Emacton Emacton
122
BLOG

Ustawowa miłość

Emacton Emacton Polityka Obserwuj notkę 0

Nie lubię takiej pogody jak dzisiaj. Przez ostatnie 3 lata zwykle bywało tak, że tydzień był wspaniały, ale weekend zawsze oznaczał tragedię (pod względem pogody jak również oferty programowej w telewizji). No nic, wygląda na to, że sytuacja zaczyna się zmieniać i teraz weekend będzie ładny, a tydzień zły.

Co by nie było, mimo męczącej pogody udałem się do kiosku, by zakupić prasę codzienną. Czytam, czytam czytam i nagle w jednym z dzienników dowiaduję się, że niemiecka fundacja Friedericha Eberta przeprowadziła sondaż dotyczący stosunku obywateli ośmiu państw do Izraela.

I tak, 63,3 proc Polaków zgadza się z twierdzeniem, że Izrael prowadzi wojnę eksterminacyjną wymierzoną w Palestynę, 55,2 proc, że Izrael sam sobie zasłużył (swoją polityką) na brak sympatii ze strony świata, 72,2 proc, że Żydzi wykorzystują swoją ofiarę w czasach wojny.

W komentarzu "Jerusalem Post" czytamy, że "antysemityzm jest lansowany pod przykrywką krytyki Izraela" oraz że "wyniki sondażu przeprowadzone w Polsce mogą być głęboko alarmujące". Prof. Gerald Steinberg stwierdził, że "wielu Polaków zaraziło się (od Unii) propagandą antyizraelską" i my musimy z tym walczyć.

Zadaję sobie pytanie, czemu niby mielibyśmy walczyć z tym, że Polacy (wg sondażu) nie lubią zbytnio Żydów i Izraela? Przecież zdaje się, żyjemy w wolnym świecie, w którym jest obowiązująca konstytucyjna wolność słowa i każdy może wyrażać swoje poglądy (oczywiście w jakiś tam ograniczeniach prawnych, co nie jest kwestią tej notki).

Nie powinno chyba być tak, że w zdrowym społeczeństwie trzeba akceptować wszystko i wszystkich, bo jak nie, to będzie źle i trzeba będzie "walczyć" z faktem braku tej akceptacji. Czyli w skrócie, nie powinno się nikomu narzucać czy i kogo ma kochać. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem, może więc żyć według swojego sumienia (i ograniczeń prawnych), bez obowiązkowej miłości chociażby dla Izraela.

Tak samo sprawa ma się właśnie z tym "kryptoantysemityzmem", który przejawia się w krytyce Izraela. Wg mnie to nie antysemityzm, tylko jeśli już stwierdzenie faktów (bądź wyrażenie opinii o faktach). Jeśli ze strachu przed oskarżeniem o antysemityzm mielibyśmy ograniczać się z racjonalną i obiektywną krytyką, to już byłaby normalna cenzura...

Kto wie, może to właśnie Izrael (pomijając już kwestie winy mediów, nie pokazujących "prawdziwych" wydarzeń, tylko jedną, antysemicką ich wersję) zasłużył sobie właśnie swoim postępowaniem na głosy krytyki. Niedawno słyszałem, że w Wielkiej Brytanii chcą wydać nakaz aresztowania minister obrony Izraela w związku z ludobójstwem (ew. zbrodniami przeciwko ludzkości) podczas ostatniego konfliktu palestyńskiego, co oczywiście może spotkać się z kryzysem na linii Londyn-Tel-Awiw, jednak należy sobie zadać pytanie, co by było, gdyby chodziło o przedstawicieli innego, nieuprzywilejowanego w bardzo dziwny i kontrowersyjny zarazem sposób, kraju.

Na szczęście nie ma jeszcze ustawowej miłości do Izraela nakazującej nam wszystkim bezkrytycznie kochać i akceptować działania tego kraju. Niestety mam wrażenie, że czasami zbyt mocno próbuje się wykorzystywać pozycję tego kraju, by w reszcie świata wprowadzić coś na kształt kultu wielkiego umiłowanego przywódcy z państwa pomiędzy Chińską Republiką Ludową, a Koreą Południową.

Na samym przykładzie tego miejsca można dojść do wniosku, że przymus jest nie na miejscu...

 

Teksty napisane kursywą pochodzą z artykułu

Emacton
O mnie Emacton

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka