Blog
ecology
Ecology
Ecology Ekologia i motoryzacja
0 obserwujących 9 notek 1845 odsłon
Ecology, 4 kwietnia 2018 r.

Dieselgate: tlenki azotu zabijają w Polsce szybko i po cichu

Przedwczesne zgony, choroby układu oddechowego i krążenia oraz złe samopoczucie. Tak działają na nas tlenki azotu, których ogromne ilości emitują samochody objęte skandalem dieselgate marek Audi, Volkswagen, Seat i Skoda, nie spełniające norm emisji spalin, obowiązujących w Polsce. Mimo upływu ponad dwóch lat od wybuchu afery polskie władze nadal nie potrafią sobie poradzić z problemem. 


Umierasz szybciej bo tlenki azotu 


Władze zdają się nie przejmować problemem, mimo, że w powietrzu mamy stanowczo za dużo tlenków azotu. Ponad 200 tysięcy wadliwych samochodów objętych problemem dieselgate jeździ po polskich ulicach, wpuszczając do atmosfery chmury toksycznych substancji. Tlenki azotu zabijają, co udowodnił raport Komisji Europejskiej z 2015 roku. W Polsce przedwcześnie może umierać nawet kilka tysięcy osób rocznie. Zwiększonych kosztów obsługi medycznej nikt nie liczy. 


Dzieci i seniorzy zagrożeni najbardziej 


Oprócz klientów oszukańczego koncernu ajbardziej poszkodowani są najmłodsi, którzy codziennie w wózkach przemierzają polskie ulice i wdychają tlenki azotu. Ich organizmy są najbardziej narażone na choroby, alergie i kłopoty z oddychaniem. To samo dotyczy seniorów. Ministerstwo Zdrowia zdaje się nie przejmować. 


Problematyczna akcja naprawcza


Volkswagen zaproponował dla swoich wadliwych samochodów akcję naprawczą, którą zaakceptowały niemieckie władze homologacyjne. Problem w tym, że nawet w samych Niemczech akcja budzi kontrowersje z uwagi na doniesienia o problemach klientów oraz niespełnianie norm Euro nawet po jej wykonaniu. Media donoszą, że niemieckie Ministerstwo Transportu chce zmusić producenta do montażu pełnej instalacji neutralizującej tlenki azotu. 


Władza nie wie czy nie chce? 


Transportowy Dozór Techniczny, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Sprawiedliwości a nawet biuro premiera były wielokrotnie alarmowane, że dieselgate stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia a procedury stosowane przez producenta mogą być nieskuteczne. Jak na razie efektów ich działań nie widać. Wadliwe samochody nadal jeżdżą po ulicach. Także Piotr Woźny, pełnomocnik rządu do spraw dieselgate, wydaje się kompletnie ignorować problem afery i skupia się na działaniach związanych z ogrzewaniem. W przyszłości może to stanowić podstawę do pociągnięcia ich do odpowiedzialności, bo niezadowoleni klienci mają już dość tej bezczynności i nie wykluczają zawiadomienia prokuratury oraz złożenia pozwów przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu. 


Winny budżet reklamowy? 


Także dziennikarze zdają się mało przejmować zdrowiem i życiem swoich najbliższych, mało uwagi poświęcając bezczynności władz i arogancji producenta. Miłośnicy teorii spiskowych zdają się łączyć ten fakt z wysokością budżetu reklamowego niemieckiego giganta motoryzacyjnego. Czy kilkaset milionów złotych wydanych na reklamę wystarczy, by uciszyć wiodące media? 


Dziwne milczenie Telewizji Publicznej 


TVP, która w ramach misji publicznej powinna zajmować się dieselgate od rana do wieczora, dziwnie mało uwagi poświęca tej sprawie. Być może dlatego, że jest to temat bardzo niewygodny dla PiS. Mimo upływu ponad dwóch lat efektów pracy urzędników nie widać. Kłóci się to z zapowiedziami o skutecznym państwie. Sprawa z całą pewnością będzie wyciągana przed wyborami zarówno samorządowymi jak i parlamentarnymi. 


Posłowie pytają, urzędnicy ściemniają


W tym festiwalu bezczynności największą aktywnością wykazują się posłowie, którzy zasypują rząd kolejnymi interpelacjami. Odpowiedzi urzędników są w zasadzie podobne. Robimy co w naszej mocy ale tej mocy nie mamy, bo Niemcy zatwierdzili akcję serwisową a my nie skontrolujemy jej bo może wybuchnie afera. Żenujący poziom odpowiedzi na interpelacje pogłębia wrażenie kompletnej bezradności państwa. 


Sprawa dla organów ścigania 


W całej sprawie możemy mieć do czynienia z jeszcze jednym groźnym zjawiskiem. Wobec oczywistych dowodów na masowe zatrucie środowiska, wobec jednoznacznego przyznania się producenta do winy, wobec oczywistego braku spełniania norm, brak efektów pracy urzędników może oznaczać albo głupotę albo dużo groźniejszą korupcję. Sprawą powinny niezwłocznie zająć się organy takie jak CBA i ABW. 


Na co liczy Volkswagen? 


Na całym świecie niemiecki producent stosuje tą samą taktykę. Opóźnianie, zwlekanie, zaprzeczanie. Mimo to w Niemczech dokonano wielokrotnych przeszukań siedziby producenta, kilka osób siedzi w areszcie. W USA skazano prawomocnymi wyrokami dwóch wysokich menadżerów. Prezes Volkswagena przyznał, że jego gigantyczna pensja i podwyżka związana jest z zagrożeniem więzieniem. W Niemczech sprawą zajmuje się zespół ponad 100 prokuratorów i specjalnie oddelegowanych policjantów. 


W Polsce cisza


Mało kto wie, że silniki, które montowano w autach Audi, Skoda, Seat, Volkswagen i Porsche, pochodzą w sporej części z fabryki w Polsce. Istnieje co najmniej kilka polskich wątków w sprawie dieselgate. Jednak organy ścigania na razie zachowują bierność. Czy w wyniku braku zainteresowania władz? 


Najbardziej cierpimy my, mieszkańcy


W całej aferze najbardziej poszkodowani jesteśmy my. To nas trują wadliwe samochody. To do Polski sprowadza się kolejne, „tanie” Volkswageny, Audi i Skody zza granicy, tam, gdzie ich użytkowanie jest już zakazane, np. ze Szwajcarii. To klienci tych niemieckich koncernów stracą miliony na obniżeniu wartości używanych aut, które już dzisiaj zaczynają być obejmowane zakazami wjazdu do wielu europejskich miast. 




Opublikowano: 04.04.2018 07:12.
Autor: Ecology
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Mroczne oblicze dieselgate w Polsce

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Samochody koncernu Volkswagen, które objęte są aferą dieselgate, wyprodukowane w latach...

Tematy w dziale