Emacton Emacton
65
BLOG

Tama, co bzdety przepuszcza

Emacton Emacton Polityka Obserwuj notkę 1

 

Patrzę na dzisiejsze wydanie Gazety Polskiej. Na pierwszej stronie wielkimi literami przeraźliwe hasło o krzyżach. O co chodzi pytam, zaglądam do środka, czytam artykuł.

Tomasz Sakiewicz stanął przed Komisją Etyki Polskiego Radia w związku z audycją, w której miał bronić krzyża, a co gorsza wielokrotnie używać słowa „krzyż”. To nie spodobało się wspomnianym w artykule obywatelom, którzy wysłali protest do PR. Pan Sakiewicz zjawił się na posiedzeniu Komisji, a przed siedzibą Polskiego Radia zebrała się piketa zwolenników redaktora. Na zdjęciu można dostrzec oddelegowanego chyba specjalnie na tę okazję członka straży krzyża spod Pałacu Prezydenckiego, niejakiego Dariusza Matyjaska. No cóż, armia się zebrała, można ją, niczym komandosów, przerzucać po całym mieście. Jednym słowem afera.

A ja zadaje pytanie: o co im chodzi? O co chodzi tym, którym nie podoba się używanie słowa „krzyż” na antenie, o co chodzi bojownikom krzyżowego talibanu? Czy w naszym pięknym kraju nie ma już żadnych ważnych spraw, że trzeba zajmować się takimi „problemami”? Czy mamy wspaniałą gospodarkę, służbę zdrowia, dobrze płatną pracę, życia wolne od problemów, że w powstałym wolnym czasie możemy zabijać się o takie bzdety?

Cała ta sprawa przypomina mi wydarzenia z okresu stanu wojennego. Wówczas, gdy funkcjonariusze służby bezpieczeństwa poszukiwali wszędzie członków zdelegalizowanej kilka tygodni wcześniej Solidarności, przez Polskę szła fala powodziowa na Wiśle. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że z powodu walki o bzdety (kto był, kto nie był w Solidarności) nikt nie pomyślał o tym, że we Włocławku stoi sobie tama. Że jest zamknięta, że może być problem.

Tu jednak problemu najwidoczniej nie było. Problemem było polowanie na ludzi o odmiennych poglądach. Taka była właśnie radosna mentalność słusznie minionego systemu. Tylko że niestety, system, jak wspomniałem, słusznie minął, jednak mentalność pozostała.

W naszym kraju niestety największy nacisk kładzie się na bzdety i pierdoły. Cóż z tego, że nie będzie dobrych dróg, co z tego, że grozi nam kolejna powódź, że ludzie nie mają od czasów majowego kataklizmu gdzie się podziać. Najważniejsze jest zabijanie się o bzdety. Życie polityczne w Polsce toczy się od punktu do punktu. Ktoś coś powie, ktoś coś pomyśli, ktoś jakoś inaczej się ubierze, coś napisze, od razu sensacja, dzieci mogą oderwać się od zabawy w rządzenie państwem na niby, by skupić się na bzdetach. Wszystko oczywiście dobrze motywując.

I co mamy dzisiaj? Wystąpienia na Wybrzeżu, które gwarantują nam wałkowanie tego do znudzenia przez najbliższe kilka tygodni. Godziny komentarzy, spojrzeń z tysięcy stron konfliktu, analizy, słowem zawracanie głowy. Czy Kaczyński był, czy Kaczyński nie był, kto był, a kto nie po naszej, a kto po ZOMO stronie. I tak do najbliższych wyborów.

Tamą we Włocławku z oczywistych względów nikt się nie zajął, bo nie była ona priorytetem. W konsekwencji tego nastąpiła powódź. Zalane zostały tereny na wschód od Włocławka.

Bo tama była zamknięta, nie przepuszczała wody. Dzisiaj też tama jest zamknięta, przepuszcza tylko bzdety.

Emacton
O mnie Emacton

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka