Emacton Emacton
31
BLOG

Nie taki stary marszałek i (nie) może...

Emacton Emacton Polityka Obserwuj notkę 4

Sygnały Dnia, Program Pierwszy Polskiego Radia, 7 czerwca 2010. Gościem jest Stefan Niesiołowski. Rozmowa dotyczy różnych spraw, powodzi, kampanii prezydenckiej, debat.

Pan Niesiołowski ocenia, jaka jest obecna kampania: stonowana, lecz w tle powodzi i Smoleńska. Zarzuca Jarosławowi Kaczyńskiemu, że

"Kaczyński w ogóle z nikim się właściwie nie spotyka poza swoimi, ściska ręce swoich zwolenników tylko, to jest cała (Kaczyńskiego) kampania"

Natomiast Marszałek Komorowski się nie boi, spotyka się z różnymi ludźmi. Stefan Niesiołowski odnosi się do niedawnych wydarzeń, kiedy to Komorowskiemu podrzucono sztucznego penisa i nazwano "przyjacielem Putina". Mówi:

"Marszałek Komorowski idzie na otwarte spotkania, spotyka się, jak widać (...) ma odwagę konfrontować się z przeciwnikami. Pan Kaczyński się spotyka tylko ze swoimi klakierami i zwolennikami. Więc nie sądzę, żeby można było mówić o za małej aktywności Komorowskiego. Raczej, jeżeli już, to kogoś innego."

Taki mały fragment wypowiedzi, a tak wiele daje do myślenia. Bronisław Komorowski jest odważny, twardy, lubi wyzwania. No, jako myśliwy, musi być odważny, czujny, zaradny.

Szkoda tylko, że ten wspaniały obraz prawie świętego "Bronka" trochę gryzie się z tym, co marszałek Niesiołowski był łaskaw powiedzieć pod koniec dyskusji. Odnośnie debaty właśnie.

Marszałek Stefan nie uważa za błąd, że Komorowski nie chce wziąć udziału w debacie organizowanej przez TVP.

"Jeszcze rozumiem, że debatę by prowadził pan Pospieszalski, pan Wildstein albo pan Ziemkiewicz, no to gratuluję. Na pewno ja bym się nie zgodził na debatę w tym miejscu i przy udziale tego rodzaju dziennikarzy. (...) jeżeli pan Kaczyński chce w Telewizji Polskiej, czyli w swoim komitecie wyborczym, się spotykać, no to przecież może tam przyjść i się spotkać. Ja bym się nie spotkał. Nie wiem, co zrobi pan Komorowski. Ja bym w tym miejscu w każdym razie się nie spotkał."
 
No to, panie marszałku Stefanie, niech pan raczy powiedzieć, jak to jest?

Rozumiem, że media publiczne są pisowskie, dziennikarze pisowscy, źli, okrutni. To rozumiem. Wiem też, że Państwo reprezentujecie Platformę Obywatelską, czyli raczej coś innego niż PiS.
Czyli konkluzja jest taka (przynajmniej ja tak to rozumiem), że dziennikarze pokroju Wildsteina, Ziemkiewicza, czy Pospieszalskiego są Państwa przeciwnikami.

Więc, panowie Marszałkowie, jak to jest? Są dwie różne grupy zwane przeciwnikami? Czy ja w innym świecie żyję? Może jakiś nowy słownik został wydany, gdzie jest podział na pospolitych przeciwników, którzy są przedstawicielami ciemnej masy prowokacyjnej oraz na wybitnych, czołowych, z głównego nurtu, którzy są gorsi?

Panie Marszałku Komorowski. Jeśli ma Pan odwagę spotykać się ze swoimi przeciwnikami (niech Pan uważa, bo jeszcze w tej kampanii jajka nie poszły w ruch), to może wykaże się Pan również odwagą cywilną, mówiąc krótko, niczym ten pospolity motłoch prowokacyjny, pokaże Pan, że ma Pan jaja i stanie do walki z tymi złymi, przebrzydłymi, paskudnymi, pisowskimi (normalnie obelga) dziennikarzami. Dla świętego spokoju...

Emacton
O mnie Emacton

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka