Wyszły brudy na pana Palikota. Że tam miał na lewo finansować kampanię. Wyszły potencjalne dowody. Że tam niby jest na zdjeciu z "pośrednikami". I co?
I nic. Najlepiej jest zamiast obrony, zmienić temat, przy okazji oskarżyć kogoś o coś. No i oczywiście, kolejny raz - z braku argumentów, bądź innych potrzebnych zajęć - przyczepić się Prezydenta. A bo "jest" alkoholikiem. A bo się nie zbadał. A bo nie dał wyników badań.
Najłatwiej jest odwrócić uwagę społeczeństwa. I tak nie wielu się zainteresuje problemem, czy Prezydent rzeczywiście tym alkoholikiem jest, czy nie jest. Duża część opinii publicznej skupi się jedynie na sposobie prezentacji owej nużącej już tezy. Zróbmy show, będzie zabawnie.
Znów będziemy widzieć radośnie rosnące słupki poparcia dla Platformy. Niezależnie od tego, czy jest dobrze, czy źle. Może to wina Braci Kaczyńskich? Możliwe.
- Bo to Kaczyńscy - słyszę często w odpowiedzi na pytanie, czemu nie lubi ktoś PiS-u.
- A co złego zrobili ci Kaczyńscy? - pytam.
Brak odpowiedzi.
- A co dobrego zrobiła dla ciebie Platforma?
Tu najczęściej pada hasło "odsunęła Kaczyńskich".
No ładnie. Otumanione społeczeństwo samo nie potrafi znaleźć merytorycznego argumentu? Bo po co?
Groźnemu psu, który zbliża się by nas ugryźć, najlepiej rzucić gdzieś w dal kość, by ją przyniósł w zębach. Metoda banalna, ale jakże przydatna. Wytresowany zwierzak, jakby nie było, nie stanowi aż takiego zagrożenia jak dziki.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)