazwa „Święto zmarłych” zyskała popularność w okresie minionym... Ówczesne władze państwowe dążyły do laicyzacji życia publicznego i dlatego promowały świecko-brzmiące określenie. Zwyczaj ten dobrze się przyjął i u wielu Polaków obowiązuje do dzisiaj... Dziwić się nie trzeba... 1listopada jest dniem ustawowo wolnym od pracy i Polacy którym pamięć pozostała, masowo odwiedzają cmentarze, dekorują groby kwiatami i zapalają znicze. Pozytywnym plusem dodatnim jest to, że te zwyczaje złączyły się w polskiej świadomości w jedno duże święto pamięci o bliskich którzy odeszli.
W polskiej tradycji chrześcijańskiej właściwym wspomnieniem wszystkich zmarłych są Zaduszki, zwane też Dniem Zadusznym... Chrześcijański Dzień Zaduszny nałożył się na przedchrześcijański, słowiański kult przodków... na szczeście, kościół katolicki zastąpił dawne obrzędy własną liturgią i zachował istotę święta pamięci o zmarłych... Dawni Słowianie wierzyli, że w tym okresie granica między światem żywych a umarłych zaciera się, a dusze przodków wracają na ziemię. Aby upewnić się że są bliskimi, przygotowywano uczty spożywane na grobach lub w domowych zagrodach, choć duchy zjawiały się rzadko... Podobno jeszcze na początku XX wieku, w wielu regionach Polski wypiekano specjalne chleby zaduszkowe, które rozdawano ubogim żebrakom i dziadom którzy krążyli pod kościołami i cmentarzami. Wierzono, że postać dziada może być reinkarnacją przodka lub jego wysłannikiem... Na rozstajach dróg i cmentarzach palono ogniska które miały ogrzać wędrujące dusze by nie zabłądziły w świecie żywych. Podczas dzisiejszych Zaduszek ta tradycja zmieniła się w zapalanie zniczy na grobach.
Zlanie się pogańskiego rytuału z chrześcijańską obrzędowością zainspirowało znanego do dziś poetę Adama Mickiewicza, do stworzenia wiekopomnego dzieła, czteroczęściowych Dziadów. Te Dziady kochają wszyscy Polacy... kto nie zna, nie jest Polakiem... Pierwsza część, Dziady I, są utworem nieukończonym, wydanym dopiero po śmierci Mickiewicza. Jest zbiórką luźnych, tajemniczych scen, które łączą świat realny z nadprzyrodzonym... Dziady IV są poetyckim jękiem poety o nieszczęśliwej miłości... bywają oceniane jako mickiewiczowski manifest polskiego romantyzmu... Obie części w polską pamięć bardzo się nie wryły.
Potomnym pozostały dwie części „środkowe” Dziadów, uważane za jedno z najważniejszych narodowych dzieł, dlatego-że poeta ożywił niezabliźnioną do dziś narodową ranę pamięci o Moskalch którzy mordowali Polskę... Poeta zaczął od ludowego obrzędu wywoływania duchów w Dziadach II , do tematu martyrologii narodowej oraz głębokich podziałów wewnątrz polskiego społeczeństwa w Dziadach III... Mickiewicz ocenił pozycję Polaków wobec rosyjskiego zaborcy... Zupełnie niepotrzebnie, w pewnym momencie, rzucił się mu na szyję i we fragmencie Dziadów III - „Do przyjaciół Moskali” wcale nie jest antyrosyjski... Zupełnie jak by Polakom chciał przekazać, że wrogiem wolności jest car i absolutny system caratu, a sami Rosjanie są takimi samymi ofiarami tego systemu jak Polacy... Ten przekaz, Mickiewiczowi się nie udał... Na szczęście, Dziady wyznaczyły polską martyrologie jako negatywno-ujemny wyznacznik podejścia do wszystkiego, co jest związane z Rosją. Chociaż Mickiewicz pisał o „zmartwychwstaniu” całej Europy i obaleniu wszystkich jej reżimów, polski wróg pozostał jeden i ten sam (i basta).
W historii Polski, posiadanie wroga #1 wyszło wszystkim na dobre... można-było skupić się na Rosji, potem Związku Radzieckim, a potem znowu na Rosji... Można było sobie pozwolić, żeby innych zagrożeń nie dostrzegać... Mickiewicz potępił władzę absolutną i carat; ale w Dziadach pokazał coś więcej...Jako myśliwy powiedział, że caraty i carowie mogą być różni, ale ich słudzy, niezależnie od przebrania, pozostają ci sami i tacy sami. Albowiem każdy system tworzą ludzie/obywatele; konformiści, oraz nie-zorientowani „sprawiedliwi”... Okazało się, że historia się powtarza... pęknięcie narodowe Polski było i pozostało...W Dziadach jest pokazany „Salon wileński”... Z jednej strony, kosmopolici i kolaboranci przy stolikach; z drugiej, naiwni i zdezorientowani Polacy/patrioci przy drzwiach... Niektórzy chcą z Salonu wyjść ale coś im przeszkadza albo zdrowie nie pozwala... Dobrze że są czupurni i chcą walczyć - szablą, kosą albo samopałem, czym popadnie. Potrzebują jeno przywódcy, najlepiej na koniu.
W Dziadach jest ważna scena - płomienne słowa Piotra Wysockiego - „Nasz naród jest jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa... Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyczerpie; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy w jej głębie.” ... Robi wrażenie - "lawa"... „skorupa” ... „głębie” ... „wewnętrzny ogień” ... Rzeczywiście, Mickiewicz wielkim polskim poetą i pokoleniowym Wieszczem był.
Słowa Wysockiego i współczesna rzeczywistość, to inna skorupa, inna lawa ... Niektórzy myśliwi mówią, że obecna i zadziwiająca "lekkość bytu" polskich obywateli stworzyła (jakoby) mapę społecznej obojętności, na powierzchni umownego patriotyzmu i narodowej dumy... Że instytucjonalny i skomercjalizowany nowy byt - tak jak w salonie wileńskim - izoluje, schładzają i zniekształcają autentyczne emocje... Że z oficjalnych uroczystości, pomnikowych przemówień i rocznicowych celebracji, ulatuje (jakoby) żywa treść... Można więć zrozumieć, że romantyczne wzory i zachowania nie stały się dla nowych pokoleń formą nużącą i anachroniczną, i że nowe formy nie są maską pod którą kryje się cynizm lub zwykły konformizm elit politycznych i medialnych.
Jeszcze inni, ale tacy sami myśliwi kraczę, że partyjne dyskursy i agresywna walka na górze władzy doprowadziły do sytuacji w której wielu obywateli wybiera apatię i emigrację wewnętrzną i że skorupa sporu politycznego skutecznie zniechęca do poszukiwania głębszego sensu w tożsamości narodowej.... Że obecnie, mickiewiczowska lawa stawia wymagania i gniecie i potrzebuje odpowiedzialności i krytycznego myślenia, nawet pójścia pod prąd... Niepotrzebnie mówią też, że łatwiej jest przyjąć postawę cyniczną („wszystko to polityka i obciach”) lub poprzestać na zewnętrznych manifestacjach na doczesnej skorupie i usprawiedliwiać własny egoizm, pazerność i brak zaangażowania w sprawy narodowe i publiczne... To przesada, tak jak nie przesadził Dejmek Kazimierz w swoich Dziadach... Prowokacja nie jest dziadowska jeśli przynosi zbożne skutki.
Ogólnie rzecz biorąc, opuszczając cmentarz wraca się do żywych… ludzie młodzi o śmierci nie myślą (obyśmy żyli wiecznie), ale szkoda że polskie cmentarne nastroje udzielają się żywym, którzy nieboszczykami nie są. Smutki... smuteczki ... i tak dalej. Zwiędłe cmentarne liście i polskie jesienne szarugi nastrojów nie poprawiają... liczy się tylko złota jesień życia...
Polskim paradoksem jest to, że Polska i jej wypełnienie posuwają się statystycznie do przodu z prądem i wiatrem, ale narodowe Dziady i dziadowanie pozostają takie same... Był smuteczek i smutek, teraz nastała ogólna smuta... Że "smuta"?... Może tego chce zaduszna polska pamięć... wszak Polska jest dożywotnio związana ze słowiańską rodziną zza Buga... Nic tego nie zmieni, ale Polacy o tym nie wiedzą.
Na Florydzie świeci słońce, jest ciepło i nastroje są pogodne. Na pewno tworzy je crazy Halloween... To „święto” ma też pogański rodowód, ale sama nazwa Halloween pochodzi od angielskiego wyrażenia All Hallows' Eve, czyli wigilia uroczystości Wszystkich Świętych.
Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis. Requiescant in pace. Amen.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)