a ja Cię kocham Polsko ! w imię Sióstr i Braci !
i naszych Przodków co tworzyli niepodległe dzieje
Tyś dla mnie Polsko pierwsza w modlitwie i czynie
niech Bóg Cię błogosławi i daje nadzieję !
a ja Cię Kocham Polsko ! przyjmij moje słowa
w imię Ojca i Syna i świętego Ducha
Bóg Honor i Ojczyzna niechaj będą zawsze
drogowskazem którego każdy Polak słucha !
Kazimierz Józef Węgrzyn
Po wyborach wielu ekspertów, mędrców i proroków wskazuje drogę Polsce i Polakom, radzi PiS-owi co ma robić, aby wreszcie zdobyć władzę w Polsce. Nie mam zamiaru lekceważyć wielu z tych analiz, ale pomimo ewidentnego intelektualnego wysiłku, brakuje mi w tych analizach, moim zdaniem, dość istotnego składnika, dlatego wiele z nich uważam za ubogie.
Ubogie dlatego, że brakuje w nich Boga.
A kiedy człowiek, a szczególnie Polak, zapomina o Bogu, to staje bezradny wobec otaczającego go zła. Czy możliwe byłoby zwycięstwo pod Grunwaldem, gdyby nie wiara polskiego rycerstwa? Czy możliwa była by Obrona Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego, gdyby nie wiara tych ‘szaleńców maryjnych’, którzy tam nie tylko walczyli, ale i modlili się gorąco? A zwycięstwo pod Wiedniem Jana III Sobieskiego? A zwycięstwo „Solidarności”?
Ze wspomnianych analiz najczęściej wynika, że szanse na zmiany w Polsce są znikome.
Gdyby król Władysław Jagiełło dysponował tylko takimi doradcami, gdyby król Jan III Sobieski dysponował tylko takimi analizami, to już dawno mielibyśmy Unię Europejską utworzoną przez Zakon Krzyżacki lub przez Turków. Gdyby w 1920 Józef Piłsudski... itd. itd.
Tak możemy analizować wiek po wieku nasze polskie zwycięstwa i dojdziemy do wniosku, że zawsze w tych trudnych, ba beznadziejnych najczęściej sytuacjach, zwycięstwo nad wrogami naszymi ‘przychodziło z Góry’.
Na szczęście dla nas i dla Europy nasi królowie i wodzowie mieli pewnie innych doradców, a przede wszystkim mieli Boga w sercach i pokładali w Nim oraz w naszej Matce i Królowej swoje nadzieje na zwycięstwo.
Polak bez Boga, to nicość, nie zdolna nawet do obrony swoich podstawowych interesów. Widać to chociażby po p. mgr Palikocie i jego poplecznikach, widać to po staczaniu się w dół partii o nazwie SLD, i widać to także po ‘osiągnięciach’ rządu p. Tuska i jego partii. Ale niestety widać to również po niektórych dotychczasowych poczynaniach PiSu.
Jeśli PiS chce, aby naród przekazał mu władzę w kraju, musi zrozumieć, że to nie naród ma się słuchać PiSu, lecz PiS musi zrozumieć czego chce naród i przyjąć to za swoje zadania.
Niestety, dla naszych nieprzyjaciół, ale stety dla nas, ciągle jeszcze losy tego świata, losy ludzi i narodów są i pozostaną już do końca dziejów, nie w rękach ludzi, nie w rękach ‘ubogich doradców’, ale w ręku Boga.
Wielu z tych doradców żdziwiło się bardzo, że chociaż naród węgierskich był w położeniu jeszcze gorszym niż nasze, to jednak coś im się udało osiągnąć, chociaż zdaniem wielu ekspertów nie było na to żadnych szans. Ale sprawa staje się nieco bardziej zrozumiała, jeśli uwzględnimy Krucjatę różańcową, którą podjął naród węgierskich. Raz jeszcze doświadczamy znanej prawdy - Bez Boga człowiek niewiele może, ale z Bogiem może wszystko.
Nam Polakom nie wolno o tym zapominać!
I myślę, że w naszych aktualnych zmaganiach ze złem, które jest w nas i wokoło nas, w naszej walce o naszą Polskę, nie może zabraknąć tych elementów, które są naszą nadzieją i mocą od przeszło 1000 lat. Wszystkie koncepcje walki czy naprawy Rzeczypospolitej, wszystkie programy i plany muszą być powiązane i to bardzo mocno z Bogiem. Bo Bóg ciągle jeszcze jest Panem tego świata. To nie od p. Merkel, czy p. Putina, zależy przyszłość tego świata. Przyszłość Polski zależy od nas, od samych Polaków, o ile tylko w tych planach będziemy pamiętać, że to Bóg jest Ojcem i Panem, każdego z nas, że losy państw i narodów też jeszcze zależą od Niego.
Zresztą, czy to, że nam się jakoś ostatnimi laty nie wiedzie, że Polska sama nie radzi sobie ze swoimi problemami, a przecież miała uratować całą Europę, czy to nie jest potwierdzenie tych odwiecznych praw i prawd?
U Boga nam szukać ratunku w każdej sprawie, nawet beznadziejnej.
Ks. kard. Stefan Wyszyński powiedział kiedyś:
„.Nie ma się czego bać ludzi wtedy, gdy się modlą, gdy wierzą, gdy miłują.
Trzeba się bać ludzi wtedy, gdy przestaną wierzyć, gdy przestaną się modlić
i gdy już nie będą miłowali.
Tacy ludzie są groźni”.
Tę radę przekazuję pod rozwagę i naszym tymczasowym władcom z PO i naszym przyszłym władcom też.


Komentarze
Pokaż komentarze