Mija kolejny dzień po katastrofie smoleńskiej. Rosjanie już mają gotowy raport, my mamy jeszcze trochę czasu by się do niego odnieść. Pytanie tylko, czy raport rosyjski jest wiarygodny, czy też może przekolorowany? Inną kwestią jest polskie stanowisko wobec rosyjskiego raportu. Z każdym dniem pojawiają się nowe wątpliwości.
Minister Jerzy Miller, szef polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, ostatnio zachowuje się dość dziwnie. Nie chce odpowiadać na pytania, zasłaniając się tajemnicami. Nawet wtedy, gdy odpowiedzi na pytania nie dotyczą spraw tajnych.
Zastanawiające jest też podejście ministra Millera do potencjalnych dowodów. Na zarzut celowego niszczenia części tupolewa przez rosyjskie służby ratunkowe tłumaczył się pobieraniem elementów do badań. W rozmowie z dziennikarzami stwierdził:
- Jeżeli byłby cięty, to możliwe, że dla jakiś analiz laboratoryjnych. Jeżeli chcemy sprawdzić wytrzymałość, trzeba pobrać próbki materiałowe.
Jest to oczywiste, że zwykle po wypadkach „dużego kalibru” pobiera się niektóre elementy zniszczonego wskutek katastrofy pojazdu. Tylko oczywiście wszystko również zależy od tego, z której strony patrzymy na sprawę.
W rozmowie z ministrem zostały przypomniane obrazy, na których uradowany Rosjanin za pomocą kija wybija szybę z części wraku, by po chwili od niego odejść. Czy ta szyba też była potrzebna do badań? A kogo to obchodzi? Przecież to było nagranie z programu A. Gargas, czyli nie ma żadnej wartości. Znów przytoczę słowa ministra:
- Nagrania, które już kilkakrotnie po kilku tygodniach okazywały się nagraniami nieco odbiegającymi od zdarzeń, które naprawdę miały miejsce.
No tak. Racja. Ten Rosjanin nie wybijał szyby z wraku tupolewa. Dlaczego? Przecież to oczywiste. Po pierwsze, to nie był Rosjanin, po drugie to nie była szyba, a po trzecie to nie był wrak tupolewa. Wszystko zostało spreparowane i tylko, niczym lądowanie na Księżycu, wygląda na prawdziwe. Bogata musi być ta Telewizja Polska, że stać ją na zorganizowanie sceny z tak realistycznymi rekwizytami.
Zaiste, zawiłe jest rozumowanie ministra. Niestety, prawdziwe w tej sytuacji są słowa Andrzeja Dery z PiS-u:
- Nie ważne jest, co jest treścią, tylko ważne kto to zrobił.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)