Otóż o ile istnieją sugestie czy obawy , że wzrastające w powietrzu stężenie CO2 może wpływać niekorzystnie na klimat o tyle mamy całkowitą pewność , że spadek zawartości węgla w glebie uprawnej jest zjawiskiem ze wszech miar niekorzystnym. Tzw. węgiel organiczny gleby w postaci substancji organicznej a w tym próchnicy glebowej stanowi o żyzności gleby która wpływa korzystnie na wielkość zbieranych plonów.
W skali globalnej zawartość węgla w glebie jest ok. dwa razy większa od zawartości węgla w atmosferze. Gleby Europy to rezerwuar ok. 75mld t węgla organicznego. Wysoka zawartość C- organicznego w glebie to optymalne warunki fizyko-chemiczne ,wysoka pojemność wodna ,dostęp do tlenu, zdolności buforowe względem kwasowości ,zasolenia jak i skażeń chemicznych, to zahamowanie erozji i degradacji gleb a finalnie to możliwość maksymalizacji wielkości i jakości plonów roślinnych.
Niestety w skali globalnej jak również w naszym kraju mamy do czynienia z tendencją do zmniejszania się zawartości substancji organicznej w glebach uprawnych. Spadek zawartości węgla glebowego wzrasta ze wzrostem temperatury a także w warunkach suszy glebowej. Nadmierne stosowanie nawozów mineralnych również niszczy organiczne koloidy glebowe. W warunkach naturalnych trzebieże terenów leśnych powodują utratę wilgoci i ucieczkę węgla glebowego .Szczególnie drastyczne jest to w warunkach tropikalnych np. wypalanie Puszczy Amazońskiej powoduje szybką degradację gleb. Według raportu ONZ przedstawionego w Durbanie przynajmniej 25% gleb uprawnych naszej planety jest mocno zdegradowana. W strefie umiarkowanej straty C-glebowego są mniejsze jak w tropikach ale intensywna eksploatacja rolnicza /uprawa, nawożenie mineralne/, przy zaniechaniu stosowania obornika, spalaniu słomy w programach OZE/energii odnawialnej/ która jest niejako matrycą przy produkcji obornika , wszystko to sprawia ,że procesy spalania C-glebowego przeważają nad procesami syntezy.
Wzrastająca populacja świata z jednej strony i jałowienie gleb – spadek produktywności z drugiej strony /wynikający z trendu ociepleniowego , pojawiającej się coraz częściej suszy na dużych obszarach czy rabunkowej gospodarki człowieka/ tworzą nożyce gdy potrzeby żywnościowe rozchodzą się z możliwościami produkcji a strefa głodu będzie się rozszerzać wraz ze wzrostem cen żywności.
Na negatywne zjawiska obniżania się zasobów węgla glebowego cywilizowany świat powinien reagować z determinacją o wiele większą niż pozorowane działania ograniczenia emisji CO2 do atmosfery . Spadek C-glebowego jest zaprzeczeniem lansowanych teorii zrównoważonego rolnictwa.
Ze względu na doświadczenia własne , współpracę Z IW w Skierniewicach i możliwość skojarzenia tematu z terminem rozwoju zrównoważonego a w szczególności zrównoważonego rolnictwa /sustainable agriculture/ chciałbym ten kierunek działania mocno zasygnalizować.
W procesie zahamowania degradacji gleb i ich rewitalizacji znaczącą rolę mógłby odegrać węgiel brunatny z Bełchatowa i innych kopalni.
1/ Miał węgla brunatnego wg doświadczeń IW –Skierniewice w dawce 200m3/ ha podnosił zawartość substancji organicznej gleby z 1,5% do 4% w sposób trwały. Po 10-ciu latach poziom ten nadal się utrzymywał, węgiel brunatny okazał się oporny na rozkład mikrobiologiczny. Ten sposób stosowania, ze względu na znaczne koszty transportu może być prowadzony na niewielkich odległościach np. 100km od kopalń Bełchatowa , Konina czy Turoszowa.
2/ Dla warunków globalnych perspektywiczna jest frakcja kwasów humusowych /KH/ której bełchatowski węgiel zawiera 30-40%. KH ekstrahuje się z węgla alkaliami /np. KOH/ i otrzymuje się płynne koloidy organiczne /rodzaj próchnicy/ , niezwykle aktywne i efektywne związki tzw. użyźniacze glebowe które stosuje się w niewielkich ilościach 20-100 litrów/ha a w formie proszkowej –skoncentrowanej 3-10kg/ha. Jak się wydaje szczególnie te preparaty mogą być bezcenne w globalnej walce o utrzymanie produktywności gleb rolniczych. /Jako ciekawostkę można podać ,że np. w USA sprzedaje się preparaty rafinowanych kwasów humusowych jako suplementy diety ,mające zawierać 60 aktywnych składników sprzed 60mln lat w celach detoksykacji ,rewitalizacji, antyoksydacji , lepszej przyswajalności minerałów czy nawet hamowania rozwoju HIV. Trudno tutaj jednak ocenić na ile te preparaty mogą działać na organizm człowieka a na ile są marketingowym placebo. /
3/ Preferując gospodarkę bezodpadową , pozostałą część węgla po oddzieleniu KH można przetworzyć na wartościowy , granulowany nawóz organiczny z dodatkiem nawozów mineralnych i koloidów mineralnych – bejdelitów surowców towarzyszących bełchatowskiej odkrywce. Ewentualnie te tzw. huminowe frakcje węglowe można skierować jako materiał energetyczny do spalenia.
W listopadzie 2011r elektrownia Bełchatów znalazła się na pierwszym miejscu w Europie w unijnym rankingu największych trucicieli. Kilka dni później na szczycie klimatycznym w Durbanie w odpowiedzi na zorganizowaną w Brukseli konferencje „Europejskie Dni Węgla” Polska otrzymała antynagrodę pt. „Skamielina dnia”. Takie rankingi i gesty mają zapewne zniechęcać do energetycznego użytkowania węgla , usprawiedliwiać podatki klimatyczne i inwestycje typu CCS.
W polityce tzw. walki z globalnym ociepleniem lansowanej przez ONZ i KE największe zaangażowanie dotyczy redukcji emisji CO2. Właściwie wzrost temperatury i podążający za tym wzrost stężenia CO2 w atmosferze dla naszej strefy umiarkowanej może być korzystny. Wydłużony okres wegetacji i więcej CO2 to większa produktywność lasów i rolnictwa. Aby to jednak wykorzystać należałoby podnieść parametry głównych czynników limitujących a mianowicie żyzności gleb uprawnych poprzez zwiększenie poziomu węgla glebowego oraz optymalizować gospodarkę wodną.
Wracając do idei rozwoju zrównoważonego tj. racjonalnego gospodarowania zasobami surowcowym ,bełchatowski region obok kierunku energetycznego spalania węgla i emisji CO2 w swych kompleksowych inwestycjach powinien uwzględnić również transfer węgla brunatnego / czy jego koloidalnych frakcji –KH/ do gleb uprawnych, co mogłoby stanowić pewien korzystny aspekt polityczny /przyjazna środowisku strona mocy bełchatowskiego kompleksu /a przede wszystkim realny kierunek podnoszenia żyzności gleb. W raportach ONZ ze szczytu klimatycznego w Durbanie należy pozytywnie ocenić prace dotyczące nawadniania i generalnie gospodarki wodnej w których to dziedzinach globalne aktualne potrzeby inwestycyjne ocenia się na ok. 1bln dolarów. Również istotna jest tematyka ochrony lasów które przecież intensywnie wchłaniają CO2 a szybko zmniejszająca się ich powierzchnia - dokonywane przez człowieka procesy dewastacji terenów leśnych /deforestation/ może się rzeczywiście okazać zgubna dla naszej planety.
Moim skromnym zdaniem ,posługując się sloganemi z Min. Środowiska typu – „ dla dobra ludzkości” należałoby zmienić alokację sił i środków , grantów i funduszy czy podatków klimatycznych na pozorowaną ,nieskuteczną walkę z emisją CO2 / w tym absurdalne projekty CCS/ na realne programy i projekty badawcze jak i praktyczne inwestycje w gospodarkę leśną, gospodarkę wodną i rolniczą rewitalizację gleb uprawnych dla zrównoważonego rozwoju i zmierzenia się z potrzebami żywnościowymi wzrastającej populacji Ziemi.
W skali globalnej „ucieczka” C glebowego trwa w najlepsze i mamy dodatkową wrzutkę znielubionego CO2 do atmosfery. Ale kogo to obchodzi , to jest poza klimatyczną celebrą. Bojownicy klimatyczni od szczebla młodego ekologicznego ignoranta po ignorantów z najwyższych biurokratycznych pólek typu Departamenty Klimatu a nawet Banku Światowego zamiast twardo stąpać po ziemi wolą bujać w obłokach, pozorując walkę z tym strasznym CO2 , snują plany dekarbonizacyjne dla nowego , lepszego , nieskażonego węglem życia.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)