19 obserwujących
321 notek
220k odsłon
  869   3

Czy Szopen nas uratuje?

Zainspirowała mnie notka @kelkeszosa i dyskusja pod nią,  przekierowana na tory, które nie były zamierzeniem Autora.

Zostawiłam tam komentarz, który chcę tu rozwinąć bo sprawa, którą Autor poruszył jest istotna.


https://www.salon24.pl/u/qqc1968/1173309,po-co-ludziom-fortepian-czyli-bialy-suprematyzm


Tak jak napisałam w swoim komentarzu, ten symboliczny fortepian, to dowód na dualizm człowieka. Nasz materialno-duchowy charakter.

To nas różni od zwierząt. Zwierzętom kultura nie jest potrzebna. Człowiekowi tak, bez względu na to, w jakiej cywilizacji się wychowuje. Każda tworzy swoją kulturę.

Kultura białego człowieka, nam najbliższa co tu kryć, ukształtowała się w Europie i jednym z jej filarów było chrześcijaństwo, z którym ta potrzeba człowieka pięknie rezonowała. Widocznie nasza wiara to najlepsza gleba dla rozwoju człowieka we wszystkich kierunkach. Cywilizacja białego człowieka, głównie Europejczyka, stworzyła niezwykłe dzieła muzyczne, malarskie, literackie, filozoficzne, dała podstawy nauce.

Inne cywilizacje mają też swoje osiągnięcia, mniej lub bardziej nam znane, bo potrzeba tworzenia piękna jest wpisana w nasze ludzkie geny.

Europa zasłynęła swoim dziedzictwem kulturowym najbardziej w XIX wieku, w epoce romantyzmu, kiedy to "czucie i wiara silniej mówiło, niż mędrca szkiełko i oko". I tu widać jak duchowość wpływa na rozwój kultury, tej wysokiej. No bo przecież z tego czasu pochodzą najpiękniejsze dzieła muzyczne, malarskie, literackie.

Dzisiaj kultura "zeszła na psy". To sygnalizuje upadek naszej cywilizacji.


Ale jest jeszcze Szopen. To on łączy ludzi na różnych kontynentach, bez względu na kolor skóry i cywilizację w jakiej wzrastali. 

Najlepiej czują ducha zawartego w nutach Szopena ludzie dalekiego Wschodu, Chińczycy, Koreańczycy, Japończycy, Wietnamczycy.

Murzyni nie zasłynęli z interpretacji jego utworów, bo im inny rodzaj muzyki gra w duszy. Nic w tym złego. 

Ale Szopen przemawia do większości ludzi na świecie, grają go i słuchają na wszystkich szerokościach geograficznych. 

Fenomen Szopena, czy też może nasza skryta potrzeba tego piękna zaklętego w fortepianie, muzyki, która tak bardzo przemawia do każdego człowieka?  A może jedno i drugie. 

Kiedy 19 września powstańcy styczniowi dokonali nieudanego zamachu na namiestnika Teodora Berga, wyrzucając z pałacu Zamoyskich bombę, Rosjanie zdemolowali w odwecie pałac wyrzucając na bruk fortepian, na którym grał w Warszawie Szopen.

Na kanwie tego wydarzenia  powstał w 1865 roku poemat Norwida: "Fortepian Szopena", w którym poeta pisząc o Szopenie: "Zwiesz się razem Duchem i Literą" jakby prognozuje nieśmiertelność jego twórczości.

Jednocześnie ironizuje: "Ciesz się późny wnuku, ideał sięgnął bruku".


I coś w tym też jest. Wiele ideałów, wartości we współczesnym świecie sięgnęło bruku. Ale pozostał nam jeszcze Szopen, jego wciąż trwające festiwale, nieśmiertelność zaklętej w tej muzyce polskości, ale też piękno, którego potrzebę odczuwają ludzie na całym świecie.

I może to właśnie Szopen uchroni nas przed staniem się robotami, trybikami w maszynie zglobalizowanego świata. Wyrzucony na bruk jego fortepian to nie koniec świata wartości. Szopen przetrwał do dzisiaj i ludzka potrzeba piękna i dobra też przetrwa.




Lubię to! Skomentuj87 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura