Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
21 obserwujących
347 notek
246k odsłon
494 odsłony

PiS, czyli paranoja moralna i schizofrenia etyczna Polaków

"Możecie mi naskoczyć"! /Fot. Google I.A.S.
"Możecie mi naskoczyć"! /Fot. Google I.A.S.
Wykop Skomentuj5

Niósł ślepy kulawego, dobrze im się działo;
Ale że to ślepemu nieznośno się zdało,
Iż musiał zawżdy słuchać, co kulawy prawi,
Wziął kij w rękę: „Ten — rzecze — z szwanku nas wybawi”.
Idą; a wtem kulawy krzyknie: „Umknij w lewo!”
Ślepy wprost i, choć z kijem, uderzył łbem w drzewo.
Idą dalej; kulawy przestrzega od wody;
Ślepy w bród; sakwy zmaczał, nie wyszli bez szkody.
Na koniec, przestrzeżony, gdy nie mijał dołu,
I ślepy, i kulawy zginęli pospołu.
I ten winien, co kijem bezpieczeństwo mierzył,
I ten, co bezpieczeństwo głupiemu powierzył.

                                                                                                                       Ignacy Krasicki


        Gensek Kaczyński Jarosław ponoć wielce religijną osobą jest, że, uciekając się do sarkazmu,  ponoć tak bardzo, że nawet przed udaniem się za potrzebą do wychodka, odmawia za pomyślność przedsięwzięcia stosowną modlitwę formułką: „Tak mi dopomóż Bóg” zakończą, a  swego kapelana prosi o stosowne do wago przedsięwzięcia  o błogosławieństwo. (Bez urazy, ale medycznie dowiedziono i udokumentowano, że sprawna defekacja jest warunkiem dobrego zdrowia, co w przypadku genseka Kaczyńskiego do rangi sprawy państwowej urastającego).
Zatem, na logikę, powinien słuchać się nauk samego prymasa, zwłaszcza, że sam król Stanisław August Poniatowski o poradę nie raz arcybiskupa Ignacego Krasickiego prosił.
Ale widać, jak kto z kahalnego rodu Kalkstein się wywodzi, ten ma w genach zapisaną skłonność do faryzejskiej obłudy, więc słucha tylko tych nauk, które mogą jego osobistemu pożytkowi być przydatne.
        Tyle wstępem, wróćmy do realiów żywota w III Rzeczpospolitej, słusznie Patologiczną nazwanej, państwie w którym do władzy dospawali się rewolucyjni liderzy, którzy wpierw trafili na boczne tory decydentów dyktatury robotniczo-chłopskiej, potem postanowili tę dyktaturę znieść i zastąpić nową, klerykalno-rydzykobojną.
Nie trzeba chyba dodawać, że jak przystało na przesiąkniętego za młodu bolszewicką ideologią, gensek Kaczyński szybko zrozumiał, że jest zbyt cieniutki w rozumku i koncepcie, aby sprawować kontrolę nad biegiem spraw politycznych za pomocą narzędzi dozwolonych w ustroju demokratycznym, lub republikańskim, więc postanowił zaadoptować stare, sprawdzone bolszewickie metody rządzenia, które a priori zakładają pełną kontrolę nad WSZYSTKIMI segmentami władzy, wspartą totalną propagandą słuszności obranej linii politycznego działania.

        Czym zatem różni się obecnie obowiązujący kaczyzm zapiekły w ujęciu rydzykobojnym, czy wcześniej panujący aferalizm rabunkowy, od ustroju demokratycznego lub republikańskiego?
Zdaniem Zorra, dwoma kardynalnymi zasadami umowy społecznej:
PO PIERWSZE, podejściem elity rządzącej do sprawowania urzędów.

W kulturze ludowładztwa sprawowanie urzędu publicznego jest zaszczytną służbą dobru społecznemu, a nie narzędziem dla obleśnego tuczenie prywaty, czy zaspakajanie swoich wynaturzonych zachcianek, albo schlebianiem nałogowi władzoholozmu, jak to ma miejsce obecnie od 1990 roku w Polsce.
PO DRUGIE, powierzaniem przez społeczność spraw państwa osobom odpowiedzialnym, prawdomównym i mającym udokumentowane osiągnięcia na niwie twórczego zarządzania publicznymi zasobami.
Innymi słowy, organy władzy powinny być tworzone przez świadomą społeczność, a nie przez partyjnych szarlatanów, którzy są zrzucani na listy wyborcze niczym desant na tyły wroga i nic innego nie potrafią niż „piastować odpowiedzialne stanowiska” oraz są gotowe są na popełnianie wszelkich możliwych, a nawet niemożliwych podłości, byle tylko utrzymać się u Narodowego Koryta.
        Zorro rozumie, moda na quasi demokrację przyszła z USA, gdzie od śmierci prezydenta Roosevelta rządzi de facto przestępczy syndykat służb specjalnych, a wszelkie próby przełamania tego monopolu kończą się tak, jak to miało miejsce w przypadku braci Kennedy, czyli nader tragicznie dla tych polityków, którzy ośmielili by się próbować złamać przestępczy układ, wzorowany na mafijnej zasadzie Omerta.
A Polacy, cóż, jak przystało na „bezwstydną narodów małpę i papugę”, te modę radośnie wcielają w życie, mając w przytłaczającej większości za złe wybranym przez siebie aferzystom tylko to, że SAMI TAK WIELE JAK ONI NIE MOGĄ ZAWŁASZCZYĆ DÓBR PUBLICZNYCH!
        Jest takie powiedzenie, iż Wiekuisty może najokrutniej można pokarać konkretnego człowieka odbierając mu rozum.
Czym aż tak mocno podpadł Stwórcy gensek Kaczyński tnie czas i miejsce dociekać, faktem pozostaje to, że pogrąża się w coraz większej alienacji i wkrótce, niczym Hitler u kresu życia, zacznie przegrupowywać dawno utracone siły, w oparach władzoholizmu zakładając, że kiedy on upadnie, upaść powinna cała Polska.
Najlepszy przykład skutków autorytaryzmu genseka Kaczyńskiego widać w pozornie odległych kazusach dwóch urzędników,
JEDNEGO, mającego ciche wsparcie służb specjalnych, OBY TYLKO POLSKICH,  autorytarną wolą genseka Kaczyńskiego „rzuconego na odcinek” NIK;
DRUGIEGO, traktującego na serio powinności stojącego na straży RESZTEK praworządności sędziego, który nakazał Sejmowi ujawnienie kto delegował sędziów do KRS, za co brutalnie i  co gorsza, zdaniem Zorra BEZPRAWNIE został zawieszony przez prezesa, będącego przy tej decyzji klasycznym sędzią we własnej sprawie!!!

        Jak od miesiąca wałkują jeszcze niezależne media, delegowany przez klasykę partyjniackiej zmowy na prezesa instytucji, która z definicji powinna dyscyplinować rządzący układ,
okazał się być personą, zdaniem CBA, uwikłaną w nader cuchnące moralnie i politycznie układy z sutenerskim półświatkiem made in banderowska Ukraina, który latami cieszył się „parasolem ochronnym” podkarpackiego establishmentu PiS oraz miejscowych tajnych i jawnych policmajstrów.
Bo tu wcale nie chodzi o fakt, że aktualny, (jeszcze), prezes NIK wynajmował swoją posiadłość na użytek uprawiających sutenerstwo Ukraińców, (zostali za to prawomocnie skazani na zastanawiająco niskie kary), ani o to, że przez jego konto przechodziły podejrzanej konduity finanse, trudne do usprawiedliwiania nawet sutenerskim procederem,
ale dokładnie o to, że z politycznego polecenia genseka Kaczyńskiego dokonał wzorowanej na stalinowskich czystkach rzezi karowej, czym na kilka lat sparaliżował najwyższy konstytucyjny organ kontrolny w państwie!!!
I ZDAJE SIĘ, DOKŁADNIE O TEN PARALIŻ NIK CHODZIŁO gensekowi Kaczyńskiemu.

Kolejną „bolszewicką miną” okazał się pomysł, aby spacyfikować politycznie organ, mający za zadanie pilnować jakości pracy polskich sędziów.
I znowu
wcale nie chodzi o to, że do Krajowej Rady Sądowniczej gensek Kaczyński, wraz z klasycznym komisarzem Ziobro, oddelegowali politycznie i kościelnobojnie zindoktrynowanych aparatczyków ubranych dla niepoznaki w sędziowskie togi,
ale o to, jak wiele to osoby zawdzięczają politbiurowi PiS i jak dalece i gorliwie będą realizować dyrektywy genseka Kaczyńskiego!

A jak pokazał kazus sędziego Juszczyszyna, w porównaniu z kaczystowsko-ziobrzystowsą opryczniną z nowego KRS, stalinowski siepacz Andriej Januarowicz Wyszynski  byłby dumny z poziomu partyjnego oddania co poniektórych oddelegowanych przez PiS do KRS sędziów, nieprawdaż?
        Jakby gensek Kaczyński i jego służące Mamonie dworaki zapomnieli, to NADAL obligatoryjnym wyznacznikiem porządku prawnego w Polsce jest Konstytucja, a tam stoi zapisane w Artykule 61. §1.:
 Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
Jakby nie dywagować akademicko, sędzia MA OBOWIĄZEK stać na straży poszanowania Prawa stanowionego, więc, zdaniem Zorra, prezes sądu zawieszając w czynnościach odpornego na partyjną dyscyplinę podwładnego
po prostu z pełną świadomością obraził Konstytucję, jako, że sam jest beneficjentem wypełniającego kanony  bolszewickiego awansu do KRS, więc zawyrokował ewidentnie we własnej sprawie!
Korpus Krajowej Rady Sądownictwa powinny tworzyć osoby nie tylko o nieposzlakowanej etyce, ale zdolne do obiektywnej oceny stanu faktycznego, oraz WOLNE od jakichkolwiek politycznych zależności, nieprawdaż?
Więc, motyla noga, czemu treść rekomendacji jest przez kaczą ferajnę trzymana w tak wielkiej tajemnicy, że aż stosowany jest terror wobec tych, którzy chcą złamania zmowy milczenia?!!
        Pora na podsumowanie.
Zdaniem Zorra, osoby która kiedyś z łatwością ogrywała w szachy ówczesnego dra Kaczyńskiego, więc bez problemów potrafiącej penetrować tory jego myślenia,
Jarosław Kaczyński, za wszelka cenę, chciał zneutralizować niezależną od partyjnej Egzekutywy Najwyższą Izbę Kontroli, a jej kompetencje przekazać opryczninie sformowanej przez oprycznina Kamińskiego, aktualnie trzęsącym całym polskim tajniactwem i szantażującym przeciwników działaniami CBA, działającego w myśl bolszewickiej zasady: „pokażcie nam człowieka, a my już do niego dopasujemy paragrafy, a w ostateczności je separujemy”. (Vide kazus afery gruntowej).
Wcześniej zamiast wytyczyć czytelne ramy procedury orzekania w polskich sądach
dokonał zamachu na niezawisłość sądów, tworząc wzorowany na bolszewickiej rutynie korpus dyspozycyjnych sędziów, których powoływaniem i dyscyplinowaniem ma zająć się powolna idei kaczyzmu zapiekłego nowa KRS, aby nie dochodziło do gorszących sytuacji, w których odporne na polityczny obstalunek sądy wytykałyby niedouczonym i kulturalnym inaczej elitom made in PiS wrodzone upośledzenie poznawcze, połączone z pogarda dla Prawa, które wcześniej same ustanowiły.

Tak więc żenująca never ending story z prezesem Banasiem w roli głównej,
jest po prostu na rękę gensekowi Kaczyńskiemu,
bo im dłużej będzie trwać groteska z jego odwołaniem, tym dłużnej NIK nie spłodzi żadnego raportu obnażającego niekompetencje rządów PiS-manów i PiS-manek.
Skompromitowany prezes NIK może być spokojny o swoje pobory i siemrane geszefty do czasu, aż nie przestaną spadać notowania PiS, a potem „się zobaczy”.
Przecież, jak sytuacja będzie tego wymagać, ZAWSZE może spotkać na swojej drodze seryjnego samobójcę, a propisowska propaganda wówczas uczyni zeń męczennika, czyli „kryształowo czystego męża stanu”, którego zaszczuto pomówieniami.

Co do okazania było. Amen.
Zorro



Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka