Emacton Emacton
275
BLOG

Mit traktorzystek

Emacton Emacton Polityka Obserwuj notkę 0

 

Podróże polską koleją są ciekawe. Nie tylko z powodu występujących cyklicznie anomalii ludzkiego myślenia, jak również pogodowych, ale też ze względu na dużą szansę poznania różnych, czasami wręcz rewolucyjnych, myśli współpasażerów.

W zeszłym tygodniu jeden z nich snuł rozważania o tym, że były premier, Józef Oleksy, odsunięty niegdyś od głównego „koryta”, z braku zajęć związanych z wielką polityką pracuje obecnie jako kierownik składu osobowego PKP. Powodem do takiej myśli było to, iż pasażer ten w trakcie jednej ze swoich podróży kolejowych słyszał w głośniku zapowiedź następnej stacji, wygłaszanej „głosem Oleksego”, więc w sumie, czemu Józef nie mógłby robić w kolei? Może to jego pasja?

Dzisiaj natomiast przysłuchiwałem się przez chwilę, gdy pociąg stał na peronie (silniki elektrycznych zespołów trakcyjnych same przez się nie pozwalają słuchać wywodów), grupce starszych pasażerów opisujących dzieje wojenne. Oczywiście w dyskusji pojawił się wątek Libii, Muammara Kadafiego, który miałby rzucić atomówką, jak również Kuby z żyjącymi o dziwo do tej pory braćmi Castro. Jednak większość wywodu zajęły opisy okupacji: że za niemca było źle, ale jak przyszli ruskie, to było jeszcze gorzej.

Swołocz nie umiała jeździć na rowerze, ale rowery kradła, bo chciała. Swołocz zobaczyła młynek do kawy, pomyślała, że to właśnie z niego wziął się leżący obok zegarek, ukradła, bo chciała sama sobie zegarki z młynka do kawy produkować. Później właśnie w związku radzieckim powstała duża gałąź przemysłu zegarkowego, właśnie po to, by nauczyć swołocz precyzji i doskonałej pracy.

Ten trochę dłuższy wstęp jakoby wiąże się z artykułem Igora Janke z dzisiejszego wydania „Uważam Rze”, „Gaszenie pamięci”.

Większość działań opisanych w tym artykule, jak również w sąsiadującym z nim wywiadem z prof. Tomaszem Nałęczem, czyli usuwanie zniczy, wypieranie się winy za te znicze, niechęć władz do uczczenia zmarłych w katastrofie smoleńskiej poprzez wywieszenie flag i włączenie syren, wrzucanie na swoją obronę z kosmosu wziętych przepisów przypomina mi działania znane z poprzedniego systemu.

Gdy przez długie lata pamięć o Bohaterach Powstania Warszawskiego (nie jest istotne w tej notce, czy był sens rozpoczynania walk) żyła głównie w podziemiu, gdy na rocznice, 1 sierpnia każdego kolejnego roku, oprócz uczestników walk, na cmentarze, na których leżeli polegli, przybywali agenci służby bezpieczeństwa, mający za zadanie dbać, by nie było z tego zbiorowiska wypływu negatywnych emocji. Gdy przez lata pamięć o Powstaniu była wyśmiewana przez ludzi „nowoczesnych”, racjonalistów, gdy Reakcjoniści byli tylko grupką głupiutkich, aczkolwiek potencjalnie niebezpiecznych dla nowego systemu osób.

Gdy w ramach argumentu przeciwko Powstańcom używano Rządu na Uchodźstwie, jako symbolu złej, fanatycznej bandy, nie dość, że współpracującej w czasie okupacji z hitlerowcami, to jeszcze chcącej obalić nowy światły system i powrócić do obszarniczego ucisku klasy robotniczej.

Wówczas też, chcąc zamydlić ciemnej masie oczy rajem na socjalistycznej ziemi, po której w rolach aniołów stróżów szwendali się to tu, to tam tajni współpracownicy ubecji, czy innych ruskich tworów, przedstawiano propagandowy mit traktorzystek, budowniczych nowej socjalistycznej ojczyzny.

Jednak, jak historia pokazała, długo raj na ziemi nie potrwał, został oficjalnie obalony. Na nic się zdało usuwanie symboli Polski Podziemnej, inwigilacje środowisk Kombatantów, czy wciskanie propagandowego kitu.

Nie zdziwiłbym się, gdyby i dzisiejsze próby socjalistycznych zagrywek nic nie dały. Ufam jeszcze, iż Naród Polski nie jest taki głupi i tak samo, jak wtedy, tak samo dzisiaj nie da się przekupić hasłami postępowej, „europejskiej” herezji.

Oczywiście rozumiem tutaj wątek tzw. obrońców krzyża. Jeszcze przed pamiętnym 3 sierpnia, na pytanie, czego tak na dobrą sprawę chcą, nie potrafili jasno się wypowiedzieć, często atakując pytających jako tych złych.

Nie dziwię się, że kościół św. Anny świeci pustkami, bo wg mnie przynajmniej krzyż był symbolem i to nie tylko religijnym. Był on wówczas symbolem właśnie tego nurtu, który jakby nie było nie potrafi się chyba do tej pory oswoić z nową sytuacją. Krzyż był tylko pretekstem, a całe te wywody, że krzyż jest usuwany i niechciany w Polsce, były (wg mnie oczywiście) czymś na podobę „zasłony dymnej”...

Emacton
O mnie Emacton

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka