Było sobie raz pewne osiedle w pewnym mieście. Nieważne jakie to osiedle i jakie miasto, najważniejsze że było.
Na tym osiedlu mieszkali m.in. Zdzisław, Helmut, Amadeusz, Iwan, Franciszek, Sanches.
Dzieci jak to dzieci, bawiły się razem, wygłupiali, czasami dochodziło do konfliktów i wojen. Pewnego razu Helmut, Amadeusz i Iwan, postanowili zdobyć mistyczny skarb, jaki to miał posiadać Zdzisiek. Postanowili go namówić by po dobroci oddał im swoje skarby. Jednak Zdzisiek (po długiej walce wewnętrznej) nie był chętny. Trójka wspomnianych dzieciaków postanowiła w końcu porwać Zdziśka... Od tego czasu nikt nie wiedział dokładnie, gdzie jest, a jedyne co pozostało po Zdziśku, to jakieś tam papiery, zdjęcia itp.
Po dość długim śledztwie coś się zaczęło psuć między porywaczami. Sojusz zaczął się sypać. Iwanowi całkowicie odwaliło i pozostała dwójka za nic nie mogła się z nim dogadać. W końcu na osiedle przybył niejaki detektyw John, który widząc powstający konflikt rozwikłał sprawę zaginięcia Zdziśka. Iwan poszedł po dobroci i nie została mu wymierzona kara (sam uciekł gdzieś w las i przez jakiś czas nikt o nim nie pamiętał). Helmut i Amadeusz dostali się na odsiadkę. We dwójkę byli dobrymi kolegami, ale przyszło nieszczęście i podczas odbywania kary (na chwilę przed końcem) Amadeusz sobie wziął i umarł.
Helmut uznał, że za śmierć Amadeusza w pełni odpowiada Zdzisiek. Po usłyszeniu informacji, co się dokładnie dzieje z Iwanem, Helmut udał się do pobliskich lasów, gdzie podobno widziano Iwana. (to mniej więcej w tym czasie Sanches oszalał, ale to już inna historia). Spotkał Iwana i zaproponował mu wspólne odegranie się na Zdziśku.
Pewnego dnia nagle znów zaatakowali i porwali Zdziśka. Kilka osób było świadkami porwania. Za to, że kiedyś w przeszłości pomogli detektywowi Johnowi, Helmut zdecydował się ich porwać i ukryć w swojej piwnicy.
Po pewnym czasie Helmut zorientował się, że jest silny, więc pomyślał sobie, że walnie Iwana butelką wódki i zabierze mu portfel i ucieknie do Timbuktu. Iwan jednak miał twardą głowę, zdenerwował się wielce na Helmuta, skopał go niemiłosiernie i wyrzucił na ulicę. Tam dopadł go ponownie detektyw John. Tymczasem w pełni złości Iwan porwał z Helmutowego domu młodszego brata Helmuta, Thomasa.
Oczywiście tu trzeba zauważyć, że Helmut przyznał się do udziału w porwaniu kilku okolicznych dzieciaków. Detektyw John dotarł do piwnicy i wypuścił stamtąd grupkę przetrzymywanych, m.in. Franciszka.
Niestety, słuch po Iwanie i po porwanych dzieciakach zaginął.
Po jakimś czasie siedzący w ciemnej piwnicy Zdzisiek poczuł, że liny, którymi był związany, są poluzowane. Chwilę czasu mu to zajęło, gdy uwolnił się z więzów. W pełni radości pomógł Thomasowi i innym się uwolnić. Gdy Iwan po wieczornej libacji leżał pijany na piętrze swojego domku, dzieciaki uciekły z piwnicy.
Wszyscy na osiedlu się ucieszyli, a Zdzisiek w końcu pogodził się z świeżo wypuszczonym z więzienia Helmutem. Odbyła się wielka feta z okazji powrotu dzieciaków.
Iwan na drugi dzień poszedł do piwnicy. Gdy zorientował się, że nikogo tam już nie ma, strzelił sobie w głowę. Krótko po tym wydarzeniu na osiedle sprowadził się Sasza, kuzyn Iwana.
Jakiś czas później doszło do pierwszych nieporozumień między Zdziśkiem a Helmutem i Thomasem. Bracia pochodzili z bogatej rodziny, Zdzisiek zaś z biednej, dlatego reszta towarzystwa z podwórka wierzyła Thomasowi, gdy zaczął opowiadać historię swojego uwolnienia. Historia była oczywiście zakłamana, ale niestety Zdzisiek nie miał wiele do powiedzenia.
W którąś rocznicę uwolnienia dzieci przygotowały krótki filmik przedstawiający ucieczkę. Oczywiście w filmie była przedstawiona wersja braci Helmuta i Thomasa. Gdy Zdzisiek protestował, dzieci zaczęły tracić do niego cierpliwość. W końcu, dla świętego spokoju postanowiły, że go wysłuchają.
- Ach, Zdzisiu, aleś ty upierdliwy... – rzekły.



Komentarze
Pokaż komentarze