Od wczoraj gościmy w kraju księcia Karola. Widział się z prezydentem, widział się z premierem. Dzisiaj pojechał zobaczyć puszczę białowieską. No, fajnie. W sumie nic konkretnego się nie dzieje, ot zwykłe zwiedzanie, ale wszyscy mało jajka nie zniosą, bo książę. A książę to przecież rodzina królewska, inny świat, nietykalność jakakolwiek, by złotego posągu nie pobrudzić. A rodzina królewska, jak to zwykle bywa, to różnego typu sprawy prywatne, wyciągnięte na sferę publiczną, którymi żywi się motłoch poddanych. Czy ten wyjdzie za tego, czyją matką jest ta, czy w toalecie w zamku nie zabraknie papieru bo będzie skandal międzynarodowy, ile razy w ciągu dnia królewscy piją wodę mineralną, a ile czasu spędzają przed tv (jeśli w zamku jest kablówka, bo to trochę taka plebejska zabawa).
Mam wrażenie, że u nas też jest taka niby rodzinka królewska. Taka trochę nie z jednej rodziny, zwykła zlepka. Też ma swoje wewnętrzne sprawy toaletowe, też ma swoją kablówkę. I też jej rozterkami, niczym w klanie "Klanu", żyje cały kraj. Usiądą sobie na złotych tronach, popatrzą jak cyrkowa grupa wygłupia się robiąc z siebie kretynów, byleby pojawił się uśmiech na złotoposągowej facjacie królewskich. A później będą decydować, czy chcą zrobić ogólnonarodowe show, czy może lepiej nie. Czy pokazać całemu światu, jakie decyzje trzeba podjąć, od czego nasze życie zależy, czy nie. Czy dać transmisję z gry w krykieta, czy może od razu puścić program na żywo "królewscy jedzą bułki z arystokratycznym paluszkiem w górze, bo tak wypada".
Ja też mam swoje toalety, swoją satelitkę. Też umiem bułki jeść, jak trzeba i z paluszkiem. Od święta i wielkiego dzwonu jakiś jedyny ocalały spośród płacht robotnika garnitur nałożę i pokazać się całemu światu mogę. Tylko kto mnie przyjdzie nakręcić?
Może obecny tu "książęjaśniepan" da jakieś krzesełko pobłogosławione przez królową-matkę (przyrodniczo). Może odtworzymy monarchię, by dać uciechę spracowanym ludziom.
Dzisiaj drogie dzieci bułeczek nie będzie, za to na wieczór proponuję wspólne rodzinne oglądanie "Kolacji u królewskich". Bo po co nam jeść, ważne by oni mieli show. W końcu nie samym chlebem człowiek żyje.



Komentarze
Pokaż komentarze