Podczas dzisiejszego śniadania gospodyni nazwała członków i zwolenników PiS-u "pisuary". Kto nie słuchał ten nie zgadnie kto stanął w obronie obrażanych ludzi.
Jacek Kurski. Mniejsza o to. Może akurat był przy głosie, może jest szybszy od pozostałych uczestników, a może pozostali sami używają takich określeń i ich to nie zaskoczyło. Najciekawsza była reakcja Moniki na zwróconą uwagę. Otóż ta pani weterynarz udawała, że nie wie co to jest pisuar i broniła tego określenia jako "pieszczotliwe"...
Skoro takie określenia są dla Monisi cool, i nie rozróżnia już podstawowych rzeczy to czas najwyższy ją też nazwać jakoś pieszczotliwie. Może
"kl(o)aczka".
Tylko czy "klaczka" czy "kloaczka". Trzymając się konwencji piusuaru bardziej jednak pasuje kloaczka.
Czyli stawiam na kloaczkę.
ale to przecież nic nowego...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)