Emanuel Czyzo Emanuel Czyzo
1061
BLOG

Sondaże, sondaże, sondaże!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Emanuel Czyzo Emanuel Czyzo Technologie Obserwuj notkę 5

           Sondaże, sprzedaję sondaże, sondaże, za grosze! Od pewnego czasu, kiedy na dobre wdarła się do Polski zachodnioeuropejska ‘kultura’, pojawiły się również i sondaże. Nigdy nie robiłem jeszcze żadnych sondaży. Ale spróbuję pokazać, jak to można robić, a może nawet, jak to się robi.

               Zadanie jest bardzo ciekawe. Powołujemy do życia firmę, która ‘specjalizuje’ się w robieniu sondaży, na zamówienie, albo na własną rękę. Weźmy pierwszy przykład – sondaż na zamówienie. Zgłasza się do nas klient, i prosi o zrobienie sondażu na temat – jakie szanse ma kogut, żeby zapiać głośniej, niż zaryczy krowa? Termin wykonania – 3 miesiące. Koszt – 10 000 polskich złotych. Przyjmujemy zamówienie, ale od razu dodajemy, że kilka dni temu zakończyliśmy właśnie prace nad podobnym tematem. Więc możemy wyniki tego testu opracować dosłownie za kilka dni. Klient się cieszy, dodaje jeszcze parę groszy do umówionej kwoty i ... za 3 dni przesyłamy mu wyniki tego sondażu... wraz z jego analizą. Ale przedtem jeszcze pytamy, i to jest jeden z ważniejszych specyjałów naszej firmy, jakich wyników szanowny klient się spodziewa. Za umówione 3 dni przesyłamy pełne materiały tego sondażu, zwijamy gotówkę, i czekamy na kolejnego klienta.

               Drugi klient, to wielka partia polityczna (nie muszę go rozszyfrowywać, każdy sam się domyśli, co to za klient), która coś zaczyna omdlewać, naród zaczyna jej nie rozumieć, nie ufać, no coś dziwnego się dzieje. Klient prosi na wstępie, żebyśmy przygotowali dla niego sondaż – jak to naprawdę jest –  czy my jeszcze jesteśmy na prowadzeniu, czy może partia opozycyjna już nas przegoniła ‘w popularności’ wśród mas?

               Znowu ustalamy cenę tego wysiłku twórczego no i termin. Termin jest tutaj bardzo istotny, bo gołym okiem już widać, że dzieje się coś niedobrego. Więc wychodzimy naprzeciw naszemu wielkiemu klientowi i oznajmiamy mu, że właśnie sami zauważyliśmy coś niedobrego i podjęliśmy się tego ważnego tematu, więc jesteśmy w stanie przyśpieszyć nasze prace i nawet już za kilka dni przekazać pełne opracowanie sondażu na ten temat.

I tak się zwykle w naszej firmie dzieje, że klient jest zawsze zadowolony z naszych usług, a my z klienta. Oczywiście, zapytaliśmy się też mimichodem, jakich wyników się nasz kochany klient spodziewa.

               Pewnie dziwiłeś się, kochany czytelniku, że na wstępie napisałem, że dopiero co założyliśmy naszą firmę, a już mówimy, że ‘specjalizujemy’ się w robieniu sondaży, zamiast napisać, że zamierzamy, że będziemy, że chcielibyśmy wyspecjalizować się w tej dziedzinie. Niepotrzebnie się denerwujesz, to co napisaliśmy, to cała prawda. My naprawdę już jesteśmy specjalistami, od urodzenia, i z talentem.

               Może już zaczynasz się domyślać, jak my pracujemy na codzień. Nie mamy przed tobą, ale tylko przed tobą, żadnych tajemnic.

               Czy myślisz, że aby przedstawić wyniki sondażu, to musimy przeprowadzić ten sondaż? Nie, niekoniecznie. My np. pracujemy tak. Skoro wiemy, jakich wyników spodziewa się nasz klient, a wiemy, bo jesteśmy przecież specjalistami w tej dziedzinie, więc musimy wprowadzić takie dane wyjściowe, nie, nie do komputera, często wystarczy do kalkulatora, z których otrzymamy ‘oczekiwany’ z takim niepokojem wynik sondażu. Np. nasz klient, hodowca kogutów obawia się, że koguty pieją cieniej, niż ryczą krowy, więc z naszych danych, których nie bierzemy z sufitu, o nie, tylko starannie ‘przygotowujemy’, musi wynikać, że np. koguty z rana w 55% pieją głośniej, niż ryczą krowy. Jak to uzyskać? Bardzo prosto. W naszym, podkreślam, w naszym sondażu, wzięly udział 124 koguty i 124 krowy. I okazało się, że w losowo dobranych parach kogut-krowa, w X przypadkach koguty piały głośniej niż ryczały krowy. Jak to wyznaczamy? Ano tak. X/124= 0.55, czyli X = 124x0.55, a to (z pomocą kalkulatora) wynosi 72.39. Oczywiście jesteśmy w stanie tak dobrać liczby, aby wynik nie budził żadnych podejrzeń i nie wymagał żadnych żmudnych zaokrągleń, jak w tej ilustracji.

               My potrafimy zaspokoić każdą potrzebę każdego klienta!

               Jak widać na załączonym obrazku, i klient jest zadowolony, i koguty i krowy też są zadowolone, bo nikt z nas przecież do niczego ich nie zmuszał, ani do piania, ani do ryczenia, nie było takiej potrzeby. No i my też się cieszymy jak diabli, i przymierzamy się już do założenia filii naszej firmy w innych miastach Polski.

               Śmiać mi się chciało co niemiara, kiedy mój przyjaciel, Piotr z Oleśnicy, po przeczytaniu tego tekstu, powiedział – o, cholera, a ja myślałem, że jak np robią te wszystkie sondaże dla PO, to naprawdę dzwonią do ludzi po całej Polsce i godzinami z nimi rozmawiają, aby wreszcie wydobyć z nich chociaż odrobinę prawdy.

               - Żartujesz?

Weźmy konkretny przykład. Powiedzmy, że chcemy się dowiedzieć jakie poparcie ma p. X i p. Y, kandydaci na prezydenta Rzeczypospolitej. Najpierw powinniśmy zadać sobie pytanie, po co nam takie sondaże? Odpowiedzi może być conajmniej dwie. Jedna, aby zorientować się, kto z nich ma większe szanse na wygranie tych wyborów. Druga, aby zamącić ludziom w głowach. Jak można robić takie sondaże w drugim przypadku, opisałem wyżej. Załóżmy teraz, że rzeczywiście chcielibyśmy się zorientować, jakie kto ma poparcie aktualnie. Mimo tego załóżenia nadal pojawia się i dręczy nas pytanie – a po co to komu? Ale zostawmy to pytanie na boku.

               Naszym zadaniem jest dowiedzieć się, jakie poparcie mają ci dwaj kandydaci na prezydenta. Chodzi nam oczywiscie o poparcie w skali całego kraju. Żeby taką sondę przeprowadzić, powinniśmy najpierw wiedzieć, że te osoby, które wezmą w niej udział, wezmą również udział w wyborach, bo jeśli nie wezmą, to ich opinia właściwie nie powinna się liczyć. Załóżmy zatem, że te osoby, które wezmą udział w sondzie, wezmą również udział w wyborach, i oddadzą swoje głosy tak, jak nam teraz deklarują. Chociaż  przecież i tutaj mogą być zmiany w dniu głosowania

               Inny ważny problem w tego rodzaju sondzie, to określenie, jaki procent ludzi z badanego obszaru weźmie udział w wyborach. Bo jeśli w wiosce A weźmie udział 80% uprawnionych do głosowania, a w mieście B weźmie 99%, to w naszej sondzie liczba osób biorących w niej udział powinna być w tej samej proporcji. Co to znaczy? Powiedzmy, że w wiosce A jest 100 osób uprawnionych do głosowania. Czyli 80 osób weźmie udział w głosowaniu. A w mieście B jest 1000 osób, zatem w głosowaniu weźmie udział 990 osób. Pytanie – ile osób włączymy do naszej sondy z tych dwóch miejsc? Czy tyle samo, np. po 10 osób z każdej miejscowości? Oczywiście, nie. Powinniśmy wziąć pod uwagę procentową liczbę osób. Np 20, czy 30%, a to oznacza, że we wsi A powinnismy zwrócić się z pytaniem do 80x20%= 16 osób, a w mieście B 990x20% = 198, do 198 osób.

               A kiedy w mieście D mamy 200 000 mieszkańców, a w mieście E mamy 500 000 mieszkańców, to liczby osób ankietowanych znacznie wzrosną.

               Inny problem. Weźmy wielkie miasta, Warszawę i Kraków. Przecież w różnych dzielnicach wielkich miast mieszkają różni ludzie i zapewne różny będzie ich procentowy udział w wyborach i różne preferencje wyborcze. Jak tego typu problemy rozwiązać? Tym zajmować się oczywiście nie będziemy, bo chodzi mi tutaj głównie o to, aby pokazać, że zrobienie uczciwego, wiarygodnego i oddającego rzeczywistość sondażu, w skali całego kraju, wymaga całej armii ludzi, aby to prawdziwie i rzetelnie przeprowadzić i na tej podstawie wyciągać jakieś wnioski.

A moim zdaniem, praktycznie jest to niemożliwe do zrealizowania. Inaczej rzecz ujmując, wszystkie tzw. sondaże, które ukazują się w prasie, są 'gw' warte i dlatego najczęściej publikowane są właśnie w „GW”. I można robić je metodami opisanymi wyżej, bo to i taniej i szybciej, a wszystkie one i tak nie mają żadnej wiarygodności w sobie.

               Oczywiście, nie wiem jak realizują te sondaży firmy, które się tego podejmują. Zauważmy, że nikt o tym jawnie i jasno nie pisze. Podaje się tylko, ile osób ‘wzięło udział’ w sondzie i ‘wyniki’ sondaży. Muszę te słowa ująć w cudzysłów, bo trudno mi uwierzyć, że ktokolwiek przeprowadza te sondaże w sposób rzetelny.

               Jeżeli wyniki do takiego sondażu zbieramy drogą telefoniczną, to przecież brak jest jakiejkolwiek dokumentacji tego, że osoby przeprowadzające ten sondaż rzeczywiście zadzwoniły i uzyskały odpowiedź od podawanej w prasie liczby osób sondowanych. To po pierwsze, a po drugie, jeśli sondowanie opinii publicznej odbywa się tylko w kilku miejscach w Warszawie, nawet zakładając, że rzeczywiście się odbywa, to biorąc pod uwagę to, co opisałem wyżej, takie sondowanie nie upoważnia nikogo, nawet jasnowidza, do podawania tych ‘wyników’ do publicznej wiadomości.

               A co z tymi ludźmi, co wezmą udział w wyborach, a jeszcze nie mają telefonu, lub odmawiają odpowiedzi, nawet podczas sondy ulicznej?

               Reasumując, wydaje mi się, że wszystkie ‘sondaże’ i ich ‘wyniki’, nawet te podawane w „Rz”, mają tylko jeden cel – mącić w głowach, zniechęcić do wyborów, tych, którzy się wahają, czy w ogóle warto głosować, skoro ‘wszystkie sondaże’ mówią, że p. Y już jest prezydentem.

               Nasza odpowiedź na te ‘badania opinii publicznej”, powinna być tylko jedna – nie interesują mnie żadne sondaże. Wiem na kogo mam głosować i czekam spokojnie do 9 października, aby oddać swój głos na ...., oczywiście, na PiS i popieranych przez niego kandydatów. Jeżeli nie będziemy brać pod uwagę żadnych ‘sondaży’ i wszyscy weźmiemy udział w wyborach, to zwycięzcą tych wyborów, bez pomocy ‘sondaży’, i oczywiście, wbrew wynikom tych ‘sondaży’, może zostać tylko PiS.

Dla mnie człowiek, to c+u+d, czyli ciało + umysł + dusza. I o tych sprawach myślę i piszę od czasu do czasu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Technologie