Jest on wciąż obecny w umysłach polityków Zachodu, a zwłaszcza Europy Zachodniej. Mimo, że od upadku muru minęło ponad 20 lat, to sposób myślenia ukształtowany w czasach zimnej wojny pozostał prawie taki sam. Trzeba bowiem przyznać, że zachodni Europejczycy dobrze się czuli za tymi zasiekami. Przebywali oni w czymś w rodzaju luksusowego rezerwatu, chronionego przez wojska USA, w którym mogli spokojnie realizować swoje plany utworzenia jednolitego państwa europejskiego.
Upadek komunizmu w Europie zburzył tę idyllę. Już po kilkunastu latach okazało się, że aby uniknąć okrążenia przez USA od wschodu, trzeba pilnie przyjąć do Unii Europejskiej szereg krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Należy bowiem pamiętać, że prawdziwymi konkurentami Europy Zachodniej są Stany Zjednoczone i Chiny, a nie Rosja. Widać to zwłaszcza, gdy czyta się książkę George'a Friedmana "Nastepne sto lat", w której jedną z głównych ról przewiduje sie dla sojuszu USA i Polski, a Europa Zachodnia potraktowana została jako niezbyt ważny obszar, Przyjęcie nowych krajów zburzyło dotychczasowe ustalenia, a żadnych innych nie udało się, jak na razie, wypracować.
Ostatnio zmieniła sie jednak polityka USA. Obecny prezydent tego kraju Barack Obama jest dzieckiem strefy Pacyfiku i sprawy europejskie niewiele go obchodzą. Ma on przy tym tendencję do polityki izolacjonizmu. Zwłaszcza rezygnacja z planów tarczy antyrakietowej uświadomiła politykom Europy Zachodniej, iż zagrożenie amerykańskie znacznie się zmniejszyło. To chyba miał na myśli Coryllus pisząc swoją przenikliwą notkę o zezwoleniach /TUTAJ/. W efekcie Unia Europejska zrezygnowała z dalszego rozszerzania się /poza, być może, Bałkanami/, a zainteresowanie Europą Środkowo-Wschodnią znacznie osłabło.
Było to szczególnie wyraźnie widoczne przy okazji pogrzebu pary prezydenckiej na Wawelu. Pył wulkaniczny okazał się tu wygodną wymówką dla rezygnacji z udziału w tej uroczystości. Ci przywódcy, którym zależało na obecności w Polsce zdołali jednak jakoś dotrzeć do Krakowa, natomiast politycy Zachodu się nie pofatygowali. Jest więc jasne, że ich stosunek do naszego regionu nie zmienił się wiele od czasu zimnej wojny i nie należy zbytnio na nich liczyć.
Tekst ten poświęcam banitom, wygnanym na zawsze z Salonu24, takim, jak Freeman, Igła, MarkD, ppor Dub, Spiskowy, czy SpiritoLibero. Trzej ostatni piszą /TUTAJ/, Freeman ma blog /TUTAJ/, Igła /TUTAJ/, a strona MarkaD jest /TUTAJ/.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)