0 obserwujących
101 notek
37k odsłon
  863   0

Psy wojny na Ukrainie

Kozak Babaj, źródło: vk.com/kazak_babaj
Kozak Babaj, źródło: vk.com/kazak_babaj

Od początku kryzysu we wschodniej Ukrainie obydwie strony alarmowały o udziale najemników z innych państw dążących do eskalacji konfliktu. Oddziały separatystów wspierać mają rosyjscy ochotnicy, zaś w walkach po stronie ukraińskiej armii mają brać udział amerykańscy żołnierze. Wśród walczących na wschodzie ukraińskiego państwa znaleźli się także Polacy. Kim są najemnicy i jaką odgrywają rolę w trakcie trwającego w Ukrainie kryzysu?

Osoba brodatego, korpulentnego żołnierza walczącego po stronie separatystów była pierwszym dowodem udziału najemników w walkach na wschodzie Ukrainy po stronie prorosyjskich separatystów. Chociaż nieprawdziwe okazały się informacje na temat uczestnictwa Kozaka Babaja (Aleksandra Możajewa) w walkach w Gruzji w 2008 roku i tego, że jest on funkcjonariuszem rosyjskiego wywiadu wojskowego (dowodzić tego miały zdjęcia prezentowane przez ukraińską służbę bezpieczeństwa), to bezspornym stał się udział obywateli Federacji Rosyjskiej w destabilizowaniu sytuacji we wschodniej części ukraińskiego państwa. Członków rosyjskich prorządowych organizacji paramilitarnych biorących udział w walkach z ukraińską armiązidentyfikowali w sieciach społecznościowych użytkownicy internetu. W ten sposób udało się dowieść, że lwia część prorosyjskich oddziałów rekrutowana jest spośród członków kozackich stowarzyszeń z Kubania, Beloreczeńska i Krymu. O tym, że rosyjscy ochotnicy nie są tylko wirtualnymi bojownikami świadczy obserwowany powrót części z nich do ojczyzny w charakterystycznych czerwonych trumnachtransportowanych przez ukraińsko-rosyjską granicę.
 

W ostatnich dniach ukraińskie media spekulowały o udziale czeczeńskich bojowników w szeregach prorosyjskich separatystów. Na wschodzie Ukrainy działać miał okryty złą sławą batalion „Wostok” złożony w znacznej mierze z żołnierzy narodowości czeczeńskiej. Według rosyjskich mediów obecny w Doniecku oddział o tej samej nazwie nie ma jednak nic wspólnego z doświadczonym w boju (m.in. w Gruzji) batalionem Czeczenów, gdyż ten został kilka lat temu rozwiązany. Do tych informacji odniósł się sam prezydent Republiki Czeczenii Ramzan Kadyrow, który zaprzeczył i jednocześnie potwierdził obecność Czeczeńców w walkach na wschodzie Ukrainy: –  Oficjalnie informuje: nie wysłałem ani jednego Czeczena (do Ukrainy – przyp. red.). Żadni „czeczeńscy bojownicy” ani tym bardziej „oddziały wojskowe z Czeczenii” nie biorą udziału w konflikcie – obwieścił Kadyrow dodając: - Jeśli w strefie konfliktu są jacyś Czeczeni to ich własna sprawa. Według naszej wiedzy jest ich tam zaledwie 14. Oni tam wyjechali, że tak powiem – z wezwania serca –sprecyzował przywódca Czeczeni.

Dane o obecności zaledwie kilkunastu czeczeńskich ochotnikach walczących po stronie separatystów są jednak, jeśli w ogóle były prawdziwe, już nieaktualne. Dziennikarze serwisu „Kavkaz Uzel” donoszą, że do rodzinnej Czeczenii przybywają dziesiątki ciał bojowników – tylko w ciągu ostatniego tygodnia mieszkańcy republiki relacjonowali o co najmniej 40 ofiarach przywiezionych ze wschodu Ukrainy. Dane te potwierdza mer Doniecka Ołeksandr Łukjanienko, który doliczył się 43 leczonych w donieckich szpitalach separatystów, wśród nich osoby na stałe zameldowane w Groznym i innych kaukaskich miejscowościach. Szczerze o udziale swoich obywateli w konflikcie we wschodniej Ukrainie wypowiada się natomiast przywódca Inguszetii, Junus-Bek Jewkurow, który przyznał, że wie o co najmniej 20-25 swoich rodakach, którzy wyjechali w rejon Doniecka. Do separatystów dołączają również Osetyjczycy, których  50-osobowa grupa wyjechała właśnie do wschodnio-ukraińskich obwodów z poruczenia jednego z lokalnych liderów politycznych Alana Kotajewa.

15 tys. euro za przepuszczenie

rebeliantów z bronią przez granicę

Przepływ ochotników do walki przeciw ukraińskiej armii z Rosji osiągnął już takie rozmiary, że władze w Kijowie postanowiły o całkowitym zamknięciu co najmniej 3 przejść granicznych z Federacją Rosyjską. Według Jurija Łucenki, doradcy prezydenta Petro Poroszenki, tylko z 6 na 7 czerwca ukraińsko-rosyjską granicę w obwodzie ługańskim nielegalnie przekroczyło 15 ciężarówek Kamaz wiozących „terrorystów” wspierających samozwańcze władze Ludowych Republik. Jak z kolei twierdzą ukraińscy dowódcyw przygranicznych rejonach na terytorium Rosji sformowana została kolumna około 50 ciężarówek wypełniona uzbrojonymi najemnikami.

 

Przeczytaj całość artykułu na Eastbook.eu

 

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale