elig elig
402
BLOG

Czy ludzi na świecie powinno być mniej?

elig elig Rozmaitości Obserwuj notkę 64

  Sądzę, iż każdemu z nas zdarza się czasem pomyśleć, że ludzi na świecie jest zdecydowanie za dużo.  Myśli takie mogą nas dopaść na przykład w zatłoczonym autobusie, lub wtedy, gdy chcemy zdobyć szczyt Giewontu, ale musimy długo czekać na to, by zeszli stamtąd nasi poprzednicy.  Ja osobiście bardzo lubię Warszawę w lipcu i sierpniu, gdy duża część mieszkańców miasta wyjeżdża na wakacje, jest więc cicho i przestronnie i jedynie od czasu do czasu widać jakiś samochód.  Mogę też mieć cały Ogród Botaniczny w Powsinie dla siebie.  Marzę wtedy, by ci urlopowicze zostali w swoich kurortach na resztę życia i nigdy już stamtąd nie powrócili.  Niestety, najdalej w początkach września zjawiają się oni z powrotem i znowu mamy korki na Wawelskiej od świtu do nocy.

  Przez długi czas starano się dostarczyć tego typu odczuciom "naukowego uzasadnienia".  Jak pisałam w mojej notce "Igraszki z demografią" /TUTAJ/  przez 40 lat promowano walkę z przeludnieniem, by następnie w połowie lat 90-tych nagle zacząć straszyć nas wyludnieniem.  Pogląd, że ludzi jest za dużo, nie został jednak zapomniany.  Ostatnio odżył on przy okazji walki z globalnym ociepleniem.  Cztery dni temu w Salonie24 ukazała się notka  ezekiela  "Haiti i problemy globalne" /TUTAJ/ kończąca się słowami " jedynym rozwiązaniem jest zmniejszenie liczby ludzi na świecie".

  Czy rzeczywiście?  Myślę, że zanim zaczniemy to rozważać , dobrze będzie przyjrzeć się sytuacji w tych obszarach świata, które obecnie się wyludniają i sprawdzić, czy zmniejszenie się liczby ludności przyniosło tam jakieś dobre skutki.  W jakich rejonach świata liczba ludności wyraźnie się zmniejsza?  Przede wszystkim w krajach postkomunistycznych /oprócz Słowacji i Polski/.  Opisałam to w notce "Demograficzna zemsta komunizmu" /TUTAJ/.  Zmniejszenie się ilości ludzi najbardziej dało się odczuć w Bułgarii, Ukrainie i Rosji.  Również teren byłej NRD wyraźnie się wyludnił.  Na Ukrainie i w Rosji nie byłam, ale doniesienia stamtad nie wskazuja na to, by zmniejszenie się liczby ludności poprawiło tam sytuację.  Jest ono raczej przedmiotem troski tamtejszych władz.  To samo można też powiedzieć o dawnym NRD.  Byłam w Bułgarii w 2003 roku i zwiedzałam ten kraj razem z wycieczką Rosjan spod Irkucka.  Powtarzali oni wciąż: "Eta strana zabroszennaja i nieuchażdionnaja " /ten kraj jest porzucony i zaniedbany/.  Mogłam tylko przyłączyć się do tej opinii.  Efekty wyludnienia były tam zdecydowanie negatywne.

  No dobrze, może ktoś powiedzieć, ale przecież wykładniczy wzrost populacji jest nie do utrzymania na dluższą metę.  To prawda, ale jego alternatywą wcale nie jest zmniejszanie się jej liczebności, lecz stopniowe dążenie do stabilizacji.  To właśnie się dzieje /pisałam o tym w notce "Czy śmierć Europy?" /TUTAJ/, przyrost naturalny wszędzie się zmniejsza i można przewidywać, że liczba ludności świata ustabilizuje się na poziomie ok. 10-11 miliardów.  Nie ma więc powodu, by jakoś specjalnie dążyć do jej zmniejszenia.  Może to tylko przynieść szkody.

elig
O mnie elig

stara, tłusta, goła i wesoła (http://naszeblogi.pl/blog/196) (http://niepoprawni.pl/blog/6206)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (64)

Inne tematy w dziale Rozmaitości