Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
21 obserwujących
350 notek
249k odsłon
468 odsłon

Nie pytaj czy, ale KIEDY USA wywolaja kolejną "brudną" wojnę.

Bez komentarza. / Mat Google I.A.S.
Bez komentarza. / Mat Google I.A.S.
Wykop Skomentuj30

USA to dziś klasyczne Imperium Zła!

        A zaczęło się tak obiecująco, kiedy elita intelektualna ówczesnego świata, nie widząc innej możliwości zerwania z feudalnymi zaszłościami które doprowadziły do politycznego bankructwa idei równości społecznej,  postanowiła powołać do życia państwo, które wolne od arystokratycznych wynaturzeń, będzie w stanie zapewnić WSZYSTKIM swoim obywatelom realne zdobycze ustroju republikańskiego.
Padło na 13 zbuntowanych kolonii Imperium Brytyjskiego, położonych na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, których mieszkańcy mieli dość ponoszenia astronomicznych kosztów imperialnej dominacji Londynu i monstrualnego protekcjonizmu metropolii.
        Wróćmy jednak do teraźniejszości, kiedy to działania prowadzone przez jankeskich „Jastrzębi” wedle najgorszych wzorców brytyjskiej polityki imperialnej
kolejny raz stawiają świat na granicy wojny totalnej,
tym razem, w przeciwieństwie do wojny wietnamskiej,
mogącej wywołać długotrwały konflikt na wyniszczenie pomiędzy światem islamskim, a krajami takimi jak Polska,  zmuszanymi politycznym szantażem przez USA do udziału i ponoszenia kosztów imperialnych ambicji garstki cwanych Syjonistów, mających ferajnę Donalda Trumpa w swoich kieszeniach.
Jakby ktoś nie wiedział, USA wydają OFICJALNIE setki miliardów dolarów, faktycznie (budżety spec-agencji są niejawne), kilka razy więcej, z często przestępczego procederu, na bieżące wydatki służb specjalnych, które stylem działania bardziej przypominają bandę zakapiorów grasującą na gościńcach, niż rządową agendę mającą stać na straży międzynarodowego porządku.
Zatem należałoby się spodziewać, że te spec-służby przynajmniej są świadome sytuacji, w której przyszło im działać!
Bliski Wschód to nie leżące w nieprzebytej dżungli Indochiny, w których głównym celem żyjącym w nich ludzi jest zdobycie środków na przeżycie dnia następnego!
Bliski Wschód to kolebka kultury śródziemnomorskiej, obszar na którym wojna wszystkich ze wszystkimi jest stanem permanentnym i to od czasów ostrej rywalizacji pomiędzy najstarszymi znanymi państwami, czyli starożytnymi Babilończykami a Persami.

Persowie, czyli współcześni Irańczycy, są ludem pochodzenia indoeuropejskiego, Irakijczycy wywodzący się od Babilończyków są, podobnie jak Żydzi, ludem semickim, przybyłym u zarania znanej Historii z terenów subkontynentu Indyjskiego, prawdopodobnie jako pogrobowcy nieznanej dziś bliżej cywilizacji.
To, że dziś, z wyjątkiem Izraela, dominuje tam islam nie oznacza, że szanuje się wolę Mahometa, aby muzułmanie stanowili tam jednolitą społeczność, wręcz przeciwnie, więcej zapiekłej wrogości jest pomiędzy różnymi odłamami islamu, niż pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami, czy Żydami!
Islam trwale podzielił się zaraz po śmierci Mahometa, który nie pozostawił po sobie męskiego dziedzica, osoby kluczowej w kulturze semickiej dla ciągłości władzy.
Pierwotnie scheda po Mahomecie została zawłaszczona przez rządzących Mekką bogatych kupców, ale oni byli mordowani w ramach zemsty.  Czwartym kalifem prawowiernym został zięć Mahometa, nota bene też zamordowany przez religijnych przeciwników. A sprawa była na owe czasy poważna, bo to do kiesy kalifa trafiał bezpardonowo egzekwowany trybut od dokładnie wszystkich jego urzędników, bo w kulturze islamu urzędy, podobnie jak żony,  po prostu się kupuje i potem płaci się władcy trybut za prawo pobierania bakszyszu, czyli opłaty za czynności urzędnicze.
Dość napisać, że Iran jest zdominowany przez szyitów, Irak, Turcja i Arabia Saudyjska przez sunnitów, zaś oba odłamy powszechnie uważają, że przeciwników, jako heretyków i rozłamowców należy po prostu unicestwić.
       Co zyskały USA zabijając dowódcę fanatycznej milicji Strażników Rewolucji?

Zdaniem Zorra, jedynie kolejne KŁOPOTY na Bliskim Wschodzie!
Jakby ktoś nie wiedział, USA są dziś bezdyskusyjnie najbardziej znienawidzonym państwem na Ziemi! Bardziej niż Anglicy za czasów kolonialnych, bo Anglicy przynajmniej starali się jak najmniej burzyć zastane struktury społeczne, co zapewne wynikało z dużo lepszego wykształcenia wynoszonego z brytyjskich szkół.
A przecież, kiedy 20 lat temu, kiedy wkraczali likwidując krwawą dyktaturę Saddama Husajna do Iraku, czy irracjonalny reżim talibów do Afganistanu, byli witani jako wyzwoliciele!
Wówczas przeciwko sobie mieli jedynie beneficjentów tych obalonych dyktatur, którzy nie zdarzyli w porę  porzucić obozu krwawych satrapów, dziś przeciwko sobie mają zjednoczone narody, gotowe jak najszybciej pozbyć się obrażających na każdym kroku ich kulturę okupantów made in USA.
SKĄD TAKA ZMIANA?
Zdaniem Zorra,
powodem jest katastrofalnie niski poziom wykształcenia społeczeństwa USA i wręcz żenujący brak kindersztuby u aktualnych liderów tego państwa!
Jak mogło być inaczej, skoro wedle starannie przemilczanych badań, około 60% mieszkańców stolicy kraju, czyli miasta Waszyngton, to ...strukturalnie analfabeci, a trzeba wiedzieć, że amerykański próg tego cywilizacyjnego kalectwa jest zdecydowanie poniżej jego europejskiego odpowiednika!
W europie za strukturalnego analfabetę uznaje się osobę nie potrafiącą ogarnąć tekstu powyżej połowy znormalizowanej strony formatu A-4 zapisanej standardową czcionką, w USA za strukturalnego analfabetę uznaje się dopiero kogoś, kto nie potrafi zrozumieć treści jednego zdania rozwiniętego.
Jeśli tę informacje nałożyć na fakt, że ponad 70% mieszkańców Waszyngtonu pracuje w administracji państwowej, no to mamy obraz żenady, wedle którego o najważniejszych posunięciach USA decydują osoby, które często nie potrafią  zrozumieć treści raportów, na podstawie których takie decyzje maja podejmować!
Natomiast całkiem tragikomicznie jest za prezydentury Donalda Trumpa, bo czytając jego wpisy i słuchając oficjalnych wypowiedzi, obserwator MUSI zadać pytanie nie tylko o to, czy potrafi czytać zrozumieniem, ale wręcz o poczytalność tego indywiduum!
        U zarania XX wieku klasyk myśli politycznej  powiedział:
„wojna jest zbyt ważną sprawą, aby jej prowadzenie pozostawić generałom”.
Trafność tej sentencji można w pełni docenić DOPIERO mając w swoim CV epizod studiów na szkole oficerskiej, które wręcz zabijają zdolność do kreatywnego myślenia, a w US-Army nie ma możliwości ominięcia tego szczebla oficerskiej edukacji! Aby zostać tam generałem, czyli oficerem mającym patent na myślenie, najpierw trzeba zostać porucznikiem, a aby zostać porucznikiem US-Army trzeba najpierw  przejść czteroletnią katorgę na akademii, najlepiej na West Point.
Decydujący odsiew następuje tam na pierwszym roku, w trakcie którego planowo zabija się osobowość kadeta i czyni się z niego żądnego walki i pozbawionego uczuć wyższych żołdaka, gotowego bez jakiejkolwiek dyskusji wykonać KAŻDY rozkaz osoby wyższej stopniem, bo w USA dowodzi zawsze posiadacz najwyższego stopnia, nawet jeśli on jest przybłędą i do tego kapelanem.
Aby awansować, taki porucznik MUSI wykazać się skutecznym wyszkoleniem powierzonych jego pieczy rekrutów, a potem przez turę operacyjną skutecznie nimi dowodzić, co weryfikują obligatoryjne egzaminy poligonowe. Aby trafić do sztabu trzeba mieć minimum 10 lat „nienagannej służby”, co w wojskowym żargonie oznacza, że w tym czasie nie wolno okazać nawet śladów zdolności do krytycznego analizowania otrzymanych rozkazów, nawet tych rodem z „kukułczego gniazda”.
Jak zatem programowo wymóżdżony oficer może odbudować zdolność do kreatywnej oceny sytuacji?
Zdaniem Zorra, NIE MOŻE, więc jedyne co mu pozostaje, to trzymać się wszechobecnych w każdym wojsku regulaminów, a te zwykle nie nadążają za rozwojem technik prowadzenia wojny!
       Cóż, Otto von Bismarck powiedział:
„Za pomocą bagnetu można zrobić wszystko, ale nie wolno na nim siadać”.
A jak przystało na troglodytę, Donald Tramp wydaje się z uporem maniaka „siadać na bagnetach”.
Gdyby Donald Trump, zamiast konsumować seksualnie kolejną kobietę, (czym się publicznie chwali, co z kolei stawia go w szeregu erotomanów-gawędziarzy), zadał sobie wysiłek myśleniem tą główką co ją nosi na karku, a nie tą ukrytą w rozporku, to pewnie szybko zrozumiałby, że
zabijanie głównodowodzącego kampanią jest najbardziej niedorzecznym z możliwych działań!
Rzecz w tym, że dokładnie każdy człowiek z czasem wypracowuje oryginalną rutynę rozwiązywania problemów i o ile tylko może, zawsze stosuje ją w swoim działaniu. Dotyczy to również głównodowodzących generałów,
więc analitycy wroga dokładają wszelkich starań, aby poznać algorytm działania konkretnego głównodowodzącego. Bo znając ten algorytm, są w stanie przewidzieć jego kolejne kroki.
Najlepszym tego przykładem była sytuacje po przełamaniu frontu końcem 1944 roku, kiedy to wręcz zabroniono jakichkolwiek prób zabicia Hitlera, słusznie uznając, że wyalienowany i porywczy, ale przewidywalny  wódz III Rzeszy stanowi najlepszą gwarancję dla szybkiego zakończenia wojny w Europie.
Zabitego fanatycznego w przekonaniach generała Sulejmaniego zapewne szybko ktoś zstąpi i trzeba będzie wielu lat na „rozgryzienie”  modus operandi jego następcy.
W tym czasie Iran może stać się rzeczywistym posiadaczem broni nuklearnej, której głoszący jawną pogardę dla życia ajatollahowie nie zawahają się użyć, nie tylko przeciwko Izraelowi, czy USA, ale nawet przeciwko wrogim sunnitom, choćby z Arabii Saudyjskiej!
       Konkludując, na nos Zorra,
durny Donald Trump po prostu „wykonał brudną robotę”, dobre pytanie, kto mu ją obstalował?
Zdaniem Zorra, raczej nie Mossad, bo prawie Izrael nie wtrąca się w przepychanki pomiędzy muzułmanami, mało tego w interesie Izraela jest, aby muzułmanie nadal walczyli ze sobą o wpływy i słuszność w świecie islamu.
Tropy wiodą do obozu sunnitów, dla których obecność w zdominowanym do tej pory przez sunnitów Iraku szyickich milicji oznacza ekspansję konkurencyjnego wyznania!
W Iraku o schedę po reżimie Husajna walczą zajadle Turcja i Arabia Saudyjska, a i Kurdowie upatrują w obecnej wojnie okazję do odbudowania swojej państwowości, co z kolei nie podoba się Turcji.
Również prezydenta Asada, choćby jako alawitę, mogą niepokoić rosnące wpływy fanatycznych radykałów z Hezbollahu i Iraku, którzy w zachowaniu, per saldo, przypominają bojowników kalifatu ISIS.
Summa summarum,
po zabiciu generała Sulejmaniego prezydent Trump osiągnął dokładnie ODWROTNY OD ZAMIERZONEGO cel!
Nie mając zgody Parlamentu na zaatakowanie generała suwerennego państwa, złamał Konstytucję USA! To kolejny powód do postawienia Donaldowi Trumpowi zarzutów, tym razem zbrodni stanu. Teraz Donald Trump powinien się gorąco modlić o to, aby w ramach zwyczajowej w islamie zemsty,nie ogłoszono „sezonu polowań” na obywateli USA, zwłaszcza nie przed kampanią wyborczą.
Prawdopodobnie, USA będą musiały DEFINITYWNIE wycofać się z Iraku, a jeśli uprą się przy pozostawieniu sobie tam wojskowej bazy, będą ponosić astronomiczne koszty jej utrzymania, mając do wyboru alternatywę: albo płacenie ogromnego trybutu, albo częste „odwiedziny” szahidów.
Na dokładkę Iran zyskał pretekst do wypowiedzenia umów, mających na celu zapobieżenie pozyskania przez ten kraj broni nuklearnej.

Jawny zbrojny atak na irański program nuklearny w praktyce oznacza wojnę, której skutkiem będzie długotrwała blokada dostaw ropy z praktycznie całego Bliskiego Wschodu!
Prezydent Putin już zaciera ręce,
bo ziści się odwieczne marzenie Rosji:
wojna na wyniszczenie pomiędzy Turcją, a Iranem  oraz Arabią Saudyjską.

A taka wojna oznacza ogromne zapotrzebowanie na broń, i to taką, jaka są w stanie walczyć słabo wyszkoleni żołnierze, więc nie made in USA, wymagającej ogromnego zaplecza logistycznego pola walki, ale prostej, taniej i autonomicznej, z jakiej słynie Rosja i którą można masowo, i tanio produkować w chińskich gigantach.

Co do okazania było. Amen.
Zorro.

Wykop Skomentuj30
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka