90 obserwujących
3289 notek
1888k odsłon
  575   0

Tragedia smoleńska i prywatne ambicje

   W ostatnim numerze "Gazety Polskiej" z dnia 10.03.2021 ukazał się artykuł Tadeusza Antoniaka i Macieja Rusińskiego "Podkomisja smoleńska - o co naprawdę chodzi?". [zajawka {TUTAJ(link is external)}]. Jest on w istocie gwałtownym atakiem na Glenna Jorgensena, byłego człokna podkomisji smoleńskiej. Ośmielił się on bowiem zakwestionować działania szefa podkomisji, Antoniego Macierewicza i zasugerować, że lepiej by było, aby kierował nią prof. Binienda. Jorgensen uczynił to w tekście "Badanie tragedii smoleńskiej - co sie dzieje?" opublikowanym w tygodniku "Sieci" z 24 lutego 2021.

  Streszczenia artykułu Jorgensena można znaleźć w Salonie24 {TUTAJ(link is external)} oraz w portalu wPolityce.pl {TUTAJ(link is external)}. Autorzy "Gazety Polskiej" bwzpardonowo go atakują, stawiajac mu rozmaite zarzutu, niektóre wręcz absurdalne [np. taki, że Jorgensen usiłował sie wedrzeć na teren bazy w Minsku, pomijajac nie tylko przewodniczacego [Macierewicza, lecz nawet dowódcę bazy!]. Te prasowe pyskówki zostaly poprzedzone zablokowaniem w TVP emisji filmu Ewy Stanjiewicz [żony Jorgensona] "Stan Zagrożenia". Miał się on ukazać 20 stycznia 2021 roku. Według portalu Press.pl {TUTAJ(link is external)}:

  ""Przegrała wolność słowa, zwyciężyły naciski polityczne" - tak Ewa Stankiewicz komentuje niepokazanie przez TVP jej filmu dokumentalnego "Stan zagrożenia" o katastrofie smoleńskiej. Jak ustalił "Press", już w maju blokady emisji dokumentu miał domagać się Antoni Macierewicz.

TVP 1 miała pokazać dokument Ewy Stankiewicz ”Stan zagrożenia” w środę 20 stycznia o 21, ale tego dnia zdecydowano, by nie emitować filmu. Z wyjaśnień TVP wynikało, że do spółki "wpłynęły zastrzeżenia natury formalno-prawnej, stwarzające poważne wątpliwości co do ryzyka użycia w filmie materiałów prawnie chronionych".

"Na krótko przed emisją zaczęto nagle szukać pretekstu do jej wstrzymania" - napisała w oświadczeniu Ewa Stankiewicz. Jak wskazuje, najpierw miały być to błędy językowe, a następnie prawne. "Wyciągnięto korespondencję sprzed 8 miesięcy – z maja ubiegłego roku – próbę interwencji jednego z polityków, który usiłował zablokować – już wtedy – emisję filmu. Żadne nowe zarzuty się nie pojawiły" - stwierdziła Stankiewicz.".

  Sytuacja jest co najmniej żenująca. Najważniejsze śledztwo w historii III RP stoi w miejscu, bo zajmujący się nim ludzie realizują swe prywatne ambicyjki. Z jednej strony Antoni Macierewicz traktuje podkomisję jak swój folwark, a z drugiej niektórzy członkowie podkomisji starają się podgryzać przewodniczacego forsując inne kandydatury na jego miejsce. Rosjanie przygladają się temu widowisku - śmiejąc się w kułak.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka