To był fenomen: od momentu wybuchu kryzysu w 2008 roku, każdy kraj miał na celu tylko jedno: utrzymać miejsca pracy, utrzymać produkcję na jak najwyższym poziomie. W tym celu każdy kraj dążył do tego aby jego waluta była jak najsłabsza. Był jednak wyjątek - Strefa Euro.
Największy bankrut ze wszystkich potrafił utrzymywać wysoki kurs euro wyłącznie w interesie Niemiec: bo mają bezkonkurecyjne towary, bo mają podwykonawców w Europie Środkowo - Wschodniej produktujących bardzo tanio przy wyjątkowo słabych walutach (m.in. w Polsce - przy słabej złotówce). Słaba waluta (EURO) była zakazana: presja inflacyjna w Niemczech - niezadowolenie wyborców.
To oczywiście dobijało kraje południa - Włochy, Hiszpanię, już nie wspomnę o Grecji.
A tu bęc. Na czele EBC stanął Włoch i zaczął od czego? Od obniżki stóp, czytaj: od obniżenia kursu euro w stosunku do USD i innych walut.
Południe Europy górą? Czym się skończy ta sprzeczność interesów (południa z północą Europy) w Strefie Euro?
Oprócz tego, szykuje się niezła zadyma w skali globalnej: wojna walutowa na całego!
Tak myślę.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)