78 obserwujących
2959 notek
1642k odsłony
875 odsłon

Francji grozi zamach?

Wykop Skomentuj10

   Na pierwszej stronie "Warszawskiej Gazety", która ukazała się 4 stycznia 2019, {TUTAJ} jest zajawka tekstu Aldony Zaorskiej "Czy ten kraj czeka spektakularny zamach, którego Europa jeszcze nie widziała?". Jego podtytuł głosi:

  "Czy masońskie i lewackie organizacje stojące za prezydenturą Macrona zorganizują spektakularny zamach terrorystyczny, który umożliwi francuskim władzom wprowadzenie stanu wyjątkowego do czasu wyborów do europarlamentu?".

  Dzień wcześniej w Naszeblogi.pl {TUTAJ} opublikowano artykuł Marka Mojsiewicza "Francja coraz bliżej wojskowego zamachu stanu". Chodziło w nim o inny rodzaj zamachu. Autor napisał:

  "Generałowie oskarżają Macrona, że jest odpowiada za ”łamanie demokracji i zdradę narodową” za podpisanie paktu bez konsultacji go z ludźmi. “..”Państwo Francuskie za późno zdało sobie sprawę z tego, że niemożliwe jest zintegrowanie zbyt dużej liczby ludzi. Na dodatek w wielu miejscach, gdzie nie szanuje się już praw Republiki od 40 lat powstaje całkowicie odmienna kultura”..”Grupa francuskich generałów napisała list do prezydenta Emmanuela Macrona. Oskarżyli go o zdradę narodu przez podpisanie paktu migracyjnego ONZ. “..”W liście napisanym przez generała Antoine Martineza i podpisanym przez dziesięciu innych generałów, admirała i pułkownika, a także byłego francuskiego ministra obrony Charlesa Millona, ostrzegają Macrona, że ruch ten pozbawia Francję większej suwerenności i stanowi dodatkowy powód „już zmaltretowanych ludzi” do „buntu”".

  Mojsiewicz uważa, iż "Zamachy stanu w Europie. W Niemczech, Francji to tylko kwestia czasu.".

  W sobotę, 5 stycznia, okazało się, że protesty "żółtych kamizelek" trwają dalej. Mogliśmy się dowiedzieć {TUTAJ}, że:

  "Rzecznik rządu Francji Benjamin Griveaux został w sobotę ewakuowany [uciekł przez ogród] ze swojego biura w Paryżu, gdy do budynku wdarli się na krótko członkowie ruchu "żółte kamizelki". W trwających w całym kraju protestach uczestniczyło tego dnia około 50 tys. osób. (...) Jak poinformował minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner, w manifestacjach brało udział ogółem 50 tys. ludzi - znacznie więcej niż tydzień temu, gdy było ich 32 tys. (...) Manifestacje odbywały się m.in. także w Rouen, Marsylii, Tuluzie, Lyonie, Bordeaux czy Montpellier, gdzie według najnowszych informacji również doszło do starć z policją - zatrzymano pięć osób, a siedem odniosło lekkie obrażenia. Dwa pojazdy opancerzone i dwie armatki wodne stacjonowały przed ratuszem w Bordeaux. Protest ponad 4,5 tysiąca osób przerodził się w starcia z policją. W Rennes grupa manifestantów usiłowała się wedrzeć do ratusza.".

  Stale trwają też blokady dróg. Jak więc widać noworoczne orędzie Macrona nie odniosło skutku. Owo orędzie oraz ogólną sytuację we Francji szczegółowo opisał Bogdan Dobosz w portalu Polonia Christiana {TUTAJ}:

  "Jednak poparcie dla „żółtych kamizelek” nie gaśnie i wynosi obecnie około 61 proc. Największą popularnością cieszy się postulat wprowadzenia krajowych referendów, ale i zwolennicy natychmiastowej dymisji Macrona to także kilkanaście procent. Sondaż przeprowadzony już po orędziu noworocznym Macrona przez instytut Opinion Way oszacował, że 60 proc. Francuzów uznało, że w swoim wystąpieniu „prezydent nie był przekonujący”, a jego „przyrzeczenia” odebrało pozytywnie 40 proc. słuchających (z czego „naprawdę przekonanych” poczuło się tylko 14 proc.). Ostry ton Macrona spotkał się także z krytyką opozycji. Przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen nazwała Macrona podpalaczem. Prawicowy polityk Nicolas Dupont-Aignan, szef ruchu Debout France stwierdził, że Macron roku 2019 może być jeszcze gorszy od tego z 2018 i stwierdził, że Macron „niczego się nie nauczył, niczego nie zrozumiał”. Szef Zbuntowanej Francji, lewak Jean-Luc Mélenchon określił prezydenckie orędzie jako „księżycową lekcję” „prezydenta bogaczy”, który jedynie „roztacza zasłonę dymną”.

Końca konfliktu nie widać. Niezadowolenie społeczne nie gaśnie, a pozycję prezydenta osłabiają kolejne afery, (...) Obozowi władzy zależy na jak najszybszym zakończeniu konfliktu. Wydaje się jednak, że nie będzie to zadanie łatwe. Przyczyny buntu pozostają nieusunięte. Rok 2019 może okazać się dla Emmanuela Macrona wyjątkowo trudny także ze względu na majowe wybory do PE.".

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka